Organizacje społeczne i ekologiczne biją na alarm. Chodzi o Turów

9 godzin temu

Niemal 25 organizacji społecznych i ekologicznych, w tym Fundacja Frank Bold zwróciło się do premiera Donalda Tuska z pilnym apelem o podjęcie zdecydowanych działań w sprawie transformacji subregionu Turów. – Brak realnego planu dla tego regionu staje się jednym z najpoważniejszych zaniedbań polityki transformacji energetycznej Polski – piszą NGOsy.

– Temat Turowa za poprzedniego rządu był skrajnie upolityczniony, a obecny rząd nie mówi o nim wcale. Tymczasem samorządy nie mogą pozostać same z rozwiązaniem tego problemu. Proces odpowiedzialnej sprawiedliwej transformacji wymaga interwencji rządowej, pokazania zainteresowania i wejścia w dialog – mówi nasza ekspertka prawna Agnieszka Stupkiewicz.

– Nie oczekuję, iż rząd od razu przedstawi dokładny plan działania, ale musi jak najszybciej zwrócić uwagę na problem i włączyć się aktywnie w rozmowy z samorządami i przedsiębiorcami, by ten proces nabrał ram i stał się istotny – dodaje ekspertka.
Dziś podtrzymywana jest niebezpieczna fikcja, iż kompleks Turów może funkcjonować jeszcze przez dekady, a transformacja nie wymaga natychmiastowych działań ze strony rządu. Tymczasem dostępne analizy ekonomiczne i energetyczne wskazują jednoznacznie: czas na przygotowanie wygaszania kompleksu Turów kończy się właśnie teraz.


– W połowie lat trzydziestych węgiel brunatny całkowicie straci znaczenie – pokazuje to też projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu. Nie ma szans na to, iż wydobycie w Turowie będzie trwać do 2044 r. – mówi Agnieszka Stupkiewicz.
– W konsekwencji z roku na rok kompleks turowski będzie zamierał. jeżeli nie pokażemy, iż mamy plan dla regionu, myślimy o nim strategicznie, mamy pomysły na przyciąganie inwestorów, to ulegnie on negatywnym i nieodwracalnym procesom gospodarczym i demograficznym. Istnieje realna obawa, iż będzie obszarem katastrofy społeczno-gospodarczej – ostrzega.


Brak decyzji politycznych to rosnące ryzyko scenariusza, który Polska zna z doświadczeń Wałbrzycha lat 90.


Skala potencjalnych skutków jest ogromna. Kompleks Turów (kopalnia i elektrownia) zatrudnia w tej chwili blisko 4 tysiące osób, a kolejne kilka tysięcy miejsc pracy zależy od niego pośrednio. Oznacza to, iż choćby kilkanaście tysięcy osób w regionie jest narażone na utratę pracy lub dochodów w wyniku wygaszania kompleksu bez przygotowanych solidnych podstaw do rozwoju gospodarczego regionu w innym kierunku.


Brak planu na transformację oraz dywersyfikacji lokalnej gospodarki to nie tylko zaniedbanie, ale świadome pozostawienie regionu w stanie niepewności, w którym koszty transformacji poniosą przede wszystkim pracownicy i mieszkańcy regionu.
Organizacje apelują o wyznaczenie jednego ośrodka odpowiedzialności za koordynację transformacji subregionu, ustalenie harmonogramu wygaszania kompleksu Turów oraz przygotowanie planu sprawiedliwej transformacji i dywersyfikacji lokalnej gospodarki, o co postulowaliśmy już nieraz.


– Cały czas brakuje ośrodka lub osoby koordynującej procesy zmian tego obszaru. Nasz list jest wołaniem o pomoc i o zainteresowanie rządu tym tematem – podkreśla Agnieszka Stupkiewicz.
– Nam nie chodzi tylko o zastąpienie węgla OZE, ale o nowe, atrakcyjne i stabilne miejsca pracy i o przyszłościowe inwestycje. I to nie tylko lokalne, ale także strategiczne o znaczeniu krajowym, które będą przyciągały do regionu nowych inwestorów, pozwolą budować nowoczesną gospodarkę odporną i konkurencyjną wobec firm z leżących za Nysą Łużycką Niemiec. To zadanie, które jednak przekracza możliwości samorządu lokalnego. Dlatego też w ostatnim czasie postulujemy i mocno wspieramy subregion w jego uwzględnieniu w Strategii Rozwoju Polski do 2035 r. o czym piszemy tutaj: Bez miasta centralnego nie ma sprawiedliwej transformacji. Historyczna szansa Zgorzelca i Turowa | Frank Bold.

Oczekujemy od rządu aktywnego zainteresowania i konkretnych działań – dodaje.

List otwarty D.Tusk _ Turów_ 18 maja 2026.docxPobierz
Idź do oryginalnego materiału