Pińczów przed wyborem. Debata Wojniaka i Koniusza pod znakiem oskarżeń i trudnych pytań

1 dzień temu

Posłuchaj artykułu:

Debata kandydatów na burmistrza Miasta i Gminy Pińczów miała być starciem programów i wizji rozwoju samorządu. W praktyce stała się przede wszystkim sporem o odpowiedzialność za obecny stan miasta, lokalne układy personalne i sposób sprawowania władzy. Marcin Wojniak budował swój przekaz wokół doświadczenia samorządowego i znajomości funkcjonowania administracji. Janusz Koniusz konsekwentnie budował natomiast pozycję kandydata zmiany, próbując przekonać wyborców, iż Pińczów potrzebuje odejścia od dotychczasowego modelu zarządzania. Choć obaj kandydaci mieli momenty lepsze i słabsze, to właśnie Koniusz częściej zmuszał rywala do tłumaczeń. Koniusz uderzył w najtrudniejszy dla Wojniaka obszar.

Najbardziej wyrazista część debaty dotyczyła nie inwestycji czy uzdrowiska, ale kwestii stanowisk publicznych, ochrony zdrowia i politycznych powiązań. Koniusz wielokrotnie wracał do działalności Wojniaka w SZOZ-ie, pytając o konkretne efekty wieloletniej pracy oraz liczbę pozyskanych środków zewnętrznych. Szczególnie mocno wybrzmiało pytanie o sukcesy zawodowe Wojniaka. Kandydat odpowiadał głównie poprzez wskazywanie budowy przychodni i swojej działalności w ochronie zdrowia, jednak nie przedstawił szerokiego katalogu osiągnięć, czego oczekiwał kontrkandydat. Jeszcze bardziej problematyczna dla Wojniaka była końcówka debaty. Koniusz poruszył temat powrotu Wojniaka do pracy w SZOZ-ie po zakończeniu funkcji starosty, a także objęcia stanowiska w PEC-u. Padły pytania: na jakiej zasadzie został ponownie zatrudniony, jakie otrzymywał wynagrodzenie oraz czy sposób obsadzania stanowisk nie potwierdza istnienia lokalnego układu personalnego. To był jeden z niewielu momentów debaty, gdy Wojniak wyraźnie nie odpowiedział wprost na postawione pytania. Zamiast odnieść się do kwestii wynagrodzenia czy zasad zatrudnienia w PEC-u i SZOZ-ie, skupił się głównie na odpieraniu zarzutów i krytyce środowiska politycznego związanego z Koniuszem.

W debacie sam brak odpowiedzi często staje się odpowiedzią polityczną samą w sobie – szczególnie gdy temat dotyczy przejrzystości życia publicznego. Marcin Wojniak wielokrotnie podkreślał swoje doświadczenie administracyjne i samorządowe. Wskazywał na znajomość mechanizmów funkcjonowania gminy, współpracę z radą miejską oraz możliwość szybkiego rozpoczęcia realizacji inwestycji po wyborach. Próbował również przedstawiać siebie jako gwaranta stabilności i kontynuacji rozpoczętych projektów, szczególnie dotyczących uzdrowiska i infrastruktury zdrowotnej. Momentami jednak sprawiał wrażenie kandydata bardziej skoncentrowanego na obronie dorobku obecnego układu niż na prezentowaniu nowej energii dla miasta. Niektóre odpowiedzi były rozwlekłe, a część argumentów traciła siłę pod naporem bezpośrednich pytań Koniusza.

Nie oznacza to jednak, iż Janusz Koniusz uniknął błędów. Jego styl debaty był ofensywny, momentami wręcz konfrontacyjny. Kandydat często przerywał przeciwnikowi i wielokrotnie używał określeń typu „kłamstwo” lub „pan kłamie”. Dla części wyborców mogło to być dowodem determinacji, dla innych – oznaką nadmiernej agresji. Koniusz również nie odpowiadał na wszystkie pytania w sposób wyczerpujący, szczególnie gdy rozmowa dotyczyła jego własnych działań społecznych czy współpracy ze stowarzyszeniami. Warto jednak zauważyć, iż formuła debaty sprzyjała ostrym wymianom. Kandydaci mieli ograniczony czas na odpowiedzi oraz riposty, co powodowało częste skracanie wypowiedzi i przechodzenie do szybkich kontrataków. Mimo to to właśnie Koniusz częściej kontrolował dynamikę debaty i skuteczniej przenosił rozmowę na tematy niewygodne dla rywala.

Końcówka debaty przyniosła próbę kontrataku ze strony Wojniaka. Kandydat oskarżył Koniusza o proponowanie stanowisk wiceburmistrza jeszcze przed finałem drugiej tury i pokazał dokument (na zdjęciu poniżej) , który miał to potwierdzać. Sytuacja gwałtownie okazała się jednak problematyczna dla samego Wojniaka, ponieważ ujawnione później oświadczenie byłego vice burmistrza Pińczowa – Marka Zatorskiego zawierało dementi informacji o rzekomych ustaleniach personalnych z Koniuszem. W efekcie końcowy atak nie przyniósł wyraźnego politycznego efektu, a wręcz mógł sprawić wrażenie zbyt emocjonalnego i nieprecyzyjnego.

źródło: www.facebook.com/Janusz.Koniusz

Debata pokazała przede wszystkim skalę politycznego podziału w Pińczowie. Mniej było rozmowy o konkretnych rozwiązaniach dla miasta, więcej sporów o odpowiedzialność, stanowiska i sposób sprawowania lokalnej władzy. Koniusz skutecznie wszedł w rolę kandydata zmiany i zmusił Wojniaka do defensywy. Wojniak prezentował większe doświadczenie administracyjne, ale jednocześnie coraz wyraźniej ciążyło mu utożsamienie z dotychczasowym systemem rządzenia. I właśnie między tymi dwoma wizjami – stabilizacją i politycznym resetem – mieszkańcy Pińczowa będą wybierać w drugiej turze.

Idź do oryginalnego materiału