Piękna córka Kim Dzong Una kradnie show. To ona ma przejąć władzę w Korei Północnej

2 godzin temu
Jej zdjęcia w czołgu właśnie obiegły świat. Krążą w mediach społecznościowych i mnożą domysły. Na TikToku jej nagrań z ojcem od kilku miesięcy jest multum. Kim Ju Ae podczas inspekcji wojska, na strzelnicy, w sklepie, w uściskach z Kim Dzong Unem. – Mamy do czynienia z przygotowaniem córki do najwyższych urzędów – mówi naTemat prof. Edward Haliżak, znawca Korei Północnej. Ale dlaczego z całego klanu Kimów postawiono akurat na tę 13-latkę?


Gdyby ktoś nie wiedział, kim jest Kim Dzong Un, dałby się mocno zwieść. Na nagraniach, którymi zalany jest TikTok widzimy ojca z córką, którzy trzymają się za ręce, śmieją się do siebie, wymieniają uściski, spędzają wspólnie czas, ciągle razem. Krok w krok. Można powiedzieć – super ojciec.

Do tego zagraniczne media ostatnio ciągle piszą o jego córce. "Czy to ona przejmie władzę w Korei?", "To ona może przejąć obowiązki po ojcu" – prześcigają się w domysłach. Ostatnio, gdy pokazano ją za sterami czołgu, nastąpiła dosłownie eksplozja zainteresowania nią na świecie.

Prof. dr hab. Edward Haliżak, były dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW, znawca Azji, w tym Korei Północnej, uważa, iż o to chodziło. Że Kim Dzong Un dobrze wie, co robi, jeżeli pozwala światu oglądać takie nagrania ze swoją córką. Efekty już widać. Choć wśród nagrań nie brakuje przeróbek, niektórzy zobaczyli, iż ma córkę, która dobrze prezentuje się na TikToku.

"Wiem, iż to dyktator, ale czuję, iż jest naprawdę dobrym tatą", "Ona jest piękna", a nawet: "Piękna rodzina" – takie komentarze zbierają.

– Mamy do czynienia z absolutną tyranią i centralizacją władzy. Ale jednocześnie północnokoreański dyktator jest świadomy rzeczy, które dzieją się wokół. To jest świadomy zamysł z zakresu tzw. soft power w sprawowaniu władzy. TikTok adresowany jest do młodego pokolenia, które nie jest biegłe w wiedzy o tym, co się dzieje. A skoro takie filmiki się pojawiają, to połyka te wiadomości i formuje swój pozytywny pogląd o tym, co dzieje się w Korei Północnej – komentuje w rozmowie z naTemat.

Kim jest 13-letnia Kim Ju Ae? I co w ogóle wiadomo o rodzinie Kimów? Bo oczywiście nie chodzi tylko o to, żeby Zachód zobaczył inną twarz dyktatora i całej jego dynastii. Według naszego rozmówcy Kim Dzong Un wysyła w ten sposób kilka sygnałów.

"To jest także sygnał wysłany do wszystkich elit siłowych, wojskowych, ekonomicznych"


– Niewątpliwie mamy do czynienia z przygotowaniem córki do najwyższych urzędów. Taka jest tradycja rodziny Kimów i natura tego reżimu. To nie powinno dziwić. Od lat 40., od powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, rządzi tu jeden klan rodzinny, czyli – odwołując się do kryteriów znanych z historii Europy – mamy do czynienia z quasi-monarchią i dynastią – komentuje w rozmowie z naTemat prof. Haliżak.

Dziwi go tylko fakt, iż Kim Dzong Un tak wcześnie zaczął wskazywać na to, kto mógłby go zastąpić. Ma 42 lata i nic nie wskazuje, by gwałtownie miał przestać rządzić. Cel wydaje się jednak szerszy, niż można sądzić na pierwszy rzut oka.

