Kreml 21 sierpnia odpowiedział na wypowiedź Donalda Tuska o podejrzanych w sprawie Nord Stream, a Dmitrij Pieskow zarzucił mu przyzwolenie na sabotaż. Spór ruszył po zatrzymaniu Ukraińca w Chorwacji. Dla Polski stawka jest jasna: Moskwa chce zamienić własny gazowy szantaż w opowieść o krzywdzie Rosji.
Moskwa próbuje przejąć język prawa
Kremlowska reakcja przyszła po słowach Donalda Tuska dotyczących niemieckiego śledztwa w sprawie zniszczenia gazociągów Nord Stream. Według Wirtualnej Polski Dmitrij Pieskow mówił o zdziwieniu Moskwy wobec stanowiska, które rosyjska strona odczytała jako obronę sabotażu.
To wygodna poza. Państwo, które przez lata używało gazu jako narzędzia nacisku na Europę Środkową, nagle chce występować jako strażnik porządku i infrastruktury. Polska nie może przyjąć tej gry bez odpowiedzi. Nord Stream od początku był projektem politycznym, omijającym nasz region i wzmacniającym niemiecko-rosyjski układ ponad głowami państw między Bałtykiem a Morzem Czarnym.
Chorwacki trop i niemieckie śledztwo
Associated Press podała, iż chorwacki sąd zdecydował o areszcie dla Ukraińca poszukiwanego przez Niemcy w związku z eksplozjami z 26 września 2022 roku. Mężczyzna został zatrzymany w Puli na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Niemieccy śledczy opisują go jako wyszkolonego nurka, który miał uczestniczyć w operacji przy podmorskich rurach w rejonie Bornholmu.
Trzeba zachować precyzję. To sprawa podejrzeń, nie prawomocnego wyroku. Legal Tribune Online, relacjonując stanowisko niemieckiej prokuratury, wskazywał, iż zatrzymany Vladimir Z. miał według śledczych działać w grupie powiązanej z Serhijem K., innym Ukraińcem objętym niemieckim postępowaniem. Polityczny ciężar sprawy nie kasuje domniemania niewinności.
Dla czytelników DN istotny jest także polski wątek. Wcześniej pisaliśmy o sprawie Volodymyra Żurawlowa zatrzymanego w Chorwacji, bo Berlin wraca do tematu, który uderza w nerw relacji polsko-niemieckich. Niemcy chcą procesowego finału. Polska pamięta, czym Nord Stream był dla bezpieczeństwa regionu.
Gazociąg przeciw interesowi Polski
Tusk miał stwierdzić, iż Niemcy nie powinny ścigać ludzi podejmujących działania w warunkach obrony własnego państwa, a wstyd należy się twórcom gazociągu. choćby jeżeli te słowa padają z ust polityka, z którym prawica zasadniczo spiera się o kierunek państwa, w tej sprawie sedno jest oczywiste: Nord Stream był ciosem w interes Polski.
Nord Stream 1 i Nord Stream 2 zbudowano po to, aby przesyłać rosyjski gaz do Niemiec pod dnem Bałtyku. Omijały Polskę, Ukrainę i tradycyjne państwa tranzytowe. Dawały Moskwie narzędzie szantażu, a Berlinowi złudzenie taniej stabilności. Ten projekt politycznie zawalił się 24 lutego 2022 roku, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
Kreml chce dziś, aby Europa mówiła o rurach, a nie o rosyjskiej agresji. Chce procesu, który przesunie uwagę z odpowiedzialności Moskwy na spór między Berlinem, Warszawą i Kijowem. To dlatego rosyjska propaganda tak chętnie wykorzystuje każdy polski spór i każdą historyczną ranę. Widzieliśmy już, jak Kreml miesza Wołyń z wojną, próbując cudzą pamięć wprzęgnąć w interes Moskwy.
Polska musi trzymać własną linię
Warszawa powinna trzymać się twardego realizmu. Nie ma powodu, by przejmować język Kremla o europejskiej infrastrukturze, skoro Rosja sama uczyniła z energii broń polityczną. Nie ma też powodu, by ignorować procedurę tylko dlatego, iż sprawa jest wygodna publicystycznie. Siła państwa polega na tym, iż potrafi łączyć interes narodowy z chłodnym szacunkiem dla prawa.
Niemcy mają prawo prowadzić śledztwo. Polska ma prawo przypominać, iż to niemiecko-rosyjski projekt rozbrajał bezpieczeństwo Europy Środkowej. Ukraina, walcząca z rosyjską agresją, nie może być traktowana według propagandowego scenariusza Kremla. To są trzy różne porządki i Moskwa zrobi wszystko, aby je pomieszać.
Pieskow nie broni dziś Europy. Broni rosyjskiej opowieści o świecie, w którym Gazprom był normalnym partnerem, a opór wobec rosyjskiego szantażu ma wyglądać jak skandal. Polska odpowiedź powinna być krótka: Nord Stream był politycznym błędem, a Kreml nie ma moralnego mandatu, by pouczać kogokolwiek o sabotażu.
Źródło: WP Wiadomości, Associated Press, Legal Tribune Online, TVP World.
Źródło: WP Wiadomości










