W cyklu „Referendum ZA/Referendum PRZECIW” rozmawiamy z osobami zaangażowanymi w politykę Krakowa o rządach Aleksandra Miszalskiego i trwającej akcji referendalnej. Poniżej prezentujemy wywiad z Piotrem Bartoszem z Konfederacji, który należy do zwolenników inicjatywy. Które decyzje prezydenta Miszalskiego uznaje za błędy? Skąd wzięło się niezadowolenie mieszkańców? Jak powinna wyglądać STC? Jakie wyzwania stoją przed ewentualnym nowym prezydentem? Te i inne krakowskie sprawy poruszyliśmy w naszej rozmowie. Zapraszamy do lektury.
Dlaczego uważa Pan, iż odwołanie prezydenta Miszalskiego jest konieczne?
– Z mojego punktu widzenia pierwszą kluczową rzeczą jest fakt, iż zatrudnia swoich partyjnych kolegów w spółkach miejskich. Ten sam powód często wskazują mieszkańcy, którzy masowo podpisują się pod referendum. Druga kwestia to wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w skandalicznych warunkach, zwłaszcza konsultacje nie przebiegały tak, jak powinny. Kolejna sprawa to brak audytu po prezydencie Jacku Majchrowskim, którego wielokrotnie krytykowaliśmy za wydawanie pieniędzy na – krótko mówiąc – głupoty i to się niestety nie zmieniło. W moim przypadku w grę wchodzą jeszcze kwestie światopoglądowe. Fakt faktem prezydent Jacek Majchrowski zachowywał się godnie na tym urzędzie, nie wchodził w jakieś skrajności szkodliwe w naszej opinii dla młodego pokolenia. Tymczasem prezydent Miszalski objął w zeszłym roku patronatem Paradę Równości, co było dla nas dziwne i niedopuszczalne.
Czy to referendum jest według Pana przeciwko prezydentowi Miszalskiemu, czy chodzi o wprowadzenie konkretnych zmian w mieście? Jakie to powinny być zmiany?
– Przede wszystkim uważam, iż na funkcjach strategicznych zarządzających miastem powinni znajdować się nie partyjni nominaci, tylko osoby, które są do tego predysponowane albo ewentualnie osoby, które faktycznie wygrywają konkursy. Za rządów obecnego prezydenta mieliśmy takie przykłady, iż ktoś przegrał konkursu, a mimo wszystko został dyrektorem. Tak było w przypadku Andrzeja Hawranka, który został szefem wojewódzkiego sanepidu. Na pewno też do zmiany jest sposób pełnienia urzędu, bo widać, iż prezydent Miszalski trochę nie dorósł do tego stanowiska. Ja rozumiem, iż żyjemy w XXI wieku, w dobie cyfryzacji i mediów społecznościowych, które poniekąd wymuszają na politykach, żeby brać w nich czynny udział. Natomiast nagrywanie głupich tiktoków nie sprawia, iż ludzie takiego prezydenta traktują poważnie. To nie jest tylko moja opinia, ale też opinia ludzi, którzy głosowali na Platformę Obywatelską, na prezydenta Miszalskiego, a teraz podpisują nam druki pod referendum.
Jakby Pan odpowiedział na argument drugiej strony, iż referendum to strata publicznych pieniędzy?
– No niekoniecznie, bo o ile prezydent i rada miasta wydatkują pieniądze na rzeczy, które są niepotrzebne i mieszkańcy chcą z tego powodu prezydenta odwołać ze stanowiska, to warto zrobić referendum, żeby ukrócić ten proceder. Przykładem takiego bezsensownego wydatkowania była propaganda związana z wprowadzeniem STC. Miasto wydało 800 tysięcy złotych na ulotki, gazety i zatrudnienie celebrytów, którzy przekonywali, iż strefa jest dobra, konieczna i niesie ze sobą wyłącznie pozytywy. Tymczasem, jak się słucha opinii mieszkańców, to tych pozytywów jest mniej w stosunku do negatywów. Odwołanie prezydenta wiąże się tak naprawdę z pewnego rodzaju oszczędnością.
Czy nie ma Pan obaw, iż przeprowadzenie referendum i zmiana władzy wprowadzi w mieście większy chaos? Zwolennicy prezydenta Miszalskiego często powtarzają, iż nie zdążył on zrealizować w tak krótkim czasie swoich postulatów, więc jego sukcesor może mieć dokładnie ten sam problem, tzn. mieszkańcy ponownie po dwóch latach będą niezadowoleni z rządów prezydenta?
– Wydaje mi się, iż nie ma za wiele inwestycji, które zostały zrealizowane przez prezydenta Miszalskiego, bo wiele rzeczy, które się w tej chwili toczą, zostało rozpoczętych przez jego poprzednika. Fakt faktem zgodzę się, iż zostało otworzone parę parków itd. Natomiast ja mam trochę zastrzeżeń w tej kwestii, bo często polegało to na zakupie kilku drogich ławek i posadzeniu kilkunastu niewysokich drzewek, które mają sprawiać wrażenie, iż tu jest zdrowo i przyjemnie, a to nie do końca tak działa. Wolałbym, żeby raczej próbowano nie zabudowywać jeszcze tych korytarzy powietrznych, które są i nie wycinać drzew, które produkują najwięcej potrzebnych człowiekowi do życia zdrowych substancji.
Jako osoba, która czynnie zbiera podpisy, myśli Pan, iż dojdzie do referendum? o ile tak, czy według Pana frekwencja będzie wiążąca?
– W mojej opinii zbiórka podpisów to będzie najtrudniejszy etap dla nas. Wydaje mi się, iż o ile uda się zebrać te prawie 60 tysięcy prawidłowych podpisów, to samo referendum będzie prostsze, z racji tego, iż tutaj propaganda, choćby rządowa, centralna, choćby jakby tu przyjechał Rafał Trzaskowski z Donaldem Tuskiem, nie pomogą, a wręcz mogą zaszkodzić prezydentowi Miszalskiemu. Gdyby to referendum było stricte polityczne, obecność włodarzy z rządu mogłaby odnieść zamierzony efekt, ale tutaj widać wyraźnie, iż niezadowoleni są też wyborcy Platformy, Lewicy, jak i Razem, więc myślę, iż z frekwencją nie będzie aż takiego dużego problemu.
Powiedzmy, iż referendum przepada frekwencyjnie. Czy to będzie oznaczało realne wsparcie krakowian dla prezydenta Miszalskiego, czy porażkę osób skupionych wokół inicjatywy referendalnej?
– Myślę, iż nie można tego skalować 1:1, bo na frekwencję wpływa wiele czynników. Wystarczy, iż część wyborców nie pójdzie, bo będzie miała inne zajęcia. Przypomnijmy, iż w poprzednich wyborach samorządowych to 5 tysięcy głosów między Miszalskim a Gibałą zaważyło o zwycięstwie tego pierwszego. Zadecydowało więc o tym, kto został prezydentem Krakowa, kilka osób. W tym momencie mamy do czynienia też z większą determinacją po stronie wyborców głównie prawicowych, ale również centrowych, których w mojej opinii prezydent Miszalski zraził do siebie. Natomiast jeżeli to referendum się nie uda, a skala niezadowolenia mieszkańców będzie wzrastała, ja nie widzę przeciwwskazań, żeby próbować zebrać podpisy do referendum jeszcze raz. Wiadomo, iż to byłoby trudniejsze, bo w przyszłym roku czekają nas wybory parlamentarne, natomiast to się może zdarzyć, biorąc pod uwagę, iż mamy do czynienia na ulicy z aktami wandalizmu – mówię o niszczeniu znaków – ze względu na decyzje obecnej władzy. Oczywiście to jest pewnego rodzaju przekraczanie granicy i nie powinno to wyglądać w ten sposób, natomiast dużo mówi o frustracji ludzi.
Rozmawia Pan z Krakowianami, zbierając podpisy. Jaki jest główny podwód niezadowolenia mieszkańców z prezydenta Miszalskiego?
