Pensja z PUP, zlecenie z biblioteki. Jak MBP opłaca pracowników odpowiadających za tubę propagandową władz miasta

1 godzina temu

Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy Ewa Cuban przyznała na piśmie, iż etaty tworzone za pieniądze z Urzędu Pracy przeznaczano do obsługi biuletynu i portalu „Moja Świdnica”. Co więcej, wybranym pracownikom płacono dodatkowe tysiące złotych na podstawie umów cywilnoprawnych. Choć szefowa instytucji utajnia dane osobowe i kwoty, spór po raz kolejny trafi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W tle sprawy pozostaje głosowanie radnych, którzy zaledwie kilka dni wcześniej zablokowali wnioski o kontrolę wydawnictwa, stworzonego dla promocji władz miasta.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

Od lat prezydent Świdnicy oraz dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej przekonują mieszkańców, iż wydawanie biuletynu i prowadzenie portalu „Moja Świdnica” odbywa się w sposób oszczędny i transparentny. Nigdy jednak – mimo pytań radnych i dziennikarzy Swidnica24.pl, nie ujawniono, jakie są koszty zatrudnienia osób do obsługi de facto gazety miejskiej, wydawanej w gigantycznym nakładzie 15 tysięcy egzemplarzy. Najnowsze dokumenty zdobyte w trybie dostępu do informacji publicznej odsłaniają jednak zupełnie inny obraz zarządzania publicznym groszem.

Etaty z PUP na wydawanie gazety

W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną z września 2026 r., dyrektor MBP Ewa Cuban oficjalnie potwierdziła, iż osoby zatrudnione na stanowiskach pracy utworzonych lub dofinansowanych ze środków Powiatowego Urzędu Pracy w Świdnicy realizowały zadania związane ze składem, redagowaniem, korektą, pozyskiwaniem materiałów oraz dystrybucją biuletynu i portalu. Zamiast kierować środki przeznaczone na aktywizację bezrobotnych na statutowe zadania biblioteczne – takie jak rozwój czytelnictwa czy wydarzenia kulturalne – utworzono z nich zaplecze kadrowe dla miejskiego wydawnictwa promującego punkt widzenia władz miasta.

19,6 tys. zł z dodatkowych umów dla etatowców

Z tych samych dokumentów wynika, iż w latach 2018–2026 dyrekcja MBP zawarła umowy zlecenia i o dzieło z 4 osobami, które jednocześnie pozostawały w stosunku pracy (na etacie) w bibliotece. Z tytułu pisania tekstów, robienia zdjęć czy zbierania reklam wypłacono im dodatkowo 19 615,00 zł. Powstaje uzasadnione pytanie o gospodarność: czy czynności te nie powinny być wykonywane w ramach podstawowych obowiązków służbowych opłacanych z budżetu miasta lub środków PUP?

Dyrektor wydaje decyzję odmowną. Sprawa trafia do SKO

Dyrektor Ewa Cuban odmówiła szczegółowego przyporządkowania kwot oraz zakresu umów do konkretnych nazwisk, powołując się na ochronę prywatności. To kolejny raz, gdy Dyrekcja MBP próbuje utajnić finanse biuletynu – przypomnijmy, iż spór o koszty delegacji i nadgodzin rozstrzygnął organ wyższej instancji (SKO), uchylając wcześniejsze odmowy biblioteki. W sprawie ukrywania umów cywilnoprawnych etatowców do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Wałbrzychu złożono już oficjalne odwołanie.

Polityczny parasol na sesji. Jak głosowali radni?

Ujawnione fakty stawiają w trudnym świetle radnych koalicji rządzącej. Na sesji 28 sierpnia 2026 r. Rada Miejska większością głosów odrzuciła wnioski społeczne o przeprowadzenie kontroli doraźnej w MBP. Dyrektor broni się od lat przed ujawnieniem faktycznych kosztów wydawania biuletynu. Radni, którzy jeszcze niedawno żądali ujawnienia tych danych, teraz już nie chcą kontroli.

Wyniki głosowania nad kontrolą biuletynu w MBP (Uchwała XXVIII/14):

ZA zablokowaniem kontroli (12): Cygan, Dzięcielski, Gadzińska, Grudziński, Iwancz, Morańska, Ora, Rumiancew-Wróblewska, Skowrońska-Wiśniewska, Szczepankowska, Światowa, Zastawny.

PRZECIW blokowaniu / ZA kontrolą (5): Frączak, Osojca-Kozłowska, Wiercińska, Niedzielski, Żurek.

Wstrzymali się (2): Makowski, Nowaczyńska.

Nie głosowali mimo obecności (2): Fasuga, Lewandowski.

/red., praca zespołowa/

Idź do oryginalnego materiału