Paliwowy rachunek za wojnę. Rosja racjonuje benzynę i obniża jej jakość

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Paliwowy rachunek za wojnę. Rosja racjonuje benzynę i obniża jej jakość


Rosja, jeden z największych producentów ropy na świecie, walczy z kolejkami na stacjach, limitami sprzedaży i skargami kierowców na jakość paliwa. Uderzenia w rafinerie przeniosły koszty wojny daleko poza front i odsłoniły słabość zaplecza państwa, które miało być odporne na długotrwałą konfrontację.

Kryzys dotarł pod dystrybutor

Władze Rosji przez lata budowały obraz energetycznego mocarstwa, które może finansować wojnę eksportem surowców i jednocześnie zapewniać własnym obywatelom tanią benzynę. Ten obraz pęka pod naporem faktów. W wielu regionach pojawiły się kolejki, ograniczenia sprzedaży i problemy z dostępnością konkretnych rodzajów paliwa.

Associated Press informowała na początku lipca o racjonowaniu benzyny w licznych regionach oraz wielogodzinnych kolejkach. W obwodzie omskim ogłoszono limit 40 litrów na pojazd. Władimir Putin publicznie przyznał, iż problemy kierowców i przedsiębiorstw trwają, a znalezienie adekwatnego rodzaju benzyny nie zawsze jest łatwe. To ważne wyznanie. Kreml nie może już sprowadzić sprawy do zagranicznej propagandy, skoro skutki kryzysu widzą sami Rosjanie.

Rafinerie stały się celem strategicznym

Bezpośrednim źródłem obecnych zakłóceń są wielomiesięczne uderzenia na rosyjskie rafinerie i infrastrukturę paliwową. Rosja może wydobywać ogromne ilości ropy, ale ropa w złożu albo zbiorniku nie napędzi samochodu, ciężarówki czy maszyny rolniczej. Musi zostać przerobiona, przewieziona i dostarczona na stację. Ataki na kolejne ogniwa tego łańcucha zmniejszają zdolność państwa do zamiany bogactwa surowcowego w paliwo dostępne dla gospodarki.

Reuters podał, iż kryzys objął obszar rozciągający się przez jedenaście stref czasowych Rosji. W Noworosyjsku czasowo wstrzymano sprzedaż benzyny prywatnym kierowcom, a w Anapie obowiązywał limit 20 litrów na samochód. Władze przedstawiały część ograniczeń jako sposób na powstrzymanie zakupów na zapas. Samo racjonowanie pokazuje jednak, iż rynek nie był w stanie swobodnie zaspokoić popytu.

Więcej paliwa kosztem standardów

Moskwa sięgnęła po środki, które jeszcze niedawno byłyby kompromitujące dla eksportera ropy. Zwiększyła import produktów paliwowych, ograniczyła eksport benzyny i dopuściła na rynek paliwa spełniające niższy standard Euro 3 zamiast Euro 5. Według S&P Global zakaz eksportu benzyny przedłużono do końca 2026 roku.

Ta decyzja pomaga zwiększyć podaż, ale przerzuca część kosztów na kierowców. Rosyjscy użytkownicy samochodów skarżą się na nierówną pracę silników, spadek mocy, dymienie i zapalające się kontrolki. Sama zbieżność czasowa nie dowodzi przyczyny każdej awarii. Nie wolno jednak ignorować faktu, iż państwo formalnie obniżyło wymagania jakościowe właśnie wtedy, gdy rynek znalazł się pod presją.

Kryzys uderza również w transport, rolnictwo i usługi. Latem zapotrzebowanie rośnie z powodu podróży oraz prac polowych. Brak pewnych dostaw diesla i benzyny oznacza wyższe koszty przewozu, trudniejszą pracę przedsiębiorców i ryzyko dalszych podwyżek cen. Wojna zaczyna więc obciążać codzienność ludzi, których propaganda miała utrzymywać w przekonaniu, iż konflikt toczy się daleko od ich domów.

Lekcja twardego realizmu dla Polski

Nie ma podstaw, by z kolejek na stacjach wyprowadzać wniosek o rychłym upadku Rosji. To państwo przez cały czas dysponuje wielkimi zasobami, aparatem przymusu i zdolnością przesuwania kosztów na społeczeństwo. Paliwowy kryzys dowodzi jednak, iż rosyjskie zaplecze nie jest nietykalne, a precyzyjne uderzenia w infrastrukturę przynoszą skutek gospodarczy i polityczny.

Dla Polski stawka jest konkretna. Osłabienie zdolności Rosji do prowadzenia długiej wojny zwiększa bezpieczeństwo naszej wschodniej granicy, ale nie zwalnia nas z budowy własnych zapasów, logistyki i obrony infrastruktury krytycznej. Państwo poważne nie opiera bezpieczeństwa na nadziei, iż przeciwnik sam się wyczerpie. Wyciąga wnioski z jego słabości i wzmacnia własną odporność. Rosyjskie stacje benzynowe pokazują dziś, iż o wyniku wojny decydują także rafinerie, magazyny, transport i cierpliwość społeczeństwa.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału