W piątym roku rosyjskiej inwazji na pełną skalę, jak w tej chwili radzi sobie społeczeństwo obywatelskie w Ukrainie? Czy tożsamość ukraińska znajduje się pod presją? Jaki wpływ ma wojna na zdrowie psychiczne ludzi, a zwłaszcza dzieci? I co powinniśmy wiedzieć o pogaństwie? Leszek Jażdżewski rozmawia z Anną Zakletską, ukraińską prezenterką telewizyjną i radiową, prowadzącą wydarzeń towarzyskich i piosenkarką, osobą publiczną, choreografką, reżyserką, modelką, wokalistką ukraińskiego zespołu „Vroda”. Prowadzi historyczny koncert „Bezviz” i posiada tytuł Zasłużonej Artystki Ukrainy. Jest również członkinią organizacji pozarządowej „Business Ukrainian Women”.
Leszek Jażdżewski (LJ): Czy może nam Pani opowiedzieć o swojej działalności, w tym o pracy jako działaczka społeczna i polityczna oraz o działaniach Pani organizacji pozarządowej, której celem jest wspieranie żołnierzy na froncie w Ukrainie?
Anna Zakletska (AZ): Zacznijmy od mojego wykształcenia. Po pierwsze, uzyskałam dyplom z politologii na Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, byłam nie tylko działaczką społeczną polityczną, ale pracowałam również jako sekretarz ds. stosunków międzynarodowych w liberalnej partii ukraińskiej znanej wówczas jako „Ukraina Przyszłości”. W Ukrainie kwestie liberalne są przez cały czas drażliwe, ponieważ wpływ konserwatyzmu jest bardzo głęboki. Bycie liberalną działaczką w Ukrainie w tamtych czasach było znacznie trudniejsze niż obecnie.
Jeśli chodzi o moje pozostałe dyplomy, to drugi uzyskałam z psychoterapii, trzeci z reżyserii teatralnej, a czwarty z choreografii. Oprócz tego moja mama trzydzieści pięć lat temu założyła zespół dziecięcy, w którym śpiewałam i tańczyłam przez całe życie. Dlatego jestem piosenkarką. w tej chwili jestem nauczycielką tańca dla kolejnych pokoleń tego rodzinnego zespołu, który skupia się głównie na folklorze, tradycjach i historii. Jest to dla mnie bardzo cenne doświadczenie, ponieważ moja rodzina zawsze była pogańska. Dziesięć lat temu trudno było o tym mówić, ale teraz już o wiele łatwiej jest rozmawiać o znaczeniu naszych korzeni.
Jako kontynuację mojej pracy z rodziną i zespołem (który nazywa się Zernyatko, co oznacza „małe ziarenko”, które wkłada się do ziemi, aby coś wyrosło), stworzyłam ukraińską markę odzieżową o nazwie Striy. Ten projekt nie dotyczy wyłącznie mody; dotyczy pogańskich idei i tradycji.
Na pogański paradygmat duży wpływ miała propaganda. Ludzie często myślą, iż kultura pogańska dotyczy czegoś brutalnego lub dzikiego, ale jest to wynik propagandy mającej na celu zerwanie naszej więzi z harmonią i naturą. Moja babcia, która nauczyła mnie tych rzeczy, ukończyła tylko trzy klasy szkoły, ponieważ była najstarszą z dziewięciorga dzieci i musiała pracować w polu. Kiedy słyszy się „kultura pogańska”, nie chodzi o agresję ani stereotypy. Dla mnie cała moja działalność dotyczy miłości, która jest fundamentalna dla tradycyjnego ukraińskiego światopoglądu.
LJ: Czy można powiedzieć, iż naturalny liberalizm Ukraińców wynika właśnie z tych głębokich korzeni kulturowych i dążenia do życia zgodnie z ich własną wolą?
AZ: W głębi duszy jesteśmy zdecydowanie bardzo liberalnym narodem. Nie wyobrażamy sobie, by ktoś nas podbił i podporządkował swojej woli. Nasza historia nie była szczęśliwa, ale ta walka i naturalny liberalizm Ukraińców mają swoje źródło w konkretnej koncepcji: nie pragniemy niczego, co nam się nie należy, ale wymagamy, by inni trzymali się z dala od naszych wolności, naszej ziemi i naszej wolności do życia na własny sposób.
Wierzę, iż jesteśmy bardzo blisko tych zasad. Jak mawiała moja babcia, jeżeli chcesz zobaczyć, jak kwitnie twój kwiat, musisz podlewać jego korzenie. Zgodnie z pogańskim paradygmatem mojej rodziny wszystko jest proste, jeżeli się rozejrzysz wokół siebie. jeżeli nauczysz się, jak kamień spoczywa pod wodą, jak nasiono wyrasta z ziemi, jak zmieniają się pory roku i co się dzieje, gdy słońce i woda się spotykają, to zrozumiesz wiele na temat tego, jak ludzie się porozumiewają. Zrozumiesz, jak ze sobą żyją, jakie są między nimi konflikty i jak znaleźć z nich wyjście. Ostatecznie chodzi tu o harmonię w przestrzeni wokół nas i w przestrzeni wewnątrz nas samych.
LJ: Czy mogłaby Pani opisać sytuację w Kijowie podczas ostatniej zimy oraz nastroje mieszkańców stolicy, którzy od ponad dekady żyją w stanie wojny?
AZ: Chociaż inwazja na pełną skalę rozpoczęła się stosunkowo niedawno, to jesteśmy w stanie wojny od ponad dziesięciu lat. Wychowałam się w kulturowej bańce, stworzonej przez moich rodziców, którzy byli głęboko zaangażowani w ukraińskie dziedzictwo. W rezultacie, kiedy rozpoczęła się inwazja, mój ojciec zauważył, iż spodziewał się tego od momentu uzyskania przez nas niepodległości. Konflikt ten ma wysoce hybrydową formę – chociaż aspekt militarny jest bardziej świeżą sprawą, to zależność gospodarcza od gazu i wszechobecna wojna kulturowa istnieją już od dawna.
Ta wojna kulturowa jest wciąż niezwykle dotkliwa. Po uzyskaniu niepodległości Ukraina doświadczyła renesansu muzyki i poezji, ale „piąta kolumna” systematycznie wywierała presję na artystów, aby zaczęli używać języka rosyjskiego. Pamiętam, iż żyłam w swojej własnej bańce językowej, w której mówiło się po ukraińsku, i z trudem szukałam lokalnych artystów, którzy nie zostali złamani lub „uwiedzeni” przez ten system. Mamy wiele przykładów tego zjawiska, takich jak piosenkarka Irina Bilyk, która była charyzmatyczną ukraińską gwiazdą, zanim została zmuszona do przejścia na język rosyjski, co ostatecznie doprowadziło ją do uprawy wszystkiego.
Była to systematyczna, długoterminowa strategia, która odzwierciedla represje z początku XX wieku, w tym klęskę głodu w latach 1932–1933 oraz prześladowania osób posługujących się językiem ukraińskim w latach 60. i 70. Głęboko odczuwam tę historię; to trwająca od wieków walka zakazanego języka, który nie chce umrzeć. Nie wyobrażam sobie porzucenia mojego domu ani zapomnienia o już poniesionych ofiarach. Nasza walka nie wynika z nienawiści, ale z miłości do naszej ziemi i tradycji.
Ostatnia zima była wyjątkowo trudna. Trudno pogodzić się z faktem, iż podczas gdy emeryci przekazują dwa dolary dziennie na drony, niektórzy z najwyższych szczebli władzy wciąż pozwalają sobie na kradzież milionów. Przewidzieliśmy jednak strategię ataków na infrastrukturę grzewczą i wodociągową. Każda ukraińska rodzina musiała się dostosować; mój mąż i ja kupiliśmy generator przed wybuchem wojny na pełną skalę, ponieważ mój ojciec nauczył mnie, iż życie w Ukrainie wymaga całkowitej niezależności w zakresie energii i wody. Pomogli nam również międzynarodowi przyjaciele z Chorwacji i Polski, którzy pomogli nam zdobyć drewno oraz wyposażyć szkolne schrony w ogrzewanie i wentylację.
Dla mnie ten proces wiąże się z dorastaniem. Odchodzimy od postsowieckiego sposobu myślenia, polegającego na czekaniu, aż ktoś inny rozwiąże nasze problemy. Jesteśmy teraz dorośli i musimy być odpowiedzialnymi za własny los i bezpieczeństwo. Wyciągnęliśmy bolesną lekcję z memorandum budapeszteńskiego z 1994 roku, w ramach którego zrezygnowaliśmy z broni jądrowej i samolotów wojskowych w zamian za gwarancję suwerenności, która nie została dotrzymana. Pamiętam archiwalne nagrania, na których nasze samoloty były rozcinane na kawałki – oddaliśmy je w zamian za gwarancję, iż nie będziemy ich potrzebować.
Teraz widzimy, iż wiele organizacji międzynarodowych zawodzi, ponieważ zbyt wiele się dyskutuje, podczas gdy ludzie umierają. Obaj moi bracia są na linii frontu i nie ma nikogo, kto mógłby ich zastąpić. My nie uciekamy. Osobiście wzięłam udział w kursie pilotażu dronów, aby mieć pewność, iż będę mogła być przydatna dla armii, gdy nadejdzie mój czas. Największą tragedią jest jednak wpływ wojny na dzieci. Moja sześcioletnia córka, Eva, nie pamięta życia bez wojny. Byłam zszokowana, słysząc, jak bawi się lalkami i rzeczowo opisuje, iż jej lalka jest matką zabitą przez Rosjan, oraz modli się ze swoimi lalkami. Dla niej to jest normalne. To jest prawdziwa tragedia.
LJ: Czy może nam Pani opowiedzieć o swoich projektach psychoterapeutycznych oraz o działaniach Pani organizacji na rzecz wspierania zdrowia psychicznego osób dotkniętych wojną?
AZ: Od początku wojny w 2014 roku często jeździłam na linię frontu jako piosenkarka, ale prowadziłam też sesje z żołnierzami, aby pomóc im zachować jak największy spokój w tych okolicznościach. Kiedy wybuchła wojna na pełną skalę, wraz z kolegą założyliśmy oficjalną organizację. Początkowo pracowaliśmy z mężczyznami, ale gwałtownie zdaliśmy sobie sprawę, iż ich obecnym priorytetem jest mobilizacja; muszą pozostać silni i nie mogą sobie w tej chwili pozwolić na głębszą refleksję. W związku z tym skupiliśmy się na tych, którzy czekają na naszych obrońców w domu.
Tak właśnie powstała organizacja „Kobiety i wojna”. Naszym głównym przekonaniem jest to, iż choć odbudowa infrastruktury fizycznej, takiej jak domy czy drogi, jest stosunkowo łatwa, to zaniedbanie kwestii zdrowia psychicznego jest niezwykle niebezpieczne. w tej chwili sto procent ludności Ukrainy doświadcza jakiejś formy traumy. Na przykład relacje domowe, które dziesięć lat temu były błahostką, mogą teraz wywołać skrajne reakcje, takie jak rozwód lub agresja fizyczna. Sytuację pogarsza brak snu i niemożność podróżowania. Podczas gdy kobiety mogą od czasu do czasu wyjechać za granicę do Polski, aby odpocząć, nasi mężczyźni nie mają takiej możliwości. Niezależnie od tego, czy są na froncie, czy utrzymują gospodarkę w kraju, każdej nocy budzą się przy dźwiękach syren alarmowych. Poziom agresji i niecierpliwości uległ zasadniczej zmianie.
Nasza organizacja pomaga ludziom pozostać w harmonii z samym sobą, aby mogli udzielić sobie „pierwszej pomocy psychicznej” w przypadku problemów takich jak ataki paniki, które dotykają osób w każdym wieku. Niestety, w tej chwili zamykamy organizację z powodu braku finansowania, szczególnie w związku ze zmianami dotyczącymi USAID.
Pracowaliśmy również z ofiarami przemocy seksualnej ze strony rosyjskich żołnierzy. Często są to młode dziewczynki poniżej czternastego roku życia. jeżeli nie będziemy pracować z tymi kobietami i dziećmi, ich trauma będzie miała katastrofalny i trwały wpływ zarówno na same ofiary, jak i na całe nasze społeczeństwo. Ze wszystkich moich kierunków studiów, psychoterapia jest dla mnie najważniejsza, ponieważ rozwija poczucie odpowiedzialności. Zmusza mnie do zadania sobie pytania: „Czy wybieram bycie ofiarą, czy bycie odpowiedzialną?”. Pomaga mi również odróżnić to, co pochodzi z serca, od tego, co pochodzi z telewizji.
Nasza praca dotyczy również rozwijania krytycznego myślenia i bezpieczeństwa w sieci. Musimy nauczyć się rozpoznawać, co kryje się za danymi podmiotami medialnymi: kto jest ich właścicielem, kto je finansuje i na jaki przekaz są nastawione. Nasz wróg nie chce, abyśmy byli rozważni lub świadomi – chce, abyśmy byli jak stado.
Z powodu tej katastrofy nauczyliśmy się doceniać każdą chwilę, każde spotkanie i dotyk. Niezwykle ważne jest, abyśmy pozostali ludźmi. Chociaż nie widzimy jeszcze końca tej wojny, to rozumiemy, iż dzięki dalszej pomocy finansowej i psychologicznej przetrwamy i odniesiemy zwycięstwo.
Niniejszy podcast został wyprodukowany przez Europejskie Forum Liberalne we współpracy z Movimento Liberal Social i Fundacją Liberté!, przy wsparciu finansowym Parlamentu Europejskiego. Ani Parlament Europejski, ani Europejskie Forum Liberalne nie ponoszą odpowiedzialności za treść ani za jakiekolwiek wykorzystanie niniejszego podcastu.
Podcast jest dostępny także na platformach SoundCloud, Apple Podcast, Stitcher i Spotify
Z języka angielskiego przełożyła dr Olga Łabendowicz
Czytaj po angielsku na 4liberty.eu

1 miesiąc temu