– To jest jednocześnie wysłanie sygnału do wszystkich pozostałych członków rodziny, w której są i wujowie i ciotki, żeby przestali myśleć o jakimkolwiek aktywnym udziale i pretendowaniu na najwyższe stanowisko. On pokazuje: "Zapomnijcie o jakichkolwiek pretensjach do władzy" – mówi.

Tu przypomnijmy, iż Kim Dzong Un nie ma żadnych skrupułów, jeżeli chodzi o rodzinę. W 2013 roku stracony został jego wpływowy wuj i jednocześnie główny doradca, Dzang Song Thaek – za rzekome próby przejęcia władzy. Wyroki miały być też dokonane na członkach jego rodziny.

– To jest także sygnał wysłany do wszystkich elit siłowych, wojskowych, ekonomicznych, żeby przygotowały się zawczasu na sukcesję. A także sygnał, iż żadnych zmian w Korei Północnej nie będzie – podkreśla.

– On daje znać: "Proszę się przygotować, iż w najbliższej przyszłości, czyli przez kilkadziesiąt lat, Korea Północna będzie taka sama". Fakt, iż Kim Dzong Un wybiega tak daleko w przyszłość to pewien czynnik "przewidywalny" i stabilizujący ten system, gdyż wszyscy wiemy, czego się spodziewać. To jest bardzo ważna lekcja – uważa.

Jeśli myśli o sukcesji, dlaczego postawił właśnie na Kim Ju Ae?


– Mamy do czynienia z naturalną selekcją, na podstawie identyfikacji zdolności. Rodzice po prostu uznali, iż z trójki dzieci, o ile rzeczywiście jest ich trójka, ona jest najbardziej predysponowana. Nie wszystko jednak da się przewidzieć. Potencjalna następczyni tronu jest w zbyt młodym wieku, żeby na podstawie jej cech osobowych można dziś cokolwiek sądzić o jej przyszłych działaniach – komentuje politolog.

Kim Ju Ae pojawia się z ojcem na paradach, inspekcjach sił zbrojnych, prezentacji strategicznych pocisków...

O dzieciach północnokoreańskiego przywódcy kilka wiadomo. Podobno jest ich trójka i najstarszy ma być syn. Oprócz Kim Ju Ae ma mieć jeszcze jedną córkę.

O "ukochanej córce" też nie wiadomo nawet, kiedy dokładnie się urodziła. Ba, nie wiadomo na 100 proc., czy w ogóle tak ma na imię.

Wiadomo jedynie, iż w 2013 roku w Korei Północnej był amerykański koszykarz Dennis Rodman i podczas spotkania z rodzimą Kima, miał trzymać niemowlę na rękach. Gdy opowiadał o tym mediom, użył imienia Kim Ju Ae i tak zostało. Korea Północna nigdy jednak tego nie potwierdziła.

Przez lata nikt później o córce Kim Dzong Una nie słyszał. Aż do 2022 roku – wtedy Kim Ju Ae pierwszy raz publicznie pojawiła się obok ojca. Trzeba przyznać, w nie byle jakich okolicznościach jak dla dziecka – podczas testu interkontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM). Północnokoreańska telewizja przedstawiła ją wtedy jako "ukochaną córkę" Kima.

Od tamtej pory Kim Ju Ae pojawiała się z ojcem na dużych wydarzeniach wojskowych i państwowych – na paradach, inspekcjach sił zbrojnych, prezentacji strategicznych pocisków. Tuż przed jazdą czołgiem, razem na przykład strzelali podczas wizyty w fabryce lekkiej amunicji.

We wrześniu 2025 roku uczestniczyła zaś w oficjalnej wizycie w Pekinie, gdzie oboje byli gośćmi Xi Jinpinga podczas parady wojskowej upamiętniającej 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej w Azji.

A 1 stycznia ogromne poruszenie wywołał jej udział w uroczystości w Pałacu Słońca Kumsusan, mauzoleum w Pjongjangu, gdzie spoczywają zabalsamowane ciała jej pradziadka Kim Ir Sena i dziadka Kim Dzong Ila – dwóch pierwszych przywódców Korei Północnej.

