Elbridge Colby, podsekretarz wojny USA do spraw polityki, 27 sierpnia w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli pochwalił Polskę, Niemcy i Holandię za zdecydowane zwiększenie wydatków obronnych. Wezwał kolejnych sojuszników do podobnego wysiłku. Dla Polski to uznanie, ale też sygnał: Amerykanie oczekują od Europy większej odpowiedzialności za własną obronę.
Polska wymieniona wśród państw zwiększających wysiłek obronny
Elbridge Colby przyjechał 27 sierpnia do Kwatery Głównej NATO w Brukseli. Podczas wystąpienia wskazał Polskę, Niemcy i Holandię jako przykłady państw, które mocno zwiększyły wydatki na obronność. Wyraził też nadzieję, iż pozostali sojusznicy pójdą tą samą drogą. Dla Warszawy to ważne potwierdzenie, iż kosztowna modernizacja armii jest zauważana w stolicy najważniejszego sojusznika.
Wizyta miała szerszy wymiar niż krótka pochwała. Zgodnie z oficjalną zapowiedzią NATO Colby spotkał się z sekretarzem generalnym Sojuszu Markiem Ruttem i uczestniczył w posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej z ambasadorami państw członkowskich. Rozmowa dotyczyła więc politycznego kierunku całego Sojuszu, a nie pojedynczego kontraktu zbrojeniowego.
Waszyngton chce silniejszego europejskiego filaru NATO
Colby od miesięcy przedstawia wizję NATO, w którym europejscy sojusznicy biorą większą odpowiedzialność za konwencjonalną obronę kontynentu. Polska pasuje do tego modelu, bo łączy położenie na wschodniej flance z dużym wysiłkiem finansowym i rozwijanym przemysłem obronnym. Pentagon wcześniej zaliczał ją do grupy państw mających potencjał do szybkiego zwiększania zdolności wojskowych.
Pochwałę trzeba odczytywać trzeźwo. Stany Zjednoczone pozostają fundamentem odstraszania NATO, szczególnie w sferze nuklearnej, rozpoznawczej i logistycznej. Jednocześnie Waszyngton coraz wyraźniej oczekuje, iż bogata Europa przestanie przerzucać główny ciężar własnego bezpieczeństwa na amerykańskiego podatnika. Rosyjskie testowanie gotowości NATO sprawia, iż to oczekiwanie dotyczy bezpośrednio polskiej racji stanu.
Wydatki muszą przynosić zdolność bojową
Sama wysokość budżetu nie zatrzyma przeciwnika. Liczą się gotowe jednostki, zapasy amunicji, obrona powietrzna, rozpoznanie, serwis sprzętu i zdolność przemysłu do uzupełniania strat. Polska może kupować nowoczesne uzbrojenie za granicą, ale bez krajowego zaplecza produkcyjnego i remontowego pozostanie zależna od decyzji dostawców. To ryzyko trzeba ograniczać już na etapie umów.
Amerykańska aprobata powinna więc wzmacniać ambicję, a nie samozadowolenie. Niedobory sprzętu po stronie samego Pentagonu przypominają, iż choćby największe mocarstwo ma ograniczone zasoby i musi wybierać między teatrami działań. Polska nie może budować strategii na założeniu, iż pomoc zza oceanu zawsze dotrze natychmiast i w wymaganej skali.
Stawką są życie Polaków, ciągłość państwa i swoboda podejmowania decyzji w chwili kryzysu. Pieniądze przeznaczone na armię są dobrze wydane wtedy, gdy tworzą realną siłę w Polsce. Pochwała z Waszyngtonu cieszy. Jej prawdziwą miarą będą jednak magazyny, wyszkoleni żołnierze i przemysł zdolny pracować także pod presją wojny.
Źródło: Bankier.pl, NATO, Defence24.
Źródło: Bankier.pl











