Pierwszy od wieków mądry ruch polityczny ze strony PiS

12 godzin temu

W 2023 roku wydawało się, iż PiS już nic gorszego o wyborczej porażki i utraty władzy spotkać nie może, choć poparcie na poziomie 35 proc. to nie był zły wynik, jeżeli się weźmie pod uwagę, iż mówimy o partii, która rządziła osiem lat, a ostatnie trzy lata rządziła źle albo bardzo źle. Jeszcze w 2024 roku udało się PiS zachować stan posiadania, bo w wyborach samorządowych uzyskali 34,27 proc., a wyborach do Europarlamentu choćby delikatnie poprawili wynik (36,16 proc.), ale te ostanie jaskółki nie były zapowiedzią wiosny.

Pierwsze, nie sondażowe, ale wyborcze ostrzeżenie, przyszło w pierwszej turze wyborów prezydenckich, gdy Karol Nawrocki jako społeczny kandydat popierany przez PiS otrzymał 29,54%, jednak ten sygnał alarmujący został całkowicie zignorowany. W tym samym czasie prezes Jarosław Kaczyński zapewniał „lud pisowski”, iż PiS idzie samodzielnie po władzę i zdobędzie 40 proc. głosów. Dziś notowania PiS wyglądają dramatycznie i po wyrzuceniu Mateusza Morawieckiego z „harcerzami”, po raz pierwszy wynik spadł poniżej 20 proc, dokładnie do poziomu 17%. Tak fatalnych notowań ta partia nie miała od 20 lat, jedynie w 2001 roku otrzymała mniejsze dziewięcioprocentowe poparcie, ale to był absolutny debiut, bo dokładnie w tym samy roku PiS powstało. Spisano wiele ksiąg, powstało setki analiz wskazujących przyczyny tej politycznej katastrofy, jednak w największym skrócie jest to po prostu kumulacja politycznych i kadrowych błędów.

Zamienienie Mateusza Morawieckiego na Jacka Sasina, to idealne podsumowanie polityki w ogóle i polityki kadrowej, jaką prowadzi Jarosław Kaczyński. Ostanie szarże skompromitowanego Jacka Kurskiego także dobitnie pokazują w jakiej kondycji jest PiS. Dlatego dużym i to pozytywnym zaskoczeniem jest najnowszy ruch polityczny związany z wyborem wicemarszałka Sejmu. W 2023 roku PiS postanowiło iść na zwarcie i ostro obstawało przy kandydaturze Elżbiety Witek, która na pewno miała papiery na wicemarszałka, przecież przez cztery lata była Marszałkiem Sejmu, ale nie miała najmniejszych szans na zdobycie głosów „koalicji 13 grudnia”. Skutek tego był taki, iż nie tylko największy klub opozycyjny, ale największy klub sejmowy w ogóle, nie miał swojego wicemarszałka i tym samym przedstawiciela w prezydium Sejmu.

Teraz ma to się zmienić dzięki nowemu kandydatowi, którym jest Marcin Ociepa i to jest właśnie ten zaskakująco mądry ruch Nowogrodzkiej. Uważni obserwatorzy sceny politycznej od razu zauważą, iż ta decyzja została podjęta w ścisłym związku z kryzysową sytuacją w PiS. Wcześniej media donosiły, iż wyrzuceni z PiS posłowie będą chcieli złożyć wniosek do Marszałka Sejmu o powołanie nowego wicemarszałka, bo w Sejmie pojawi się nowy klub „Rozwój plus”. Tymczasem to Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, dokładnie taki wniosek dziś złożył i nie ma mowy o przypadku. Jest to przemyślana akacja wymierzona w Morawieckiego i jego ludzi i to podwójnie. Przede wszystkim wybór wicemarszałka z PiS może całkowicie zablokować wybór wicemarszałka z „Rozwoju plus”, bo w tej chwili jest aż pięciu wicemarszałków.

Po drugie Marcin Ociepa, to nie radykalny „maślarz”, jak Sasin, czy Kurski, ale były członek Porozumienia Gowina, czyli umiarkowany centroprawicowy polityk. PiS pierwszy raz od dłuższego czasu wyciągnęło podstawowe wnioski z własnych błędów i dokonało optymalnego wyboru, który chociaż na chwilę pokazuje strawną dla wyborców twarz i wyprzedza ruchy konkurencji. Oczywiście nie jest to jakieś epokowe wydarzenie i wielkiego przełomu także nie należy się spodziewać, jednak po całej serii fatalnych błędów, skutkujących głębokim kryzysem, jest to mały sukces na pocieszenie. Ciężko też będzie taką kandydaturę odrzucić rządzącym, wszak wcześniej zapewniali, iż wszyscy byle nie Elżbieta Witek i to jeszcze jedno potwierdzenie, iż akurat ten ruch ze strony PiS jest przemyślany, w przeciwieństwie do wielu innych.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału