PiS nie jest w stanie odwołać swojego wiceprzewodniczącego? „Kompromitacja”

1 tydzień temu

Korzenie sprawy sięgają końcówki stycznia. Wtedy to regionalne władze PiS zdecydowały o tym, iż Artur Kamiński został wykreślony z partii. Poseł Kamil Bortniczuk, lider formacji w regionie, tłumaczył, iż to skutek „nielojalności i zdrady elektoratu” przez radnego wojewódzkiego oraz dyrektora Szpitala Powiatowego w Nysie. Na liście zarzutów był brak zaangażowania w kampanię Karola Nawrockiego oraz układanie się z Danielem Palimąką, ówczesnym liderem KO w powiecie nyskim (obecnie jest zawieszony w partii) oraz tamtejszym starostą, który nadzoruje wspomniany szpital.

Artur Kamiński zaznaczał, iż zarzuty są bezpodstawne. Twierdził też, iż jego odwołanie to sprawa osobista. Przekonywał, iż Kamil Bortniczuk postanowił pozbyć się go z partii, gdyż uznał go za zagrożenie dla swojej pozycji.

Przed sesją w lutym Martyna Nakonieczny, przewodnicząca klubu PiS, mówiła, iż Artur Kamiński stracił rekomendację do reprezentowania tegoż klubu w prezydium sejmiku. Dawała radnemu czas na rezygnację do sesji pod koniec marca. Zapowiedziała, iż jeżeli radny do tego czasu nie zrezygnuje, to klub PiS zawnioskuje o jego odwołanie.

Artur Kamiński dwa miesiące temu zaznaczał, iż rezygnować z funkcji wiceprzewodniczącego nie zamierza. Uzasadniał to faktem, iż czeka na rozpatrzenie odwołania od wykreślenia go z partii przez Komitet Polityczny PiS.

– przez cały czas czekam na decyzję w tej sprawie – powiedział „O!Polskiej” podczas sesji pod koniec kwietnia.

– Ja przez cały czas czuję się członkiem partii. W PiS jestem od ponad 20 lat. Tymczasem ci, co zainicjowali wyrzucenie mnie z formacji są w niej pięć razy krócej. To była bardzo nieroztropna decyzja – ocenił Artur Kamiński.

Wniosek był, ale zabrakło podpisu

Ustaliliśmy, iż w międzyczasie klub PiS złożył wniosek o odwołanie Artura Kamińskiego z funkcji wiceprzewodniczącego sejmiku. I to z wyprzedzeniem na tyle dużym, iż powinien być w programie kwietniowej sesji. Dlaczego się w nim nie znalazł?

– Wniosek zawierał uchybienie formalne. Powinien mieć co najmniej osiem podpisów, a miał siedem – mówi Rafał Bartek, przewodniczący sejmiku z ramienia Śląskich Samorządowców.

Wyłączając jego samego oraz radnego Andrzeja Mrowca, usuniętego z klubu PiS, partię Jarosława Kaczyńskiego w sejmiku reprezentuje osiem osób. To oznacza, iż jedna z nich nie była gotowa poprzeć wniosku o odwołanie Artura Kamińskiego.

Poprosiliśmy Martynę Nakonieczny o komentarz do tej sytuacji. Odmówiła. Najwyraźniej przewodnicząca klubu PiS nie wypowiada się poza konferencjami prasowymi.

Artur Kamiński: Kompromitacja przewodniczącej klubu PiS

Artur Kamiński nie był tak wstrzemięźliwy. – To kompromitacja i dowód indolencji pani przewodniczącej. Skoro było wiadomo, iż wniosek nie ma wystarczającego poparcia by trafić do dalszego procedowania, to po co w ogóle było go składać? – stwierdził.

W podobnym tonie wypowiada się wieloletni działacz PiS. – Dzieje się to, czego się obawiałem: iż kwestia odwołania Artura Kamińskiego przerodzi się w cyrk. Takie zamieszanie to nie jest coś, co pomoże nam poprawić notowania w regionie – uważa.

– Co więcej, choćby jeżeli uda się w końcu zebrać wymaganą liczbę podpisów, to potem w głosowaniu większość sejmiku musi się zgodzić na odwołanie Artura Kamińskiego. Wniosek musieliby też poprzeć przedstawiciele rządzącej koalicji. Trudno mi to sobie wyobrazić – komentuje działacz PiS.

Dodajmy, iż już po usunięciu z PiS Artur Kamiński został powołany przez Karola Nawrockiego do Prezydenckiej Rady Doradczej ds. Samorządu Terytorialnego. Tego samego, na rzecz którego miał wedle przedstawicieli opolskiego PiS ta słabo angażować się w czasie kampanii prezydenckiej.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału