Patrioty dla Ukrainy. Polska musi najpierw policzyć własną tarczę

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Patrioty dla Ukrainy. Polska musi najpierw policzyć własną tarczę


Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka 13 sierpnia zapowiedziała, iż decyzja o kolejnych pociskach Patriot dla Ukrainy może zapaść w najbliższych dniach. Po wcześniejszym przekazaniu pięciu PAC-3 stawką jest już nie gest wobec Kijowa, ale twarde pytanie, czy Polska zachowuje własny zapas obrony powietrznej.

Decyzja musi zaczynać się w Warszawie

Polska rozważa przekazanie Ukrainie kolejnej partii pocisków do systemów Patriot. Jak podała Interia, wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła, iż sprawa może rozstrzygnąć się w najbliższych dniach. Zastrzegła przy tym rzecz najważniejszą: decyzja ma być oceniana w kontekście bezpieczeństwa Polaków. To zdanie powinno być punktem wyjścia, a nie przypisem.

Ukraina broni się przed rosyjską agresją i ma prawo zabiegać o uzbrojenie. Polska ma prawo pytać, ile może oddać, zanim sama zacznie odsłaniać niebo nad własnymi miastami, portami, lotniskami i węzłami logistycznymi. Właśnie o tym pisaliśmy przy tekście o tym, iż Europa liczy pociski, a Polska musi pilnować własnej tarczy. Solidarność nie może zastąpić rachunku strategicznego.

Pięć PAC-3 i pytanie o następne

Według relacji Onetu rząd potwierdzał wcześniej przekazanie Ukrainie pięciu pocisków PAC-3. To nie są skrzynie amunicji, które można odtworzyć z dnia na dzień. Pociski do Patriotów są drogie, trudno dostępne i potrzebne każdemu państwu, które realnie traktuje obronę powietrzną. Polska leży na flance NATO. To znaczy, iż każdy ubytek w magazynach trzeba liczyć nie wizerunkowo, ale wojskowo.

Ten kontekst jest tym ważniejszy, iż niedawny incydent z rosyjską rakietą na Lubelszczyźnie ponownie przypomniał Polakom, jak cienka jest granica między wojną za naszą wschodnią granicą a zagrożeniem na terytorium Rzeczypospolitej. jeżeli państwo ma zachować powagę, najpierw chroni własnych obywateli. Dopiero potem dzieli się zdolnościami, których samo ma za mało.

Sojusz to nie jednokierunkowy magazyn

MON słusznie podkreśla znaczenie współpracy przemysłowej i serwisowej wokół Patriotów. W lipcu resort informował, iż Polska podpisała porozumienie z USA, Holandią, Niemcami i Szwecją dotyczące serwisowania PAC-3 w Europie. To jest kierunek poważny: mniej zależności od odległych procedur, więcej zdolności w Europie, a najlepiej w Polsce.

Problem zaczyna się tam, gdzie polityka donacji wyprzedza politykę produkcji. o ile mamy oddawać kolejne pociski, Polacy muszą usłyszeć, kiedy i czym zostaną one zastąpione. Nie ogólnikami o sojuszniczej solidarności, ale harmonogramem, kontraktem i odpowiedzialnością. Bez tego każda kolejna decyzja będzie wyglądała jak gaszenie cudzego pożaru kosztem własnej remizy.

Twardo wobec Rosji, trzeźwo wobec Kijowa

Polska prawica nie potrzebuje lekcji, czym jest rosyjskie zagrożenie. Moskwa od wieków jest jednym z głównych źródeł presji na polską wolność. Wsparcie dla walczącej Ukrainy ma sens wtedy, gdy osłabia Rosję i wzmacnia bezpieczeństwo Polski. Nie ma sensu wtedy, gdy zamienia Warszawę w automatyczny punkt wydawania sprzętu, bez jasnego bilansu strat i uzupełnień.

Tak samo trzeba patrzeć na presję sojuszniczą. jeżeli inne państwa liczą na polskie zapasy, powinny równolegle brać odpowiedzialność za obronę polskiego terytorium. W tym kontekście ważne jest, iż holenderskie Patrioty mają pozostać do końca roku na lotnisku w Jasionce, o czym informował MON. Ale obecność sojuszników nie zwalnia polskiego rządu z podstawowego obowiązku: najpierw bezpieczeństwo własnego narodu.

Polska tarcza nie jest dodatkiem

Decyzja w sprawie kolejnych pocisków Patriot będzie testem dojrzałości państwa. Rząd może pomagać Ukrainie, ale nie ma mandatu do rozbrajania polskiej tarczy w imię dobrego wrażenia za granicą. Odpowiedzialna polityka wygląda inaczej: jawny bilans, gwarancja uzupełnienia zapasów, presja na produkcję w Polsce i jasny warunek, iż każda pomoc wojskowa ma służyć także interesowi Rzeczypospolitej.

Finlandia odmówiła przekazania swoich rakiet Patriot Ukrainie i nikt rozsądny nie uznał przez to Helsinek za państwo prorosyjskie. To po prostu realizm. Polska też ma prawo do realizmu. Pomagać, gdy to wzmacnia naszą pozycję. Odmawiać, gdy rachunek bezpieczeństwa staje się zbyt wysoki.

Źródło: Interia, Onet, Ministerstwo Obrony Narodowej

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału