Bardzo wiele napisano na temat odebrania Orderu Orła Białego Zełenskiemu i jego skomplikowanej reakcji na ten akt. Strona ukraińska w rewanżu zapowiedziała otwarcie panteonu narodowego swoich bohaterów, polska obawia się umieszczenia w nim przywódców OUN/UPA. Jak dotychczas polskie władze nie znalazły adekwatnej odpowiedzi. Ale ostatnio kpt. Maciej Lisowski w programie „Punkt widzenia Jankowskiego” (01.07.26) wskazując ambasady polskie zaproponował otwarcie wystaw pokazujących zbrodnie wołyńską, „a jak i to nie pomoże, to zawieszenie jej na płotach” polskich placówek zachodniej Europy. Z pełnym szacunkiem, ale nie wydaje się to nazbyt inteligentna odpowiedź – z kilku względów, które zresztą sam Lisowski zauważył: Ukraińcy lekcję odebrania Orderu odrobili na poziomie profesorskim, a my na sztubackim. Należy też dodać, iż w ostatnich 37 latach nie dorobiliśmy się żadnej myśli politycznej: ani wschodniej, ani zachodniej. Stąd brak punktów odniesienia i bicie po pysku.
Strona polska jest święcie przekonana o zwycięstwie tego starcia z Ukraińcami. Będzie szarża. Rzecz jednak w tym, iż Ukraińcy myślą o nas tak samo, jak Niemcy i Rosjanie. Cała „trójca” ma więcej do ukrycia, niż pokazania, dlatego w tym przypadku Niemcom i Rosji bliżej będzie do Ukrainy, niż Polski. Ale to jeszcze nie koniec, prezydent Zełenski zdaje sobie sprawę, iż wojna zbliża się do jakiegoś końca i ktoś będzie musiał położyć głowę na ołtarzu jej zakończenia – dlaczego ofiarą ma paść Ukraina, skoro Polska sama dopycha się do tej roli. Przecież nie o argumenty moralne tu chodzi, ale o kasę i biznes... No cóż, ale nasza tak głęboko katolicka kultura wyklucza tego typu myślenie.
W takiej sytuacji warto prześledzić symulacje i skutki publikacji wystaw w ambasadach lub wywieszania ich na płotach. Pokazanie prawdy, owszem, poruszy zachodnie społeczeństwo, ale ich polityków skłoni do zero-jedynkowej reakcji: skoro Ukraińcy są tak źli, to Rosjanie muszą być dobrzy i dlaczego mamy dokładać do ich wojny ze sobą? Znakomity pretekst. I co, wylejemy dziecko z kąpielą, bo właśnie na taką reakcję Europy czekają Niemcy i Rosja, którzy aż się palą do odnowienia wzajemnie korzystnej współpracy. Rosja z Niemcami się pogodzą, jak to drzewiej bywało, Ukraina udostępni swoje terytorium do odbudowy, a my sami zostaniemy na placu boju, być może, jak dobrze pójdzie, z amerykańskim fort Trump.
Wiele wskazuje na to, iż cała orderowo-wołyńska akcja zbudowana przez stronę ukraińską ma dwa cele: skonsolidowanie społeczeństwa ukraińskiego, pokazanie mu wzorców, czego w Polsce nie możemy się doczekać, oraz wykorzystanie statystycznej postawy Polaków do skłócenia ich z Ukraińcami i wymazania sympatii, która zrodziła się w 2022 r. Skłócenie Polaków z Ukraińcami potrzebne jest bardziej Niemcom i Rosji dla wyeliminowania pomysłu budowy Międzymorza, być może zablokowania powstania w Polsce fortu Trump i zneutralizowania roli Polski w Europie Środkowo-Wschodniej, w czym zainteresowana jest również Ukraina.
Polska musi wreszcie zdobyć się na interpretację swojej roli w świecie, sformułowanie swoich interesów i ich obronę, na doprecyzowanie tradycyjnej myśli politycznej. o ile nie jest w stanie tego zrobić rząd, powinna dokonać tego opozycja. Historia nie czeka. Trzeba wybrać odpowiedni rząd, który interesy państwa postawi wyżej, niż utopijne tendencje do stworzenia kolejnej Mitteleuropy. Żyjąc w uwarunkowaniach piastowskich, a więc obszarze warunków rywalizacji niemiecko-polskiej, nie stać nas ani na naiwność, ani na bierność. Dziś cenniejsza okazuje się wiedza na temat polityki krzyżackiej, brandenburskiej i ogólnoniemieckiej, bo jak linia graniczna Odry zostanie przerwana, to nie obronimy tej na Bugu, ani żadnej innej. Musimy przestać pyszczyć i wreszcie zacząć budować swoje silne państwo, bez którego wszyscy będziemy nikim; zacząć odtwarzać swoją inteligencję, bez której nie sformujemy żadnej wyższej myśli i odtwarzać utraconą polską świadomość. Nie może być tak, iż Ukraińcy konsolidują się w oparciu o antagonizm rosyjski i zaczynają antypolski, a my pomijając swoje położenie miedzy Rosją a Niemcami, skupimy się na wojence z Ukrainą. o ile chcemy pozostać w Europie, polska myśl i polskie działania muszą posiadać w sobie dużo większy ładunek inteligentnego i niezależnego myślenia. Bo jak na razie ziemie orzemy ozorami, siejemy plewy i zbieramy fałszywki.















