Spór, który w ostatnich dniach rozegrał się na sali sejmowej, mógłby uchodzić za kolejną odsłonę brutalizacji języka polityki, gdyby nie fakt, iż jego punktem wyjścia była realna krzywda konkretnej osoby. Gwałt dokonany przez jednego z dowódców oddziałów prewencji policji w Piasecznie na młodej policjantce – sprawa wstrząsająca sama w sobie – stał się paliwem dla politycznej awantury, w której Jarosław Kaczyński postanowił ponownie odegrać rolę arbitra moralności.
Podczas posiedzenia Sejmu padły słowa, które zapamiętamy na długo. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński nie krył oburzenia: „Nie mogę już słuchać, jak się zachowujecie, hieny z PiS-u. Na krzywdzie tej kobiety robicie ohydne politykierstwo”. Trudno nie zauważyć, iż ta emocjonalna reakcja była odpowiedzią na wieloletni schemat działania Prawa i Sprawiedliwości: każdą tragedię da się wykorzystać, by uderzyć w przeciwnika, choćby jeżeli fakty nie pasują do wcześniej przygotowanej tezy.
Fakty w tej sprawie są bowiem jednoznaczne. Sprawca został zatrzymany w ciągu kilkunastu godzin, zawieszony w czynnościach służbowych, a wobec niego uruchomiono procedurę wydalenia z policji. „Nie ma w polskiej policji miejsca dla osób, które dopuszczają się tak ohydnych czynów” – podkreślał Kierwiński, dodając: „I tym się różnimy od was, iż my w takich sprawach reagujemy. Twardo i natychmiast”. To stwierdzenie uderza w samo sedno problemu: PiS przez lata budował swoją narrację na haśle „porządku i bezpieczeństwa”, jednocześnie zamiatając pod dywan afery, gdy dotyczyły „swoich”.
Na tym tle reakcja Jarosław Kaczyński brzmi nie tylko niepoważnie, ale wręcz cynicznie. „Jeżeli obrona kobiet to jest zachowanie się jak hiena, to do jakiego zwierzęcia można porównać pana Kierwińskiego?” – pytał prezes PiS. To klasyczny przykład retorycznego odwracania uwagi: zamiast rozmawiać o systemowych patologiach, o kulturze bezkarności i alkoholu w służbach mundurowych, Kaczyński przerzuca dyskusję na poziom personalnych docinków i zoologicznych metafor.
Styl ten doskonale wpisuje się w długą tradycję jego wystąpień. Gdy brakuje argumentów, pojawia się kpina. Gdy fakty są niewygodne, następuje moralne oburzenie – najlepiej cudzym kosztem. Problem w tym, iż tym razem stawką nie jest abstrakcyjny „spór polityczny”, ale wiarygodność państwa w obliczu przemocy wobec kobiet. Próba sprowadzenia tej sprawy do pytania o to, „kto kogo obraził”, jest formą banalizacji przemocy.
Zapowiadane przez PiS kontrole poselskie w Komendzie Głównej Policji także trudno traktować jako wyraz troski o standardy. Raczej przypominają one dobrze znany spektakl: głośne zapowiedzi, sugestie tuszowania, a w tle próba przerzucenia odpowiedzialności. Tymczasem – jak pokazują dotychczas ujawnione informacje – reakcja instytucji była szybka, a działania transparentne. To fakt, którego PiS nie jest w stanie unieważnić.
Warto powiedzieć jasno: w tej sprawie rację ma Kierwiński. Nie dlatego, iż jego język był łagodny – nie był – ale dlatego, iż bronił zasady, iż państwo musi stać po stronie ofiary, a nie kalkulacji partyjnej. Kaczyński natomiast po raz kolejny pokazał, iż jego polityczna wrażliwość kończy się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność. I to jest problem znacznie poważniejszy niż sejmowa wymiana obelg.

21 godzin temu





![109 nowych funkcjonariuszy w Policji Lubelskiej. Będą pracować m.in. w Białej Podlaskiej [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-109-nowych-funkcjonariuszy-w-policji-lubelskiej-beda-pracowac-m-in-w-zamosciu-tomaszowie-i-hrubie-1767951005.jpg)
