Przez lata wokół Pegasusa trwał polityczny spór. Teraz pojawiły się ustalenia biegłych ABW. Wynika z nich, iż CBA nie miało pełnej kontroli nad systemem, dane opuszczały Polskę, a producent miał techniczną możliwość dostępu do infrastruktury, na której znajdowały się materiały z kontroli operacyjnych. Niemal w tym samym czasie do podobnych wniosków doszła sejmowa komisja ś
ledcza.Opinie biegłych z
Biura Badań Kryminalistycznych ABW powstały na potrzeby śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Krajową. Były objęte klauzulą „ściśle tajne”, ale część ustaleń została
odtajniona.Dane opuszczały PolskęBiegli ustalili, iż informacje przesyłane przez Pegasusa opuszczały terytorium Polski. Trafiały do sieci anonimizującej wykorzystującej serwery w różnych częściach świata. Siecią zarządzał producent oprogramowania, a CBA nie miało nad nią
kontroli.Producent miał również techniczną możliwość dostępu do infrastruktury, na której przetwarzano i przechowywano materiały z kontroli operacyjnych. Podczas zdalnego serwisowania i aktualizowania Pegasusa prowadzone kontrole nie były
wstrzymywane.To ważne rozróżnienie: biegli nie stwierdzili, iż producent faktycznie zapoznawał się z materiałami konkretnych osób. Ustalili, iż istniała techniczna możliwość uzyskania takiego dostę
pu.Donald Tusk nazwał nowe informacje „rewelacją ostatnich godzin”. W swojej ocenie poszedł jednak znacznie dalej niż biegli.– Ci, którzy kupili Pegasusa i udostępnili dane polskich obywateli, w tym polityków, prokuratorów i sędziów, zagranicznej firmie, dopuścili się zbrodni stanu i będą za to odpowiadać – stwierdził premier.„Zbrodnia stanu” jest oceną Tuska, a nie wnioskiem biegłych ABW.Komisja: „To nie był podsłuch”Tego samego dnia sejmowa komisja śledcza przedstawiła jawną część raportu podsumowującego ponad dwa i pół roku pracy. I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy element: ustalenia komisji dotyczące bezpieczeństwa systemu są zbieżne z wnioskami ekspertów ABW.– To nie był podsłuch. To było przejęcie życia osób podsłuchiwanych – mówiła przewodnicząca komisji Magdalena
Sroka.Pegasus pozwalał bowiem nie tylko przechwytywać rozmowy. Po przełamaniu zabezpieczeń telefonu umożliwiał dostęp m.in. do wiadomości, zdjęć, kontaktów, lokalizacji, a także uruchamianie mikrofonu i
kamery.Sroka zwróciła uwagę przede wszystkim na to, kto faktycznie kontrolował system.– Państwo polskie nigdy nie miało pełnej kontroli nad systemem – stwierdził
a.Według przewodniczącej
Pegasus nie działał wyłącznie lokalnie w serwerowni CBA. Dane przechodziły przez zarządzaną przez producenta sieć anonimizującą, której elementy znajdowały się w różnych miejscach ś
wiata.Na Pegasusa poszły miliony złotych z Funduszu SprawiedliwościPegasus – przypomnijmy – został kupiony w 2017 roku, za pierwszych rządów PiS. System nabyło Centralne
Biuro Antykorupcyjne, którym kierował wówczas Ernest Bejda. Zakup kosztował łącznie 33,4 mln zł. Aż 25 mln zł pochodziło z Funduszu Sprawiedliwości pozostającego w gestii Ministerstwa Sprawiedliwości kierowanego przez Zbigniewa Ziobrę, a 8,4 mln zł wyłożyło CBA. Umowę o przekazaniu pieniędzy z funduszu podpisali 29 września 2017 roku ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś oraz Ernest Bejda. Pegasus został kupiony za pośrednictwem polskiej spółki Matic.Sądy nie wiedziały, na co się zgadzająRaport komisji otwiera jeszcze jeden istotny wątek. Pegasus nie miał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego. Według komisji CBA choćby o taką akredytację nie wystąpił
o.Jednocześnie sądy wydające zgody na kontrolę operacyjną nie były informowane, iż służby zamierzają użyć właśnie Pegasusa. Sędzia mógł więc wyrażać zgodę na kontrolę, nie wiedząc, iż narzędzie daje możliwość przejęcia praktycznie całej zawartości telefonu oraz wykorzystania jego mikrofonu i
kamery.Komisja ustaliła także, iż producent miał techniczną możliwość odcięcia polskich służb od systemu. I rzeczywiście – w 2022 roku licencja została Polsce odebrana.– To utrata suwerenności operacyjnej polskich służb – oceniła
Sroka.Kogo podsłuchiwano Pegasusem?Wśród osób podsłuchiwanych
Pegasusem znaleźli się politycy i osoby publiczne kojarzone z opozycją wobec władzy PiS: Krzysztof Brejza, który w 2019 r. kierował kampanią wyborczą KO, adwokat i obecny poseł KO Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek, ówczesny lider Agrounii Michał Kołodziejczak oraz Jacek Karnowski, wówczas prezydent Sopotu. To tylko kilka najgłośniejszych nazwisk, bo Pegasus był używany także wobec innych osób. Pełna lista pozostaje niejawna – według danych przedstawionych wcześniej przez prokuratora generalnego system zastosowano wobec 578 osó
b.Koniec ze ślubem po weekendowym kursie?Całodobowy mróz i śnieg?Zabiorą Radzynian „Kamperem przez świat”