Nie niechętnie, nie krytycznie, nie politycznie. Panicznie. Tak, jak boi się czegoś, czego nie da się już kontrolować ani zamknąć w jednym przekazie dnia.
To widać po wszystkim. Po tym, iż każde zdarzenie – absolutnie każde – kończy się na nim. Jakby był uniwersalnym wyjaśnieniem świata. Gdy coś się udaje, to „podstęp Tuska”. Gdy się nie udaje – „wina Tuska”. Gdy jest biało, to źle. Gdy nie ma białego, jeszcze gorzej. Gdy pociągi jadą – to spisek. Gdy stoją – sabotaż. Logika nie ma tu żadnego znaczenia, bo logika nie jest już potrzebna.
Pada tydzień – on. Przestaje padać – też on. Zima za ostra – jego robota. Zima za słaba – tym bardziej. Ktoś trafia do aresztu – jego decyzja. Ktoś wyjeżdża i nie wraca – jego plan. Ktoś w Europie kichnie, komuś zaboli głowa, komuś odpadnie śruba – narracja jest gotowa jeszcze zanim fakty zdążą się pojawić.
To już nie jest polityczna polemika. To system tłumaczenia rzeczywistości, w którym nie istnieje przypadek, proces ani odpowiedzialność własna. Jest tylko jedno nazwisko, powtarzane jak zaklęcie ochronne. Bo dopóki można je wymawiać, dopóty nie trzeba zadawać trudniejszych pytań.
I właśnie dlatego nie może być rozgrzeszenia. Bo rozgrzeszenie oznaczałoby przyznanie, iż świat nie kręci się wokół jednego człowieka. A to byłoby nie do zniesienia dla całej tej konstrukcji strachu, memów i uproszczeń.
PiS panicznie boi się Donalda Tuska. I im głośniej krzyczy, tym bardziej to widać.

1 dzień temu








![Znamy kulisy porwania we Wrocławiu, które zakończyło się śmiercią porwanego. Był torturowany [TOP 2025]](https://bi.im-g.pl/im/d3/ed/1e/z32432083IH,Jeden-z-porywaczy-Patryka-U--w-sadzie-we-Wroclawiu.jpg)




