Paweł Szymański: „Pax Polonica – alternatywa, czy kolejna utopia?”

9 godzin temu

„Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”. Słowa, które napisał Stanisław Wyspiański w “Weselu” można uznać za syntezę myśli geopolitycznej polskiego społeczeństwa. Rządy Donalda Tuska sprowadziły ambicje Polaków do grilla i ciepłej wody w kranie, byle nasz wieś była z kraja i spokojna. Można postawić tezę, iż egzystencja współczesnego polskiego społeczeństwa oparta jest na koncepcji zacisznego i w miarę komfortowego zaścianka, którego bezpieczeństwo opiera się na sojuszu z USA, NATO i członkostwie w Unii Europejskiej.

Gołym okiem widać, iż Polska się rozwija, społeczeństwo jest syte, spokojne, buduje się drogi i szklane domy, aczkolwiek nasz zaścianek podzielił się pomiędzy obozy telewidzów TVN i Telewizji Republika. Antagonizm ten dotyczy jednak przede wszystkim pokolenia dzisiejszych emerytów. Trudno natomiast określić jakie ambicje i jaką wizje Polski będzie miało pokolenie “Młodych Wilków”, dorastających w obecnym Tuskowym modelu.

Wydaje się, iż będą jednak brnąć w mrzonkę polskiej sielanki, której sztandarowym hasłem jest złota myśl Donalda Tuska “Polskość to nienormalność!”.

W programie nauczania “Młodych Wilków” skutecznie wyrugowano baśnie Ignacego Krasickiego, Trylogię Sienkiewicza, dzieła Mickiewicza, Słowackiego, poezje Kochanowskiego. Podważa się polska tożsamość budowana przez setki lat. Dla “Młodych Wilków” wychowanych w czworakach intelektualnych Donalda Tuska, logos, etos i patos naszych dziadów, którzy z uporem maniaka opierali się germanizacji i rusyfikacji, stały się groteskowymi i wstydliwymi anachronizmami, o których lepiej zapomnieć. Teraz czas na wakacje w Turcji i zakup mieszkania w słonecznej Hiszpanii!

Taka jest główna przyczyna polaryzacji Polaków, o czym pisze w swoim felietonie Pan redaktor Waldemar Biniecki.

(link: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/waldemar-biniecki-pax-polonica-jako-propozycja-wyjscia-poza-logike-permanentnego-konfliktu/ )

Zachodzące zmiany w tożsamości Polaków najjaskrawiej widać wśród szeroko pojętej Polonii. Dzieci polskich rodziców już w pierwszym pokoleniu doskonale integrują się ze społeczeństwem, w którym wyrastają i nie ma tu znaczenia czy jest to Anglia, Szwecja, Niemcy czy też USA. Asymilacja Polaków zamieszkałych na emigracji jest procesem jak najbardziej naturalnym. Dziecko polskich emigrantów w USA, po prostu wrasta i zlewa się ze społeczeństwem, w którym żyje. Owszem, pozostaje pewien sentyment do kraju rodziców, ale … tylko sentyment. Na tym sentymencie nie da się oprzeć dalszego rozwoju Polski.

Przed Drugą Wojną Światową, elity rządzące wpadły na pomysł zbudowania rynków zbytu dla polskiego przemysłu w oparciu o polskich emigrantów w Argentynie, Brazylii i Liberii. Powstała choćby Liga Polska i Kolonialna, która w 1934 roku kupiła ziemię na terenie brazylijskiego stanu Paraná i założyła tam osiedle dla polskich kolonistów o nazwie Morska Wola.

Pan Waldemar Biniecki w swoim felietonie marzy o wskrzeszaniu podobnej mrzonki, zapominając, iż żadne „poważne państwo” nie pozwoli sobie na stworzenie zwartych, wpływowych skupisk Polaków na swoim terytorium.

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej włożyły wiele wysiłku w dezintegracje polskich środowisk w Chicago, Detroit, Ohio i Pensylwanii. Podobnie postępowały rządy w Brazylii, Argentynie, Niemczech i Francji. Proces rozbijania etnicznych skupisk imigrantów w USA opisał Doktor E. Michael Jones w swojej książce pt. „The slaughter of cities”. Po polskich dzielnicach w Chicago, Nowym Jorku, Filadelfii pozostały jedynie kościoły, które zresztą z roku na rok pustoszeją lub przejmowane są przez katolików … latynoskich. Masowa niegdyś emigracja z Polski do USA praktycznie ustała i to z wielu powodów.

Polonia w USA i w Kanadzie nie posiada dziś żadnej siły politycznej i nie jest zainteresowana, by taką siłę posiadać, z prostego powodu: Polacy chcą mieć święty spokój. Polonii wystarczają polskie sklepy, parady, pikniki i zespoły folklorystyczne. Wiedzą też, iż tworzenie polskiego lobby polityczno-ekonomicznego pociąga za sobą nieuchronne konflikty nie tylko z establishmentem politycznym danego państwa, ale także niesnaski wśród samej Polonii, często wzmacniane dodatkowo ingerencją decydentów politycznych z Macierzy, dzięki „podziału funduszy dla Polonii”.

