Oto dowód, iż Nawrocki wetuje bez sensu. Przypadkiem uderzył... w rząd PiS

7 godzin temu
Prezydent Karol Nawrocki sypnął kolejnymi wetami. I znów wywołał burzę, bo jego decyzje wyglądają na dość słabo uzasadnione. Na dodatek co innego Nawrocki i jego ludzie piszą, co innego zaś mówią swoim wyborcom. Mamy kolejny przykład głębokiego niezrozumienia tematu. Nawrocki w pewnym sensie zawetował ustawę... rządu PiS.


Karol Nawrocki zawetował wczoraj m.in. nowelizację ustawy o zapasach ropy i gazu. Co ciekawe, oficjalny powód jest zupełnie inny od tego, o którym grzmi polityczne środowisko Nawrockiego. Na dodatek ten drugi jest... fałszywy.

Weto Nawrockiego. "Polski gaz u Niemca"?


Rzućmy okiem na nowelizację. Prezydentowi nie spodobało się, iż Polska mogłaby mieć (za zgodą ministra) zapasy gazu za granicą, iż te rezerwy mogłyby trafić do nas w 50 (a nie 40) dni i iż nie trzeba byłoby rezerwować tak dużej, jak w tej chwili przepustowości na konektorach. W tym ostatnim elemencie chodzi o to, iż wykorzystujemy tylko część mocy przesyłowych, bo sporą część rezerwujemy (permanentnie) na sytuacje awaryjne.

Nie wdając się w sens samego weta, zobaczmy, co jednocześnie komunikuje PiS, będące naturalnym zapleczem Nawrockiego.

Tuż przed i od razu po wecie media społecznościowe zostały zalane wpisami polityków i sympatyków prawicy i Nawrockiego, alarmujących, iż zawetowana nowelizacja pozwalała na trzymanie polskiego gazu u Niemców. I iż "Tusk chce przechowywać polskie rezerwy gazu w Niemczech i jeszcze za to płacić". Rozbudzono po raz kolejny wrażenie, iż Tusk robi coś dla Niemców.

Cała ta narracja jest wielowątkowym fałszem. Abstrahując od faktu, iż trzymanie zapasów gazu w innych krajach nie jest niczym wyjątkowym i nie wiadomo dlaczego Niemcy mieliby blokować przesył do Polski.

Polska od 2017 roku może trzymać swoje strategiczne zapasy gazu w innym kraju (np. Niemczech). Wtedy właśnie rząd... Zjednoczonej Prawicy (sic!) wprowadził przepisy, wedle których takie zapasy możemy trzymać w dowolnym kraju UE albo u członka EFTA (Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu).

W praktyce chodzi o Islandię, Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię. Gdyby trzymać się dziś narracji PiS, to trzeba byłoby stwierdzić, iż to PiS pozwolił na trzymanie zapasów polskiego gazu w Niemczech. Co ciekawe, wcześniej nie była na to potrzebna zgoda żadnego ministra.

Ile gazu mogą mieć Niemcy?


Spójrzmy jeszcze na fakty. Polska może magazynować ok. 3,5 mld m3 gazu o łącznym potencjale energetycznym na poziomie około 36,41 TWh. Tylko jeden niemiecki magazyn (w Rehden) pomieści ponad 4 mld metrów sześciennych. Wszystkie niemieckie zbiorniki mają pojemność gaz o potencjale ponad 260 TWh. Dzięki efektowi skali są w stanie magazynować gaz stosunkowo tanio. Nie jest więc powiedziane, iż trzymanie polskiego gazu w Niemczech byłoby nieopłacalne z czysto finansowego punktu widzenia.

Dodajmy jeszcze, iż potencjał ponad 125 TWh w magazynach gazu ma Francja, ponad 144 TWh Holandia a ponad 200 Włochy. Tam również można byłoby w miarę tanio i bezpiecznie trzymać zapasy gazu, o ile oczywiście dałoby się je w miarę gwałtownie (wspomniane 40-50 dni) przesłać do Polski.

Nawrocki manipuluje?


To tylko jeden z przykładów argumentacji Nawrockiego, który nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Równocześnie z tą ustawą, prezydent zawetował inną, o środkach ochrony roślin.

Pisał w uzasadnieniu, iż cyfrowe raportowanie byłyby problemem dla starszych czy wykluczonych cyfrowo rolników. Tyle iż w ustawie zostawiono dla nich furtkę: możliwość raportowania "papierowego" do 2027 roku. Ustawa zakładała też długi okres przygotowawczy do raportowania, przez weto będzie on o wiele krótszy.

A wetując ustawę dotyczącą pomocy Ukraińcom, Nawrocki publicznie sugerował, iż mają oni jakieś ułatwienia w dostępie do służby zdrowia, przez co Polacy mają gorzej. To również nieprawda, kolejki są takie same dla wszystkich.

Idź do oryginalnego materiału