Pierwsze wystąpienie komisarza Krakowa. "Plan ma się średnio"

1 godzina temu

- Plan ogólny ogólnie ma się średnio - odpowiedział komisarz Krakowa Stanisław Kracik na pytanie, co dalej z projektem planu ogólnego dla miasta, do którego mieszkańcy zgłosili ponad 20 tys. uwag. Jak podkreślił, propozycję pełnienia swojej nowej funkcji otrzymał dopiero w poniedziałek po południu. - Myślę, iż uda nam się państwa pozytywnie zaskoczyć - dodał.

PAP/Art Service
Stanisław Kracik został nowym komisarzem Krakowa

- Chcemy pracować w takim zespole, jaki państwo tutaj widzicie. Nie zamierzam powoływać zastępców. (...) Chodzi o to, żeby - niezależnie od wyniku referendum - miasto nie funkcjonowało gorzej i żebyśmy tego kwartału nie stracili na tak zwane trwanie - mówił Stanisław Kracik podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w roli komisarza Krakowa.

Wyjaśniając, dlaczego to właśnie jemu została powierzona ta rola, Kracik wskazał na "trochę doświadczenia" oraz wyznał, co go skłoniło do jej zaakceptowania. - (...) Przez te dwa lata bardzo głęboko się z Krakowem utożsamiłem i w związku z tym ośmieliłem się podjąć to zadanie - powiedział.

Stanisław Kracik nowym komisarzem Krakowa. "Rzemieślnik, który ma dobrze wykonać robotę"

Nowy komisarz Krakowa stanowczo zaprzeczył, by planował ubiegać się o urząd prezydenta miasta. - Chcę mieć na ten okres święty spokój od takich pytań, chcę po prostu dobrze zrealizować to, czego się podjąłem, być jak najdalej od dyskusji kto, z kim, bo to (...) zadecydują mieszkańcy Krakowa, na kogo postawią - podkreślił.

Kracik życzył udanej kampanii wszystkim kandydatom i kandydatkom, a miastu "kampanii fair play, takiej, w której byłaby mowa o programach dla miasta, a mniej o cechach osobistych konkurentów".

ZOBACZ: Referendum w Krakowie. Znamy nazwisko komisarza

Swoją rolę w nadchodzących trzech miesiącach widzi jako "rzemieślnika, który ma dobrze wykonać robotę". - Chciałbym też pokazać, iż w te trzy i pół miesięcy zrobimy parę korekt, które będą dobrym przygotowaniem na przyszłą część kadencji - zapowiedział.

Pytany, czy nadchodzące 90 dni będą dla miasta okresem stagnacji, komisarz stanowczo zaprzeczył. - W życiu publicznym nie akceptowałem nigdy stagnacji i o ile przyjmowałbym takie założenie to bym się tego zadania nie podjął. Myślę, iż uda nam się państwa pozytywnie zaskoczyć (...) - odpowiedział.

Kracik nie zamierza też występować w mediach. - Wybaczcie mi, gwiazdorzyć nie będę, nie będę wam (dziennikarzom - red.) zawracał głowy swoją osobą - mówił.

Co dalej z planem ogólnym Krakowa?

Jak zapewnił, dotychczasowa praca będzie kontynuowana, ponieważ - jak to określił - "to nie jest tak, iż ktoś przychodzi, próbuje coś wywracać".

Komisarz został zapytany również o budzący kontrowersje plan ogólny Krakowa. O szczegółach tej sprawy napisał Dawid Serafin na łamach Interii.

- Plan ogólny ogólnie ma się średnio - uciął Kracik. - Natomiast będziecie państwo mogli o stanie przygotowań posłuchać jutro na nadzwyczajnej sesji rady miasta (...). Ja zakładam, iż jutrzejsza sesja ma zaplanowane trzy rezolucje, rezolucja jeszcze nikomu nie zrobiła krzywdy, więc o ile one powstaną, to bardzo dobrze.

Dopytywany, czy oznacza to, iż jutro poznamy nie tyle szczegóły planu ogólnego, ile termin jego ujawnienia, komisarz odparł: - Ja choćby nie wiem, czy to będzie decyzja, dlatego iż stan przygotowań do planu ogólnego będą referować jego autorzy, zatem nie miałem możliwości, żeby z nimi skonsultować i dowiedzieć się, co już mają i kiedy planują skończyć. Więc myślę, iż tą ciekawość zaspokoimy jutro wspólnie.

ZOBACZ: Miszalski skomentował referendum. Powiedział, co planuje

Na pytanie, czy prezydent Aleksander Miszalski będzie w najbliższych miesiącach jego bliskim współpracownikiem, czy też komisarz zamierza się od niego zdystansować i samodzielnie pracować nad korektami rozporządzenia, Kracik ocenił, iż to "bardzo niedelikatne pytanie".


- (...) Dlatego iż ja pamiętam, kto mnie zaprosił do współpracy i pamiętam to, iż zaprosił mnie dlatego, iż uznał, iż mam samorządowe doświadczenie. Bardzo sobie ceniłem zdanie, które wtedy powiedział: "My wszyscy jesteśmy świeży". W związku z tym miał świadomość tego, iż podejmuje się działalności, która wymaga pewnego czasu i wdrożenia i stąd ja. Prezydent Aleksander Miszalski jest w wieku mojego syna, w związku z tym ta relacja jest trochę, tak powiedziałbym, inna, ale nie napraszał się do współpracy i takiego sygnału nie miałem - powiedział.

WIDEO: "Wojsko bardzo potrzebuje". Nikt w Polsce tego nie tworzy
Idź do oryginalnego materiału