Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za deportowaniem obywateli Ukrainy, którzy nie mają prawa pozostać w Polsce. Partia wskazuje, iż po powrocie będą mogli bronić własnego państwa przed Rosją. Polska ma prawo chronić swój porządek publiczny, ale każda decyzja musi mieć podstawę prawną i dotyczyć konkretnej osoby.
PiS stawia sprawę jasno
Jak podało RMF24, Prawo i Sprawiedliwość popiera deportowanie obywateli Ukrainy, wobec których istnieją podstawy do wydalenia z Polski. W partyjnym komentarzu padły słowa, iż po powrocie „będą mogli walczyć za ojczyznę”. To stanowisko wpisuje się w coraz mocniejsze żądanie, by gościnność Rzeczypospolitej nie oznaczała bezwarunkowego prawa pobytu.
Państwo, które nie egzekwuje własnych decyzji, samo osłabia powagę prawa. Pomoc udzielona ludziom uciekającym przed rosyjską agresją była słusznym odruchem Polaków. Nie może jednak prowadzić do stworzenia grupy wyłączonej spod zwykłych zasad obowiązujących cudzoziemców. Legalny pobyt, praca i poszanowanie polskiego prawa muszą pozostać podstawą.
Deportacja wymaga indywidualnej decyzji
W debacie łatwo pomieszać kilka różnych spraw. Wydalenie cudzoziemca z Polski nie jest tym samym co przekazanie go bezpośrednio do jednostki wojskowej. Polskie organy rozstrzygają o prawie pobytu oraz o zagrożeniu dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. O obowiązkach wojskowych obywatela Ukrainy decyduje natomiast państwo ukraińskie według własnego prawa.
Ta granica ma znaczenie. Twarda polityka migracyjna nie polega na zbiorowym oskarżaniu ludzi ze względu na paszport. Polega na sprawnym rozpatrywaniu konkretnych przypadków i wykonaniu prawomocnych decyzji. Człowiek przestrzegający prawa nie może być traktowany jak przestępca. Osoba, która utraciła prawo pobytu albo stanowi realne zagrożenie, nie może zaś liczyć na bezterminową pobłażliwość.
Bezpieczeństwo Polski jest pierwszym obowiązkiem
Stawką dla Polaków jest wiarygodność państwa. o ile decyzje o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu pozostają na papierze, koszty ponoszą obywatele: służby pracują bez skutku, prawo traci znaczenie, a poczucie bezpieczeństwa słabnie. Narodowość nie może dawać immunitetu od odpowiedzialności. Tak samo nie może być podstawą odpowiedzialności zbiorowej.
Polska od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji poniosła wielki ciężar pomocy Ukrainie. Robiła to także we własnym interesie, ponieważ walcząca Ukraina odsuwa rosyjskie zagrożenie od naszych granic. Wsparcie sąsiada nie wymaga jednak rezygnacji z suwerenności na własnym terytorium. Warszawa ma obowiązek samodzielnie określać, kto może u nas przebywać i na jakich warunkach.
Pomoc nie może oznaczać bezsilności
Słowa o walce za ojczyznę trafiają w istotny punkt sporu. Obrona Ukrainy jest przede wszystkim obowiązkiem państwa ukraińskiego i jego obywateli, a nie polskich rodzin. Nie oznacza to zgody na automatyczne odsyłanie każdego mężczyzny w wieku poborowym. Oznacza sprzeciw wobec przerzucania całej odpowiedzialności za przetrwanie Ukrainy na państwa, które udzielają jej pomocy.
Polski interes wymaga dwóch rzeczy naraz: powstrzymywania rosyjskiego imperializmu oraz egzekwowania prawa na terytorium Rzeczypospolitej. Nie ma między nimi sprzeczności. Bezpieczna Polska potrzebuje walczącej Ukrainy, ale potrzebuje też szczelnego systemu pobytowego i odwagi do wykonywania legalnych decyzji o wydaleniu.
PiS słusznie przypomina, iż pobyt w Polsce nie jest prawem bezwarunkowym. Teraz potrzebne są procedury, które oddzielą ludzi legalnie pracujących i przestrzegających prawa od tych, wobec których państwo ma rzeczywiste podstawy do deportacji. Twardość bez prawa byłaby samowolą. Prawo bez egzekucji staje się pustą deklaracją.
Źródło: RMF24
















