Sąd w Brukseli ma 18 sierpnia rozpatrzyć sprzeciw PAŻP wobec zajęcia pieniędzy z opłat trasowych. Chodzi o ponad 5,5 mld zł w sporze Polski z Pfizerem. Dla Polaków stawką jest nie abstrakcyjny proces, ale płynność instytucji pilnującej bezpieczeństwa w polskiej przestrzeni powietrznej.
Polski spór trafia do Brukseli
Sąd w Brukseli ma 18 sierpnia rozpatrzyć formalny sprzeciw Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej wobec zajęcia jej należności z opłat trasowych. Sprzeciw został złożony 17 lipca. Jak wynika z oświadczenia PAŻP z 17 lipca, chodzi o pieniądze należne Agencji z tytułu opłat trasowych, czyli jeden z podstawowych strumieni finansowania służb żeglugi powietrznej.
Sprawa ma swoje źródło w sporze państwa polskiego z koncernem Pfizer o szczepionki przeciw COVID-19. Według materiału Radio Maryja oraz informacji przywoływanych w mediach branżowych, zajęcie wierzytelności PAŻP wiąże się z wyrokiem belgijskiego sądu w sprawie kontraktu szczepionkowego. W grze jest ponad 5,5 mld zł. PAŻP nie była stroną tego sporu, ale to jej pieniądze znalazły się na linii egzekucyjnej.
Nie rachunek dla agencji, ale dla państwa
To nie jest zwykły spór księgowy. PAŻP odpowiada za bezpieczeństwo ruchu lotniczego nad Polską. o ile środki należne tej instytucji zostają zablokowane w Brukseli z powodu procesu dotyczącego innego obszaru administracji państwowej, mamy problem systemowy. Państwo musi umieć bronić własnych instytucji przed skutkami decyzji podejmowanych poza jego bezpośrednią kontrolą.
Właśnie tu widać cenę modelu, w którym wielkie kontrakty negocjuje się na poziomie unijnym, a rachunek spada później na konkretne państwo. Polska ma prawo i obowiązek korzystać ze wszystkich środków prawnych. Ma też obowiązek mówić jasno: bezpieczeństwo polskiego nieba nie może być zakładnikiem sporu z globalnym koncernem farmaceutycznym.
Bruksela, kontrakty i polska suwerenność
Spór z Pfizerem wyrósł z pandemicznego kontraktu zawartego przez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich. To istotny kontekst. Gdy wszystko idzie dobrze, Bruksela lubi mówić językiem wspólnoty i solidarności. Gdy pojawia się rachunek, państwa narodowe zostają z konkretnymi konsekwencjami finansowymi. Podobny mechanizm widać w innych obszarach, gdzie Polska musi patrzeć na warunki stawiane przez Brukselę, bo za polityczne deklaracje płaci później obywatel.
Nie chodzi o negowanie zobowiązań prawnych. Chodzi o realizm. Kontrakty zawierane w atmosferze pandemicznej presji, przy ogromnej sile negocjacyjnej koncernów i przy centralnej roli Komisji Europejskiej, powinny być rozliczane z pełną przejrzystością. Bez tego obywatele dostają tylko końcowy komunikat: trzeba zapłacić. A płaci się z pieniędzy publicznych, czyli z kieszeni Polaków.
Państwo musi bronić własnych instytucji
PAŻP zapewnia, iż podejmuje działania prawne w celu uchylenia zabezpieczenia i odblokowania środków. Równolegle państwo ma zadbać o płynność finansową Agencji. To minimum. Pytanie brzmi jednak szerzej: czy Polska ma dość twardości, by nie pozwolić na przerzucanie kosztów unijnych i korporacyjnych decyzji na własną infrastrukturę krytyczną?
Ten spór będzie obserwowany nie tylko przez prawników. Będą patrzeć na niego instytucje publiczne, kontrolerzy ruchu lotniczego, pasażerowie i podatnicy. W ostatnich miesiącach debata o odpowiedzialności Komisji Europejskiej wracała już przy sprawach Pfizera i Ursuli von der Leyen. Polska prawica powinna mówić wprost: im więcej decyzji oddaje się ponad głowami narodów, tym większe ryzyko, iż naród zostaje potem sam z fakturą.
Rachunek dla Polaków
Dla zwykłego obywatela ta sprawa może brzmieć technicznie: Eurocontrol, opłaty trasowe, wierzytelności, belgijski sąd. W praktyce chodzi o podstawową zasadę państwową. Polska infrastruktura, zwłaszcza ta odpowiedzialna za bezpieczeństwo, nie może być traktowana jak wygodny rezerwuar pieniędzy w cudzym sporze egzekucyjnym.
Jeżeli Bruksela i sądy belgijskie stają się miejscem, w którym rozstrzyga się dostęp polskiej agencji do jej własnych należności, rząd w Warszawie musi działać szybko, twardo i bez kompleksów. Suwerenność nie kończy się na deklaracjach. Zaczyna się tam, gdzie państwo potrafi ochronić własne instytucje, własne pieniądze i bezpieczeństwo swoich obywateli.
Źródło: Radio Maryja, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej.
Źródło: Radio Maryja











