Radosław Piesiewicz został 27 sierpnia zatrzymany w śledztwie dotyczącym Zondacrypto, CBA zatrzymało sześć osób w sprawie 900 tys. euro pomocy powodziowej, a rząd zażądał od Komisji Europejskiej co najmniej 250 mln euro kary dla Mety. Dla Polaków wspólną stawką jest skuteczność państwa i uczciwe rozliczenie każdej sprawy.
Piesiewicz zatrzymany w sprawie Zondacrypto
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali w czwartek Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Działali na polecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. Po zatrzymaniu policja zastrzegała, iż o roli procesowej Piesiewicza i ewentualnych zarzutach zdecyduje prokurator.
Wirtualna Polska i TVN24 wcześniej opisały relacje Piesiewicza z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Ich ustalenia obejmowały kosztowny zegarek oraz inne prezenty. Piesiewicz utrzymuje, iż za zegarek zapłacił. Stan postępowania i zasada domniemania niewinności muszą pozostać ważniejsze od politycznych komentarzy i medialnych wyroków.
Sprawa wymaga twardego wyjaśnienia, bo dotyczy człowieka stojącego na czele PKOl oraz firmy związanej ze sponsoringiem polskiego sportu. Nie daje jednak prawa do przesądzania winy przed przedstawieniem dowodów i oceną sądu. Państwo ma prowadzić postępowanie, a nie produkować widowisko.
Sześć zatrzymań i 900 tys. euro pomocy powodziowej
Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało oficjalnie, iż 26 sierpnia na Dolnym Śląsku zatrzymano sześć osób. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele firm objętych śledztwem oraz były wysoki rangą urzędnik Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Europejska.
Śledztwo dotyczy podejrzenia oszustwa związanego z wypłatą 900 tys. euro dla przedsiębiorców dotkniętych powodzią z 2024 roku. CBA podało, iż zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa dotacyjnego i posługiwania się fałszywymi oświadczeniami przy uzyskiwaniu pożyczek. Prokuratura wystąpiła o tymczasowe aresztowanie trzech podejrzanych. Pozostali zostali objęci dozorem policji i poręczeniami majątkowymi. Wszyscy korzystają z domniemania niewinności.
Według nieoficjalnych ustaleń WP jeden z mężczyzn został wyprowadzony przez służby z samolotu na lotnisku we Wrocławiu. Ważniejszy od efektownego obrazu zatrzymania jest przepływ pieniędzy. Wcześniejsze ustalenia dotyczące milionów dla firm powiązanych z KARR pokazały, dlaczego sprawa budzi tak duży gniew. Pomoc była przeznaczona dla ludzi i przedsiębiorców poszkodowanych przez żywioł. Każda złotówka wyłudzona z tego programu oznaczałaby mniej środków dla tych, którzy naprawdę stracili dorobek.
Polska żąda kary dla Mety
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skierował do Komisji Europejskiej formalny wniosek o nałożenie na Meta Platforms kary w wysokości co najmniej 250 mln euro. Powodem ma być niewystarczająca reakcja właściciela Facebooka i Instagrama na oszukańcze reklamy.
Z danych przywołanych we wniosku wynika, iż spośród 122 reklam zgłoszonych przez CERT Polska Meta usunęła 10, a w sześciu przypadkach nie udzieliła odpowiedzi. Spór z Metą i problem ochrony polskich użytkowników trwa od dawna. Dobrze, iż rząd domaga się odpowiedzialności potężnej platformy. Gorzej, iż Polska musi prosić Komisję Europejską o użycie narzędzi, których sama nie może zastosować na podstawie unijnego Aktu o usługach cyfrowych.
Jeden test dla państwa
Trzy sprawy są różne, ale każda sprawdza, czy instytucje potrafią chronić obywatela. W śledztwie Zondacrypto potrzebne są dowody bez politycznej reżyserii. Przy pomocy powodziowej liczy się odzyskanie pieniędzy i rozliczenie osób odpowiedzialnych. W sporze z Metą chodzi o bezpieczeństwo oszczędności Polaków wystawionych na oszukańcze reklamy.
Państwo silne nie mierzy skuteczności liczbą konferencji i zatrzymań przed kamerami. Mierzy ją prawomocnymi rozstrzygnięciami, odzyskanymi środkami oraz ochroną obywatela. Tego rachunku rząd nie może zagłuszyć żadnym serialem dnia.
Źródło: Wirtualna Polska, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Ministerstwo Cyfryzacji
Źródło: WP Wiadomości








