Pilne pismo do Donalda Tuska. Karol Nawrocki chce reakcji na forum Europy

2 godzin temu

Prezydent Karol Nawrocki oficjalnie wkracza do gry o przyszłość polskiej energetyki i portfeli zwykłych obywateli. Głowa państwa kieruje właśnie na ręce premiera Donalda Tuska oficjalne i niezwykle stanowcze stanowisko, które ma zostać zaprezentowane na najbliższym szczycie w Brukseli. O co dokładnie toczy się ta polityczna gra na najwyższym szczeblu, w jaki sposób unijne systemy handlu uprawnieniami do emisji wyciągają miliardy złotych z naszych kieszeni i czy całkowita likwidacja kontrowersyjnych opłat klimatycznych pozostało w ogóle możliwa?

Fot. Shutterstock

Twarde żądania pałacu prezydenckiego. Koniec z kompromisami w sprawie klimatu

Kwestia unijnej polityki klimatycznej od lat budzi gigantyczne emocje nad Wisłą, jednak nadchodzący szczyt Rady Europejskiej, zaplanowany na 19 marca, może okazać się punktem zwrotnym w relacjach na linii Warszawa – Bruksela. Wszystko za sprawą systemu ETS, czyli europejskiego mechanizmu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. To właśnie ten system jest w głównej mierze odpowiedzialny za potężne wzrosty cen energii elektrycznej oraz ciepła systemowego w naszym kraju w ciągu ostatnich lat. Wymusza on na elektrowniach węglowych i ciepłowniach konieczność kupowania niezwykle drogich certyfikatów za każdą 1 wyemitowaną tonę gazów cieplarnianych.

W otoczeniu głowy państwa zapadła decyzja o wytoczeniu najcięższych dział. Doradczyni prezydenta, Wanda Buk, oficjalnie potwierdziła, iż do szefa rządu trafi specjalne pismo przygotowane w trybie ustawy o współpracy prezydenta z Radą Ministrów. Dokument ten nie zawiera jedynie ogólnikowych apeli, ale twarde, konkretne propozycje rozwiązań i modyfikacji. Jak podkreślają współpracownicy prezydenta, czas na kosmetyczne i pozorne zmiany bezpowrotnie minął. Celem strategicznym polskiej dyplomacji, narzuconym przez ośrodek prezydencki, powinno być dążenie do całkowitej i bezwarunkowej likwidacji systemu ETS na poziomie całej Unii Europejskiej, co stanowi absolutny precedens w dotychczasowej retoryce polskich władz na arenie międzynarodowej.

Globalna nierównowaga. Dlaczego europejski przemysł dusi się od opłat?

Argumentacja stojąca za tak radykalnym postulatem opiera się na twardych danych makroekonomicznych i obserwacji globalnych rynków. Doradcy prezydenta zwracają uwagę na drastycznie malejącą rolę europejskiego przemysłu ciężkiego, który systematycznie przegrywa walkę o rynki zbytu z konkurencją z Azji czy Stanów Zjednoczonych. Główną przyczyną tej ucieczki firm poza granice Starego Kontynentu są astronomiczne koszty produkcji, w których opłaty klimatyczne stanowią lwią część.

Warto wyraźnie zaznaczyć, iż mechanizmy zbliżone do ETS funkcjonują również w innych, kluczowych dla światowej gospodarki regionach. Jednak to właśnie w Europie politycy narzucili przedsiębiorcom najdroższy system na całym świecie. Według wyliczeń ekspertów, europejski ETS jest aż 10 razy droższy od swojego chińskiego odpowiednika i o połowę wyższy od rygorystycznego systemu funkcjonującego w amerykańskim stanie Kalifornia. Taka dysproporcja sprawia, iż produkcja stali, nawozów czy materiałów budowlanych na terytorium Unii Europejskiej staje się całkowicie nieopłacalna, co w prostej linii prowadzi do zamykania fabryk, masowych zwolnień grupowych i uzależnienia państw członkowskich od importu z krajów, które nie przejmują się rygorami ekologicznymi w tak ekstremalnym stopniu.

Polityczna licytacja na prawicy. Kto uderzy w system mocniej?

Sprawa polityki klimatycznej stała się również polem intensywnej rywalizacji na krajowej scenie politycznej. Postawa prezydenta Karola Nawrockiego jest w tej kwestii oceniana jako znacznie ostrzejsza i bardziej bezkompromisowa niż oficjalna linia największej partii opozycyjnej. Przemysław Czarnek, pełniący rolę kandydata Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera, ogłosił niedawno plany złożenia w parlamencie projektu uchwały. Jej celem miało być wezwanie obecnego szefa rządu do przedstawienia szczegółowego planu wyjścia Polski z systemu ETS, co według polityka miałoby błyskawicznie obniżyć rachunki za prąd w milionach domostw.

Odpowiedź ze strony pałacu prezydenckiego na tę inicjatywę była jednak niezwykle stanowcza. W wywiadach telewizyjnych doradczyni Wanda Buk oceniła postulaty Przemysława Czarnka jako zdecydowanie zbyt zachowawcze i niewystarczające. W ocenie środowiska prezydenckiego, samo wyjście 1 państwa z systemu nie rozwiąże problemu degradacji europejskiej gospodarki jako całości. Jedynym skutecznym lekarstwem ma być przekonanie pozostałych 26 państw członkowskich do zburzenia całego mechanizmu i zbudowania polityki klimatycznej na całkowicie nowych, racjonalnych fundamentach.

Rozszerzenie systemu. Transport i budownictwo na celowniku unijnych urzędników

Czas na podjęcie stanowczych działań drastycznie się kurczy, ponieważ unijna machina biurokratyczna nie tylko nie zwalnia, ale wręcz przyspiesza. Oprócz tradycyjnego systemu ETS obejmującego wielką energetykę, nad obywatelami wisi widmo wdrożenia systemu ETS2. To właśnie ten nowy mechanizm ma bezpośrednio i bardzo boleśnie uderzyć w portfele zwykłych konsumentów. Zgodnie z unijnymi dyrektywami, systemem handlu uprawnieniami do emisji ma zostać objęty transport drogowy oraz sektor budowlany.

Początkowo start tego programu planowano na 2027 rok. Jednak 5 marca kraje członkowskie zatwierdziły nowy, niezwykle rygorystyczny cel klimatyczny, zakładający redukcję emisji gazów cieplarnianych aż o 90 procent do 2040 roku (w porównaniu z poziomem z 1990 roku). W ramach negocjacji i politycznych kompromisów zdecydowano o przesunięciu wejścia w życie systemu ETS2 o 1 rok, czyli na 2028 rok. Mimo tego opóźnienia, perspektywa nałożenia nowych, potężnych podatków na paliwa silnikowe i ogrzewanie domów pozostaje całkowicie realna, o ile na najbliższych szczytach w Brukseli nie dojdzie do drastycznego zwrotu akcji wymuszonego przez państwa takie jak Polska.

Co to oznacza dla Ciebie? Gigantyczne koszty ogrzewania i tankowania aut

Spory polityków na najwyższych szczeblach w Warszawie i Brukseli często wydają się odległe od codziennych problemów. Co to jednak oznacza dla Ciebie, Twojej rodziny i Twojego domowego budżetu w perspektywie najbliższych lat? jeżeli plan zablokowania unijnej polityki klimatycznej zakończy się fiaskiem, przygotuj się na absolutny wstrząs finansowy. Utrzymanie obecnego, niezwykle drogiego systemu ETS gwarantuje, iż Twoje rachunki za energię elektryczną pozostaną na historycznie wysokich poziomach, drenując każdego miesiąca setki złotych z Twojego portfela.

Prawdziwy dramat rozegra się jednak w 2028 roku, kiedy wejdzie w życie opłata ETS2. W praktyce oznacza to nałożenie całkowicie nowego, europejskiego podatku od emisji na każdy 1 litr benzyny i oleju napędowego sprzedawanego na stacjach benzynowych. Według wstępnych szacunków niezależnych analityków, nowa danina może podnieść cenę paliwa o kilkadziesiąt groszy na litrze zaledwie w 1 dniu jej obowiązywania. Koszty transportu żywności błyskawicznie wzrosną, co natychmiast znajdzie swoje odzwierciedlenie na paragonach w supermarketach.

Co gorsza, system ETS2 obejmie również paliwa używane do ogrzewania gospodarstw domowych. jeżeli Twój dom jest ogrzewany węglem, ekogroszkiem lub niezwykle popularnym w ostatnich latach gazem ziemnym, dostawcy tych surowców będą zmuszeni doliczyć do swoich rachunków koszty unijnych certyfikatów emisyjnych. Dla właścicieli starszych, słabo ocieplonych budynków będzie to oznaczało wzrost rocznych kosztów ogrzewania o 1000, 2000, a w skrajnych przypadkach choćby 3000 zł rocznie. To właśnie o te konkretne, potężne kwoty, które mogą doprowadzić wiele polskich rodzin do ubóstwa energetycznego, toczy się w tej chwili dyplomatyczna batalia przed nadchodzącym szczytem Rady Europejskiej.

Idź do oryginalnego materiału