"Pasożytnictwem" na amerykańskiej armii nazwał szef Pentagonu Pete Hegseth podejście sojuszników, którzy nie zdecydowali się wydawać co najmniej 3,5 proc. PKB na obronność. Sformułowania tego użył zapytany o Nową Zelandię, która jest daleka od spełnienia wymagań Waszyngtonu.
"Pasożytnictwo" na armii USA. Szef Pentagonu uderza w sojusznika

Pete Hegseth mówił o wizji polityki USA wobec Azji i Pacyfiku podczas przemówienia na corocznej konferencji Shangri-La Dialogue w Singapurze. Przy tej okazji wezwał sojuszników USA do wzięcia na siebie większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo, przestrzegając, iż "sojusznicy, którzy odmawiają podjęcia działań (...) staną w obliczu wyraźnej zmiany w sposobie prowadzenia interesów".
Zapowiadał jednocześnie, że na "czoło kolejki" we współpracy z USA przesuwani będą tylko "wzorowi sojusznicy". Chwalił w tym kontekście bardziej pragmatyczne podejście sojuszników USA w Azji, kontrastujące z postawami państw Europy Zachodniej.
- Kiedy nasze interesy są zbieżne, działamy razem, podejmując konkretne działania. Kiedy się rozchodzą, dostosowujemy się pragmatycznie, bez dramatów i demotywacji - powiedział. - Myślę, iż Europa Zachodnia powinna wziąć to pod uwagę (...), potrzebujemy partnerów, a nie proktektoratów - dodał.
USA naciskają na sojuszników. Pete Hegseth mówił o "pasożytnictwie"
Podkreślał, iż Waszyngton oczekuje od partnerów finansowania obronności na poziomie 3,5 proc. PKB. Dwa dni wcześniej Nowa Zelandia zaprezentowała plan, który zawiera zwiększenie wydatków na ten cel do nieco ponad 2 proc. w perspektywie kolejnych ośmiu lat.
Zapytany o ocenę tego państwa, Hegseth stwierdził, iż to "pasożytnictwo" na amerykańskiej armii. Wszystkiemu z widowni przysłuchiwał się nowozelandzki minister obrony Chris Penk.
ZOBACZ: Fatalne relacje Kijowa z Waszyngtonem. Amerykańskie media donoszą o "próbnym rozwodzie"
Szef Pentagonu podkreślał, iż aby sojusz nie stał się "bezwartościowy" obie strony powinny mieć swój wkład. - I to jest ten rodzaj realizmu, o który prezydent Donald Trump prosił mnie, żebym wprowadzał we wszystkie relacje - podkreślał podczas konferencji.
Jednocześnie podkreślił, iż nie ma nic przeciwko Nowej Zelandii i z niecierpliwością oczekuje współpracy z tamtejszym szefem resortu obrony, żeby "zwiększyć możliwości".
Pacyfik. Szef Pentagonu przestrzegł przed hegemonią Chin
Szef Pentagonu kilkakrotnie przestrzegał przed "hegemonią" jakiegokolwiek mocarstwa, w tym Chin, w regionie, twierdząc, iż zburzy to globalny porządek. Zaznaczył, że USA dążą do porządku, w którym "żadne państwo, w tym Chiny, nie będzie mogło narzucić swojej hegemonii", w którym "suwerenność będzie szanowana, a handel będzie swobodny".
- Niech nikt nie będzie miał złudzeń, Ameryka jest krajem Pacyfiku i nalegamy, aby Chiny szanowały naszą długoletnią pozycję w regionie - i nie tylko nalegamy, ale utrzymujemy widoczną siłę militarną, aby to zagwarantować - mówił szef Pentagonu.
Zaznaczył jednak, iż obecne stosunki USA z Chinami są najlepsze od lat.


1 godzina temu









