Parlament Europejski przyjął klauzule ochronne do umowy UE-Mercosur. Spór o ich skuteczność trwa

2 godzin temu

10 lutego Parlament Europejski przyjął rozporządzenie wprowadzające klauzule ochronne do umowy handlowej UE-Mercosur. Nowe przepisy mają chronić unijny rynek rolny przed nadmiernym importem wrażliwych produktów z Ameryki Południowej. Część europosłów przekonuje, iż to realne zabezpieczenie dla rolników. Inni mówią wprost – mechanizm może zadziałać zbyt późno i okazać się niewystarczający.

Szybsza reakcja na nadmierny import


Przyjęte przepisy określają, w jakich sytuacjach Komisja Europejska będzie mogła tymczasowo zawiesić preferencje taryfowe przewidziane w umowie z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem (krajami Mercosur). Chodzi o przypadki, gdy wzrost importu negatywnie wpłynie na producentów w UE.


Mechanizm ma uruchamiać dochodzenie, gdy import wrażliwych produktów rolnych – takich jak drób, wołowina, jaja, cukier czy owoce cytrusowe – wzrośnie o 5 proc. względem średniej z trzech lat, a ceny importowe będą o 5 proc. niższe od krajowych. Wszczęcia postępowania może domagać się także państwo członkowskie lub przedstawiciele danej branży.


Co najmniej raz na sześć miesięcy Komisja będzie musiała przedstawić Parlamentowi Europejskiemu raport oceniający wpływ importu z państw Mercosur na rynek.


– Klauzule ochronne są ogromnie ważne. Tutaj jest duża zasługa polskiej delegacji EPP w Parlamencie Europejskim, która o nie walczyła. One w przypadku wejścia w życie całej umowy z Mercosurem stanowią bardzo istotną ochronę dla rolnictwa w Polsce, ale także w innych krajach członkowskich Unii Europejskiej – mówi Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.


Eurodeputowany Michał Wawrykiewicz zwraca uwagę, iż obniżenie progów reakcji z pierwotnie proponowanych 10 proc. do 5 proc. zwiększa zdolność do szybszego reagowania na zagrożenia. W jego ocenie połączenie progu 5 proc., funduszu kompensacyjnego, tzw. klauzuli lustrzanej oraz szybkiej ścieżki dla produktów gwałtownie psujących się tworzy pakiet, który „w dostatecznym stopniu zabezpiecza interesy rolników w Europie”.

„Reakcja wtórna” i zarzut spóźnionych działań


Zupełnie inaczej na przyjęte rozwiązania patrzy Waldemar Buda, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem mechanizm ma charakter reaktywny, a nie zapobiegawczy.


– To jest reakcja wtórna. Po przekroczeniu pewnych limitów – bez względu na to, czy mówimy o 5, o 8, czy o 10 proc., bo to się zmieniało w trakcie negocjacji – będzie to reakcja na sytuację, która już nastąpiła – przekonuje.


Polityk PiS zwraca uwagę, iż zdiagnozowanie przekroczenia progów w skali całej Unii może być trudne, a decyzje zapadają z opóźnieniem. Jego zdaniem skutki zakłóceń rynkowych będą bardzo trudne do odwrócenia, gdy import już zdąży wywołać perturbacje.


Buda krytykuje także brak pełnej wzajemności standardów produkcji między UE a krajami Mercosuru. Jego zdaniem przyjęte rozwiązania nie wprowadzają automatycznych mechanizmów gwarantujących równe warunki konkurencji.


– Ten mechanizm uznaję za bardzo nieskuteczny. W zasadzie jest on tylko pudrowaniem rzeczywistości. W żaden sposób nie uchroni europejskiego rolnictwa przed nieuczciwą, nierówną konkurencją z Ameryki Południowej – ocenia.

Jest konflikt interesów


Dyskusja wokół klauzul ochronnych wykracza poza samą UE. Kraje Mercosuru postrzegają część instrumentów jako przejaw ekoprotekcjonizmu i sygnalizują możliwość zaskarżenia ich do Światowej Organizacji Handlu (WTO).