Niestety nad tą sielanką jaką Polacy próbowali sobie stworzyć zbierają się chmury. Konflikty zbrojne na Ukrainie i w Zatoce Perskiej zagrażają bezpieczeństwu Polski i naszemu narodowi. Potęga Stanów Zjednoczonych na której dotąd opierała się – ponad politycznymi podziałami – strategia bezpieczeństwa Polski, a także rola NATO i całej Unii Europejskiej zaczynają tracić na znaczeniu.

Wojna z Iranem obnażyła strukturalne słabości USA. Układ dominacji ekonomiczno-politycznej USA, wypracowany podczas konferencji w Bretton Woods w 1944 roku zostaje wypierany przez ofertę chińska, oparta na wolnym handlu, bez sankcji ekonomicznych, dominacji kulturowej i petrodolara. Chiny w oparciu o kraje należące do BRICS tworzą nowy system bankowo-finansowy, który ma obsługiwać Nowy Jedwabny Szlak, łączący cały kontynent europejsko-azjatycki. Państwa anglosaskie, tworzące tak zwany “Zachód” zostaną tym samym zmarginalizowane. To właśnie ta fundamentalna zmiana globalnego systemu leży u podstaw konfliktów zbrojnych jakie toczą się na naszych oczach na Ukrainie i pasie od Libanu po Afganistan. Także Polska wcześniej czy później będzie zmuszona zmierzyć się z wyzwaniami nowego systemu geopolitycznego budowanego przez Chiny.

Niestety nasze elity polityczne oraz intelektualne przez cały czas kurczowo trzymają się dogmatu sojuszy, które na naszych oczach odchodzą w przeszłość. W pewnym sensie przypomina to sytuację Polski sprzed 1 września 1939 roku, kiedy gwarantami naszego bezpieczeństwa były sojusze z Anglią i Francją. Jak ta mrzonka się skończyła, wiemy z historii.

W swoim artykule Waldemar Biniecki wymienił ważne projekty strategiczne dla dalszego rozwoju Polski jak Centralny Port Komunikacyjny, Port Centralny w Gdańsku, terminal kontenerowy w Świnoujściu, Via Carpatia, Rail Baltica, Program Kolej Plus, Baltic Pipe, budowa elektrowni jądrowych, Sieć Badawcza Łukasiewicz. Są to istotne i dalekowzroczne inicjatywy, świadczące o wysokim poziomie intelektualnym Polaków i głębokiego mądrego patriotyzmu, którzy świadomie lub podświadomie rozumieją zachodzące zmiany geopolityczne oraz dorobek Hipolita Cegielskiego, Ignacego Łukasiewicza, Hrabiego Władysława Zamoyskiego, Franciszka Stefczyka czy też inżyniera Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Przypomnę, iż budowa portu w Gdyni i połączeń kolejowych polskiego Śląsk z Bałtykiem a także portem w rumuńskiej Konstancy, nie tylko marginalizowało niemieckie Prusy, ale tworzyło podstawy logistyczne do ekspansji polskiego eksportu na wschód. Można postawić tezę, iż właśnie ta rozbudowa była solą w oku nie tylko Niemiec i Rosji Sowieckiej, ale i naszych „sojuszników” Anglii i Francji. Pewną przesłanką na poparcie tej tezy jest słynna Linia Curzona, którą ostatecznie narzucono Polsce po II Wojnie Światowej. George F. Kennan napisał w swoich pamiętnikach, iż Polska w obecnych granicach pozostanie państwem kadłubowym, bez szans rozwoju, skazanym na Rosję i taki jest główny cel i sens tych granic. (George F. Kennan, Memories 1925-1950 An Atlantic Monthly Press Book 1967, strony 213-214). A więc wcale nie chodziło, by ograniczyć Polaków do ziem etnicznie polskich w rozumieniu USA i Anglii.

Teza o „peryferyjności Polski” w europejskiej polityce poruszona w felietonie Pana Waldemara Binieckiego jest fałszywa. Polska ze względu na swoje położenie geograficzne, zasoby naturalne oraz ciągle spory potencjał intelektualny społeczeństwa jest państwem strategicznie istotnym dla przyszłego rozwoju Europy. Przypomnę, iż Niemcy nie posiadają praktycznie żadnych strategicznych zasobów naturalnych, w przeciwieństwie do Polski! Tworzący się nowy Jedwabny Szlak, jaki połączy basen Morza Południowo-Chińskiego z Europą, będzie szedł w dużej mierze przez Polskę. Anglia i Stany Zjednoczone nie są w stanie powstrzymać tej strategicznej magistrali handlowej. Tu trzeba więc postawić pytanie, czy Polska przyłączy się do Nowego Jedwabnego Szlaku, czy też włączy się, decyzją swych elit, w torpedowanie tego przesięwzięcia i „szlak” rozwalcuje nasze państwo i naród?

W obecnym układzie międzynarodowym Polska jest wasalem USA. Każdy rząd, bez względu na opcje polityczną, musi być posłusznym dyrektywom Waszyngtonu. Po 1989 roku Kreml zamieniono na Biały Dom.

Co gorsze, polskie elity kurczowo trzymają się sojuszu militarno-ekonomicznego z USA uważając, iż to jedyny sposób obrony Polski przed imperialną Rosją. Także głęboka integracja administracji Polski z Unią Europejską jest od lat osią strategii bezpieczeństwa Polski.

Niestety, establishment polityczny w Warszawie okazuje całkowitą bezradność, wobec odwracania się sojuszy i zmiany paradygmatów polityki międzynarodowej. Coraz częściej słychać głosy o dezintegracji NATO i wyjściu wojskowym Amerykanów z Europy. Sama Unia Europejska staje się niewygodnym gorsetem dla ambicji Niemiec, Francji, Włoch, a choćby małych państw jak Słowacja czy Węgry.

Wojna na Ukrainie oraz konflikt w Zatoce Perskiej uzależniły całą Europę od dostaw ropy i gazu z USA. Francja sprowadza ponad 40% gazu ziemnego z USA!

Na wojnę w Zatoce Perskiej i na Ukrainie trzeba patrzeć w kontekście dostaw gazu, ropy naftowej i produktów petrochemicznych w tym nawozów sztucznych od wybrzeży Portugalii po basen Morza Południowo-Chińskiego.

W przeciągu ostatnich dwóch dekad rozbudowano sieć rurociągów dostarczających gaz i ropę z Zatoki Perskiej i Morza Kaspijskiego. Koszt wydobycia jednej baryłki ropy przez Iran jest w granicach $12. W Rosji koszt wydobycia dochodzi do $17 za baryłkę. W krajach Zatoki Perskiej ten koszt pozostało niższy. W obecnej chwili USA nie są wstanie cenowo konkurować z głównymi producentami ropy i gazu.

Rozbudowana sieć rurociągów przesyłowych ropy i gazu pozwala Rosji i Iranowi skutecznie omijać wszelkie sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone. Obniża także koszty i ryzyko transportu tych surowców. Chiny zainwestowały olbrzymie pieniądze w rozbudowę i modernizację trakcji kolejowych między basenem Morza Południowo-Chińskiego a polami roponośnym Morza Kaspijskiego, co umożliwi szybki i relatywnie tani transport produktów petrochemicznych z tego obszaru. Transport lądowy omija wszelkie embarga i potencjalne blokady morskie. Ropę i gaz można już sprzedawać w każdej walucie z pominięciem petrodolara. Przypomnę, iż dotychczas ropę i gaz można kupić tylko i wyłącznie za dolary amerykańskie. W 1972 roku państwa OPEC zobowiązały się do rozliczania takich zakupów tylko i wyłącznie w dolarach USA, zaś zyski ze sprzedaży miały być inwestowane w obligacje rządowe USA tzw. Treasury Bonds, tworząc swoisty układ zamknięty, na którym opiera się cały budżet USA. Dzięki temu układowi, Stany Zjednoczone są w stanie eksportować swoją inflację do wszystkich państw kupujących ropę i gaz ,w tym także do Polski.

Irańska sieć rurociągów jest już podłączona pod sieć przesyłową wiodąca do Chin ale także i do Pakistanu, co ma poważne znaczenie geopolityczne. Pakistan jest praktycznie uzależniony od dostaw ropy i gazu z Iranu. Ma to olbrzymie znaczenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa Pakistanu. Dlatego też Pakistan podjął się roli mediatora w konflikcie USA-Iran, który tak naprawde jest wojną zastępczą między Chinami a USA. To samo podłoże ma wojna tocząca się na Ukrainie.

Indie są uzależnione od dostaw gazu i ropy z państw Zatoki Perskiej drogą morską. Planuje się budowę rurociągów przez Pakistan i Afganistan do Indii, ale trudno przewidzieć jaki wpływ miałyby one na pozycje Indii na arenie miedzynarodowej?

Głównym celem amerykańskiej polityki jest permanentna destabilizacja rejonów roponośnych na Środkowym Wschodzie poprzez niekończące się lokalne konflikty, w których główną rolę odgrywa Izrael. W ten sposób USA ma nadzieje powstrzymać rozbudowę Nowego Jedwabnego Szlaku i utrzymać dominację petrodolara w rozliczeniach handlu międzynarodowego.

W tym szerokim geolpolitycznym kontekście położenie Polski jest dziś wyjątkowo trudne. Obojętnie, kto trzyma ster władzy musi prowadzić bardzo delikatną, roztropną grę dyplomatyczną na arenie międzynarodowej, aby utrzymać sielankę polskiej wsi zacisznej i spokojnej kosztem… właśnie, tu trzeba postawić fundamentalne pytanie, jakim kosztem?

Rozwoju? Tożsamości narodowej? Ambicji Polaków? Snów Marszałka Piłsudskiego, rozwiniętych w Doktrynie Giedroycia o Międzymorzu i Polsce Jagiellonów?

Paweł Szymański

Idź do oryginalnego materiału