Donald Tusk ma na koncie dwa sukcesy związane ze swoimi rządami, które niestety w Polsce sprawuje przez prawie 10 lat. Pierwszy to Orliki, czyli boiska przyszkolne, a drugi to ciepła woda w kranie. Bardzo pomylą się wszyscy obrońcy Tuska wskazujący na złośliwość i brak obiektywizmu w podsumowaniu dorobku premiera. Oba sukcesy były wielokrotnie wskazywane i wyróżniane przez samego Donalda Tuska, co najlepiej świadczy o ambicji i wizji tego polityka.
Jest też coś, co Tusk nazywa swoją porażką, bo zdarzały mu się takie mikre chwile słabości połączone z mini przypływami szczerości. Za swoją porażkę Donald Tusk uznał podniesienie podatku VAT, co miało miejsce w 2011 roku:
Dokładnie pamiętałem swoje zobowiązanie i też dokładnie wiedziałem, iż musimy szukać wszystkich możliwych sposobów, by uniknąć krachu finansowego w samym centrum kryzysu. I dlatego traktuję pańską uwagę jako uzasadnioną i niezłośliwą. Dla mnie to jest do dzisiaj bardzo poważny ból głowy – przyznał Donald Tusk w trakcie przesłuchania przed komisją ds. VAT w 2019 roku.
Stawka VAT została podniesiona z 22% do 23%, chociaż wcześniej z ust Donalda Tuska padła deklaracja, iż jego rząd nie tylko nie będzie podnosił podatków, ale je obniży. Dziś premier zaprezentował kompilację swoich propagandowych sztuczek, zwykłych kłamstw i pozorowanych działań, po czym wszystko razem podsumował, jako sukces na miarę Orlików. Rząd przedstawił nowe progi i stawki podatkowe, co bardzo gwałtownie zostało rozszyfrowane przez fachowców i „zwykłych obywateli”, którzy podsumowali ten projekt jednym słowem – propaganda. Jedna zmiana rzeczywiście mogłaby zostać uznana za korzystną, to wprowadzenie pośredniej stawki 24% dla PIT. Takiej zmiany oczekiwało wielu Polaków i sam kierunek działań jest popierany praktycznie przez wszystkie partie.
Problem w tym, iż diabeł, a raczej propagandowe działania Donalda Tuska, tkwią w szczegółach. Podniesienie progu, dla stawki PIT 12%, ze 120 000 zł do 150 000 zł, to żałosna kosmetyka i co więcej kłamstwem jest, iż obejmie 3,5 miliona Polaków. Ilu obejmie nie wie nikt, z tej prostej przyczyny, iż nikt nie wie ile Polaków uzyska przychód powyżej 150 000 złotych. Tak, czy inaczej zarabiający powyżej 150 000 zł przez cały czas będą odprowadzać 32% podatku, a to dopiero początek propagandowych manipulacji. Jednocześnie rząd proponuje podniesienie podatku CIT z 19 do 22% oraz tak zwanej daniny solidarnościowej z 4 do 5%. Dotknie to wszystkie firmy z przychodami powyżej 50 milionów euro i chociaż tradycyjna w takich przypadkach histeria wieszcząca upadek firm, jest tylko histerią, to na pewno nie można mówić o uproszczeniu i obniżeniu podatków. Według obliczeń niemal wszystkich ekspertów, propozycje rządowe nie obciążą budżetu, ale dostarczą nowych przychodów, co w sposób jednoznaczny dowodzi, iż Donald Tusk kolejny raz podatki podniósł.
W tle całej tej operacji jest kwota wolna od podatku, czyli kolejna obietnica zamieniona w kłamstwo. W 2023 roku Donald Tusk kłamał prawie 100 razy, w ramach 100 konkretów na pierwszych 100 dni rządzenia i jednym z tym kłamstw było wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w wysokości 60 tysięcy złotych. Dopiero po objęciu rządów Tusk się zorientował, iż to niemożliwe, bo zmniejszyłoby przychody budżetowe prawie o 60 miliardów złotych. Donald Tusk choćby się specjalnie nie wysilał, tylko powiedział wprost, iż o tej obietnicy Polacy mogą zapomnieć, co najmniej na dwa lata. W zaistniałych okolicznościach obywatel powinien się cieszyć, iż ma ciepłą wodę w kranie, a zamiast siedzieć przed komputerem i narzekać na strudzony rząd, nich sobie wyskoczy na Orlika poharatać w gałę!
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

2 godzin temu