– Kraje Ameryki Południowej patrzą na to z punktu widzenia swoich interesów, więc te mechanizmy ochronne mogą spowodować, iż ich rynek nie otrzyma tego, na co liczył, czyli bardzo dynamicznego, ogromnego zalewu europejskiej przestrzeni handlowej. Zgłaszano też postulaty, iż te mechanizmy są niezgodne z regułami Światowej Organizacji Handlu. W momencie, kiedy Trybunał Sprawiedliwości dokona swojej oceny, to jeszcze będą je skarżyć przed WTO, szczególnie próg 5 proc. Każdy będzie walczył o swoje i to jest absolutnie naturalne. To jest potężna umowa handlowa dwóch ogromnych rynków, więc starcie interesów jest nieuniknione – komentuje Michał Wawrykiewicz.


Waldemar Buda przewiduje z kolei, iż państwa Ameryki Południowej mogą odpowiedzieć własnymi ograniczeniami handlowymi, jeżeli UE zdecyduje się na zastosowanie klauzul.


– Myślę, iż kraje Mercosuru mają świadomość, iż to będą narzędzia nieskuteczne i po prostu będą robili swoje. Przygotowują dzisiaj gospodarkę pod nowy kierunek eksportowy i zakładam, iż nie będą się tym kompletnie przejmować. W najgorszym przypadku, o ile te narzędzia w jakimkolwiek stopniu w Europie będą zastosowane, podejmą czynności adekwatne, czyli zablokują inne produkty w sytuacji, w której Europa będzie blokować – ocenia Waldemar Buda.

Korzyści eksportowe pod znakiem zapytania


Umowa UE-Mercosur obejmuje nie tylko rolnictwo, ale także inne sektory gospodarki. Zwolennicy porozumienia wskazują na dostęp do nowych rynków zbytu. Jednak zdaniem europosła PiS skala korzyści dla polskich firm może być ograniczona.


– Mało które produkty produkowane w Polsce przy obecnych warunkach będą konkurencyjne cenowo w stosunku do tych produkowanych w Brazylii albo sprowadzanych do Brazylii z innych krajów. Nie mam więc wielkich nadziei, nie wyprodukujemy wiele rzeczy, które można tam sprzedać – mówi Waldemar Buda. Jak dodaje, niemiecka chemia będzie miała tam szanse, ale polski hit eksportowy, czyli meble, już nie za bardzo.

Umowa UE-Mercosur przed TSUE


Dodatkowym elementem sporu są wątpliwości prawne dotyczące trybu przyjmowania umowy. Komisja Europejska podzieliła kompleksowe porozumienie na część handlową i część partnerską. To pozwoliło zatwierdzić segment handlowy kwalifikowaną większością głosów w Radzie UE i Parlamencie Europejskim. Państwa członkowskie nie mogą już zawetować umowy, a parlamenty krajowe nie mają wpływu na jej ratyfikację. Dlatego europarlamentarzyści skierowali umowę do TSUE.


– W naszej ocenie część handlowa również powinna podlegać ratyfikacji we wszystkich krajach członkowskich i to było przedmiotem sporu. Trybunał Sprawiedliwości UE oceni, czy ta ścieżka w ogóle była prawidłowa – wskazuje Michał Wawrykiewicz.


– Mamy trzy możliwe rozwiązania. Albo Trybunał Sprawiedliwości powie, iż sama ścieżka przyjmowania umowy jest niezgodna z traktatami. Wtedy trzeba będzie zmienić umowę, zupełnie inaczej przeprowadzić ją przez procedury, albo zmienić traktaty, co wydaje się niemożliwe. Drugie rozwiązanie jest takie, iż Trybunał powie, iż wszystko było prawidłowe, więc umowa będzie ratyfikowana i będzie mogła normalnie wejść w życie. W trzecim scenariuszu Trybunał powie, iż tylko w części mamy niezgodność z traktatami, więc trzeba będzie ją dostosować i wtedy umowa będzie mogła być wykonywana – dodaje Wawrykiewicz.




Polecamy także:



  • Spirala zadłużenia to nie tylko finanse. Ponad 300 prób samobójczych rocznie

  • Piątkowe L4, poniedziałkowy chaos. Zwolnienia wsteczne dezorganizują pracę firm

  • Ceny biomasy w górę. To nie tylko przez mróz, swoje dołożył KPEiK

  • 700 zł oszczędności rocznie. Balkonowa fotowoltaika może zwrócić się w 4 lata

Idź do oryginalnego materiału