– Wydaje mi się, iż kolesiostwo i SCT. Ci, którzy wprowadzali strefę, powtarzali, iż nie dotknie ona mieszkańców Krakowa. Tymczasem spółki, które posiadają starsze samochody, są wyłączone z SCT i muszą te samochody wymienić. Po drugie: nie przeliczono kosztów usług, które poniosą mieszkańcy po wprowadzeniu strefy. Ja jestem przedsiębiorcą branży budowanej, moja auto nie spełnia wymogów, ale mam jednoosobową działalność gospodarczą, więc mogę jeździć po Krakowie. Natomiast te osoby, które mają więcej samochodów i posiadają spółki, muszą wymienić tabor samochodów albo płacić za wjazd. Te koszty muszą być na kogoś przerzucone i dochodzi do takich abstrakcyjnych sytuacji, iż dziadkowie nie dojadą do wnuka, bo nie mają auta spełniającego normy, a mieszkają poza Krakowem, więc albo będą musieli się przesiąść albo zapłacić, albo wnuczek będzie musiał po nich przyjechać. To historia, którą podzielił się ze mną ostatnio jeden młody chłopak. Oni nie radzą sobie z płaceniem przy tych biletomatach po prostu. Ponadto mimo możliwości dojazdu do szpitali osób spoza Krakowa niespełniającymi norm samochodami, dalej jest to dla nich uciążliwe, ponieważ trzeba np. w momencie dojazdu na SOR w pierwszej kolejności pomyśleć o zarejestrowaniu się na stronie internetowej. Również dojazd do RCKiK i innych mobilnych punktów nie jest wyłączony ze strefy.
Jeśli uda się odwołać prezydenta Miszalskiego, jakie nazwisko powinno przyjąć jego fotel?
– Każda partia powinna wystawić swojego kandydata i niech wyborcy zdecydują. Ja nie chcę tutaj wpływać na decyzje mieszkańców Krakowa, bo to oni mają pełne prawo do tego, żeby zdecydować, kto powinien być ich prezydentem po odwołaniu prezydenta Miszalskiego. My jako Konfederacja postaramy się wystawić odpowiedniego kandydata, ale jeszcze nie wiem kogo. Będziemy o tym rozmawiać wewnętrznie. Druga kwestia: patrząc na obecnego prezydenta, wydaje mi się, iż choćby w Platformie znaleźliby się bardziej odpowiedzi ludzi, żeby zarządzać miastem, więc tutaj pole do popisu dla PO, kogo wystawi w następnych wyborach.
Jakie trzy priorytetowe działania powinien podjąć nowy prezydent, niezależnie do jakiej opcji politycznej będzie należał?
Najważniejszym będzie zminimalizowanie STC do pierwszej obwodnicy. Bo o ile faktycznie nie ma żadnych prawnych możliwości, żeby tę strefę zlikwidować, to należy sprawić, aby miała najmniejszy skutek dla mieszkańców. Druga: obniżenie opłat za komunikację miejską. Z jednej strony chcemy, żeby wszyscy jeździli komunikacją miejską, ale skoro jest ona droga, jaka to zachęta dla ludzi? Żadna. Trzecia kwestia to pytanie, czy tak mocno wydłużenie godzin, w których obowiązują opłaty na obszarze płatnego parkowania, jest konieczne. Rozumiem, iż to jest decyzja tylko podyktowana finansami, jakie zasilają budżet Krakowa właśnie z tej strefy, ale jest ona jedną z najdroższych w skali Polski.
Czy są jakieś warunki, które — gdyby spełniłby prezydent Miszalski — wycofałby się Pan z poparcia dla referendum?
– W mojej opinii nie, ponieważ w ciągu tych niespełna dwóch lat prezydent Miszalski i ludzie z jego otoczenia dali się poznać jako osoby, które nie słuchają mieszkańców.
Podsumujmy: czy według Pana prezydent Miszalski zostanie odwołany?
– Tak, prezydent Miszalski według mnie zostanie odwołany. choćby z Radą Miasta.

2 godzin temu












