Orbán pod największą presją od lat. Nowy sondaż jest dla niego bezlitosny

2 godzin temu
Na niespełna trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech opozycyjna TISZA zwiększyła przewagę nad rządzącym Fideszem Viktora Orbána. W badaniu Median dla HVG partia Pétera Magyara ma 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz utrzymał się na poziomie 35 proc.


W najnowszym badaniu nie widać przesunięcia po obu stronach sporu, ale ruch tylko po jednej. TISZA w miesiąc urosła wśród zdecydowanych wyborców z 55 proc. do 58 proc., a Fidesz pozostał na 35 proc. To pokazuje nie tylko przewagę opozycji, ale także stagnację partii rządzącej w momencie, gdy kampania weszła w decydującą fazę. Dodatkowo skrajnie prawicowa partia Mi Hazánk (Ruch Naszej Ojczyzny) spadła do 4 proc., czyli poniżej 5-procentowego progu, co jeszcze bardziej wzmacnia wrażenie, iż główna oś rywalizacji zamyka się dziś między TISZĄ a Fideszem.

Jeszcze bardziej wymowny jest sam poziom deklarowanej frekwencji. Aż 89 proc. respondentów powiedziało, iż chce wziąć udział w głosowaniu. To nie jest oczywiście prognoza oficjalnej frekwencji, ale sygnał bardzo wysokiej mobilizacji. Dla porównania, w wyborach z 2022 r. udział wyniósł 70 proc. Szef Median Endre Hann mówi już o możliwości rekordowo dużej frekwencji, a sam Median należy do pracowni, które uchodzą na Węgrzech za relatywnie trafne – w 2022 r. prawidłowo przewidział wygraną Orbána, choć nieco przeszacował siłę ówczesnej opozycji.

To dla Orbána dużo gorsza wiadomość niż zwykły sondaż


Główny problem Orbána polega na tym, iż po raz pierwszy od lat naprzeciw Fideszu stoi nie rozdrobniona opozycja, ale jedna dominująca partia, z wyraźnym liderem i czytelną marką polityczną. Premier mierzy się dziś z najsilniejszym wyzwaniem od początku swojej 16-letniej nieprzerwanej władzy, a TISZA, założona przez byłego insidera obozu rządzącego Pétera Magyara, bardzo gwałtownie przejęła rolę głównego konkurenta Fideszu. Magyar jest szczególnie popularny wśród młodszych i miejskich wyborców, ale kampanię prowadzi także w terenach, które dotąd uchodziły za bastiony Orbána.

Tłem tej zmiany są trzy lata gospodarczej stagnacji, silny szok inflacyjny i narastające zmęczenie częścią opinii publicznej stylem rządzenia Fideszu. W kampanii wracają też zarzuty dotyczące korupcji i uprzywilejowania oligarchów związanych z obozem władzy. TISZA próbuje zamienić to niezadowolenie w prosty polityczny komunikat: państwo ma wrócić do bardziej przewidywalnych relacji z UE, odblokować unijne pieniądze, zwiększyć przejrzystość wydatków publicznych i wzmocnić niezależność sądów oraz mediów publicznych.

Sondaż to nie mandat. Węgierska ordynacja przez cały czas premiuje zwycięzcę


Mimo tak dużej przewagi TISZY wynik wyborów nie pozostało oczywiście automatycznie rozstrzygnięty. Po dojściu do władzy Fidesz gruntownie przebudował ordynację, a kolejne zmiany okazywały się w praktyce korzystne dla partii Orbána. System silnie premiuje zwycięzcę, zwłaszcza wtedy, gdy opozycja jest rozbita. W poprzednich latach pozwalało to Fideszowi zdobywać większości konstytucyjne choćby przy poparciu niższym niż 50 proc.

Obecna przewaga TISZY jest tak istotna, bo po raz pierwszy od lat opozycja nie rozprasza głosów między kilka podobnej wielkości ugrupowań. choćby w takim układzie o wyniku może zdecydować nie tylko przewaga w skali kraju, ale także jej rozmieszczenie w terenie i skuteczność w okręgach jednomandatowych.

Końcówka kampanii to prawdziwy rollercoaster


Końcówka kampanii na Węgrzech nie toczy się wyłącznie wokół gospodarki. Fidesz buduje przekaz na kontraście "wojna albo pokój", przekonując, iż tylko Orbán może utrzymać Węgry poza wojną i obronić kraj przed presją zewnętrzną ze strony Ukrainy i Brukseli. TISZA odpowiada, koncentrując się głównie na problemach wewnętrznych: kosztach życia, usługach publicznych, korupcji i odblokowaniu środków z Unii. Jednocześnie partia Magyara stara się unikać zbyt ostrych deklaracji w sprawach, które Fidesz mógłby wykorzystać do mobilizacji własnego elektoratu, zwłaszcza w sprawie wojny i migracji.

Ta ostrożność nie oznacza jednak pełnej ciągłości z linią Orbána. TISZA zapowiada wyraźnie bardziej konstruktywne relacje z UE i NATO, walkę z korupcją oraz wejście Węgier do Prokuratury Europejskiej. Z perspektywy Brukseli i rynków finansowych ewentualna wygrana Magyara byłaby więc czymś więcej niż zwykłą zmianą rządu. Oznaczałaby możliwy zwrot Węgier w stronę bardziej przewidywalnej współpracy z Zachodem i próbę odbudowy zaufania, które w ostatnich latach bardzo mocno się zużyło.

Idź do oryginalnego materiału