Wtedy niemal jednoznacznie odebrano to jako znak sukcesji. Zwracano m.in. uwagę, iż stała pośrodku – między ojcem a matką. "Za każdym razem, gdy pojawia się publicznie, jej ubranie i postawa zmieniają się, a ona sama wydaje się o wiele dojrzalsza niż wcześniej. Ostatnio obnosi się ze swoją obecnością, zajmując centralne miejsce tam, gdzie powinien stać jej ojciec" – donosił portal infmacyjny o Korei Północnej Daily NK.

Zagraniczne komentarze wywołało też to, iż podczas noworocznego widowiska w Pjongjangu Kim Ju Ae pocałowała ojca w policzek.

Kim są żona i siostra przywódcy Korei Północnej


13-latka faktycznie wygląda na starszą. Na niektórych zdjęciach bardziej przypomina zachodnią "first lady" niż córkę dyktatora. W garniturach, garsonach, skórzanych płaszczach.

Nie sposób jednak znaleźć informacji, gdzie się uczy. W przypadku jej ojca nie jest tajemnicą, iż nastoletnie lata spędził w Szwajcarii.

– Kim Dzong Un skończył w Szwajcarii szkołę średnią. Są tacy, którzy twierdzą, iż wprowadza w Korei Północnej szereg zmian wzorowanych na szwajcarskich doświadczeniach. Podkreśla się, iż ośrodki turystyczne, wyciągi narciarskie, ośrodki sportów zimowych są wzorowane na szwajcarskich – zauważa prof. Haliżak.

Gdyby Kim Ju Ae faktycznie kiedyś przejęła po ojcu władzę, byłaby pierwszą kobietą na tym stanowisku w dynastii Kimów. Przedstawicielką czwartego pokolenia rodziny, która nieprzerwanie rządzi w Korei od 1948 roku.

Szacuje się, iż klan liczy kilkadziesiąt osób, ale tylko niewielka jego część jest widoczna publicznie i ma realny wpływ na władzę.

Ri Sol Ju – żona Kim Dzong Una i matka jego ukochanej córki pełni funkcje reprezentacyjno-propagandowe.

Według doniesień medialnych ukończyła szkołę muzyczną. Była piosenkarką i członkinią zespołów artystycznych Korei Północnej, które koncertowały dla władz. Prawdopodobnie wtedy poznała męża. Potem zawsze była z boku, nie rzucała się w oczy. Podobno początkowo brano ją choćby za kuzynkę, a nie żonę przywódcy.

Znacznie bardziej wpływowa jest jego starsza siostra. Kim Yo Jong to jedna z najważniejszych osób w Korei Północnej. Przed laty również wymieniana jako ta, która może przejąć władzę po bracie, często określana jako "numer 2" w hierarchii, a choćby jako "najniebezpieczniejsza kobieta świata". Nieraz odgrażała się Ameryce.

Ona również, podobnie jak brat, miała szkolić się w Szwajcarii.

Politolog: Jest to dyktatura nie do obalenia


Jakby nie patrzeć – kobiety w tej rodzinie przynajmniej publicznie wybijają się na pierwszy plan. Czy to oznaka zmian, pewnie za gwałtownie się nie przekonamy.

Prof. Haliżak podkreśla: – Reżimu północno-koreańskiego nie należy lekceważyć. On jest bardzo sprawny w sprawowaniu władzy. Kryteria moralne są, jakie są, ale utrzymuje się u władzy w sposób niezakłócony niemal od 80 lat. I co najważniejsze, jest to dyktatura nie do obalenia przez nikogo.

– Proszę zauważyć, jak słabe są dyktatury w Ameryce Łacińskiej – oparte na bardzo kruchych podstawach ideowych, materialnych i zakresu zarządzania. Natomiast Korea Północna to najwyższy poziom zarządzania państwem dyktatorskim – dodaje.

Idź do oryginalnego materiału