Parafianowicz o Patriotach: Polska nie może działać pod presją Zełenskiego

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Parafianowicz o Patriotach: Polska nie może działać pod presją Zełenskiego


Zbigniew Parafianowicz 13 sierpnia w programie „Gość Wydarzeń” powiedział, iż w sprawie ewentualnego przekazania Ukrainie pocisków do Patriotów „nie ma nic na papierze”, a Zełenski komunikuje się wywiadami. Dla Polski wniosek jest prosty: pomoc wojskowa musi wynikać z interesu państwa, a nie z presji medialnej.

Patrioty bez papieru

Zbigniew Parafianowicz, dziennikarz Wirtualnej Polski i autor książki „Kłopot z Zełenskim”, komentował w Polsat News rozmowy o ewentualnym przekazaniu Ukrainie polskich pocisków do systemów Patriot. Jak podał [Polsat News, Parafianowicz stwierdził, iż formalny wniosek w tej sprawie nie wpłynął, a po stronie polskiej źle odbierane jest komunikowanie oczekiwań przez wywiady prasowe](https://www.polsatnews.pl/gosc-wydarzen/2026-08-13/o-patriotach-nie-ma-nic-na-papierze-parafianowicz-o-taktyce-zelenskiego-to-nie-jest-madre/).

To jest dokładnie ten moment, w którym Warszawa musi zachować chłodną głowę. Polska pomaga Ukrainie, bo rosyjska agresja jest zagrożeniem dla całego regionu. Ale pomoc nie oznacza rezygnacji z własnej kalkulacji. Rakieta systemu Patriot nie jest gestem dyplomatycznym. To element tarczy, która ma chronić polskie niebo, polskie miasta i polskie rodziny.

Koalicja, nie samotny gest

Parafianowicz mówił, iż sygnał w sprawie pocisków powinien wyjść od sekretarza generalnego NATO, a następnie powinna powstać koalicja państw dysponujących Patriotami. Sens jest oczywisty: Polska nie może być państwem, które pierwsze oddaje własne zasoby, a dopiero potem czeka, czy ktoś inny dołączy. Taki mechanizm przerabialiśmy już przy wielu dyskusjach o wsparciu dla Kijowa.

Według dziennikarza Polska ma około 200 pocisków PAC-3 MSE, a ewentualny transfer miałby obejmować kilka, najwyżej kilkanaście sztuk, jeżeli w ogóle do niego dojdzie. choćby taka liczba wymaga rachunku. DN pisał już, iż Patrioty dla Ukrainy muszą być rozpatrywane przez pryzmat bezpieczeństwa Polski, a nie przez logikę publicznej presji.

MiGi-29 i drony jako model transakcyjny

W rozmowie pojawił się również wątek polskich MiG-ów-29. Parafianowicz ocenił, iż pierwsze maszyny mają trafić na Ukrainę niebawem, prawdopodobnie w ciągu kilku tygodni. Mówił też o wymianie: Polska ma otrzymać ukraińskie drony, technologie i know-how związane z ich wykorzystaniem.

To akurat jest kierunek zdrowszy niż moralne szantaże. Relacje z Kijowem muszą być transakcyjne w dobrym znaczeniu tego słowa. Polska nie jest zapleczem bez dna. Jest państwem frontowym NATO, które poniosło wielkie koszty polityczne, logistyczne i społeczne od 2022 roku. o ile przekazujemy sprzęt, musimy odzyskiwać zdolności, wiedzę, technologie i gwarancje. Inaczej działamy jak państwo emocji, nie interesu.

Problem Zełenskiego polega na tym, iż zbyt często próbuje budować nacisk przez media, symbole i opinię publiczną. DN opisywał już ten mechanizm przy okazji tekstu o tym, iż Zełenski szykuje PR w Polsce, a Kijów musi usłyszeć twarde warunki. Sojusz przeciw Rosji nie zwalnia Warszawy z obowiązku mówienia „sprawdzam”.

Huta Pieniacka nie jest walutą

Najmocniejsza część wypowiedzi Parafianowicza dotyczyła Huty Pieniackiej. Dziennikarz podkreślił, iż ekshumacje polskich ofiar nie są łaską Ukrainy wobec Polski i nie powinny podlegać transakcji z pomocą wojskową. To zdanie trzeba zapisać grubą kreską. Pamięć o pomordowanych Polakach nie jest żetonem w rozmowach o amunicji.

Instytut Pamięci Narodowej informował, iż 28 lutego 1944 roku w Hucie Pieniackiej wymordowano ponad 850 osób, a miejscowość nigdy nie została odbudowana. To nie jest sprawa protokołu dyplomatycznego. To sprawa polskiej pamięci, prawa rodzin do pochówku i elementarnej godności ofiar. DN pisał też, iż Huta Pieniacka i Ugły czekają na prawdę, bo bez ekshumacji pojednanie pozostaje pustym hasłem.

Polska racja stanu ponad presję

Polska ma obowiązek wspierać obronę przed Rosją, bo rosyjskie zwycięstwo oznaczałoby katastrofę dla bezpieczeństwa Europy Środkowej. Ten obowiązek nie kasuje jednak hierarchii: najpierw bezpieczeństwo Polaków, potem forma pomocy dla Ukrainy. Najpierw dokumenty, potem decyzje. Najpierw własna tarcza, potem udział w koalicji.

Tak wygląda dojrzała polityka narodowa. Bez antyukraińskiej wrogości, bez rosyjskich złudzeń, ale też bez naiwności wobec Kijowa. Warszawa nie może pozwolić, aby presja medialna zastępowała procedury, a pamięć o polskich ofiarach stawała się elementem negocjacyjnej gry. Sojusz ma sens wtedy, gdy obie strony rozumieją, iż szacunek zaczyna się od prawdy.

Źródło: Polsat News, IPN, PAP.

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału