Czytając najnowszy felieton Piotra Gabryela w tygodniku Do Rzeczy, wielu czytelników mogło przecierać oczy ze zdumienia. Pismo kojarzone dotąd z twardą, bezkompromisową krytyką Donalda Tuska i obozu rządowego, publikuje tekst, który – czytany bez uprzedzeń – chwali stan polskiej gospodarki i gani narodowe narzekanie, będące dziś jednym z głównych paliw politycznych PiS. Kaczyński chyba dostał szału, jak to przeczytał.
Autor w felietonie „Prosto zygzakiem” rozprawia się z tym, co sam nazywa „wyśmiewaną przez wielu cechą Polaków – wiecznym narzekaniem”. Gabryel nie tylko dystansuje się od polityki permanentnej skargi, ale wprost przywołuje twarde dane gospodarcze, które trudno pogodzić z narracją o „Polsce w ruinie”. Przypomina, iż według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego:
Felietonista nie atakuje wprost PiS, ale jego tekst brzmi jak krytyka całej strategii politycznej opartej na ciągłym podsycaniu frustracji i poczucia upadku, co robi Kaczyński i jego ludzie. Zamiast tego chwali fundamenty wzrostu, wskazując na długofalowe procesy rozwojowe i społeczną energię,.
W efekcie powstaje tekst, który na tle dotychczasowej linii Do Rzeczy brzmi niemal jak apologia stabilnej gospodarki pod rządami Donalda Tuska – oraz jednoczesna nagana dla politycznego narzekania, z którego PiS uczynił swój znak rozpoznawczy.
Można więc zapytać: co się stało, iż na łamach zwykle bezwzględnie pisowskiego tygodnika pojawia się tekst, który de facto punktuje narrację PiS i normalizuje sukcesy obecnego rządu? Tak czy inaczej – to felieton, który wyraźnie zgrzyta z dotychczasową linią ideową Do Rzeczy.

6 godzin temu









