Operacja „Vivaldi”: Ukraińcy odbili pięć miejscowości i wzięli 250 jeńców

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Operacja „Vivaldi”: Ukraińcy odbili pięć miejscowości i wzięli 250 jeńców


Ukraiński 3. Korpus Armijny ogłosił 29 września zakończenie trzeciego etapu operacji „Vivaldi”: odbicie pięciu miejscowości w obwodzie donieckim, odzyskanie 51 km kw. i wzięcie do niewoli ponad 250 Rosjan. jeżeli dane dowództwa się potwierdzą, to znaczący sukces na kierunku łymańskim i cios w rosyjską presję na Donbas.

Pięć miejscowości wróciło pod kontrolę Ukrainy

Dowódca 3. Korpusu Armijnego gen. Andrij Biłecki poinformował o odzyskaniu Karpiwki, Nowomychajliwki, Nowego, Ridkoduba i Kateryniwki. Wszystkie leżą w obwodzie donieckim, na odcinku ważnym dla walk w rejonie Łymanu i Swiatohirska. Według ukraińskiego komunikatu trzeci etap operacji przyniósł 51 km kw. odzyskanego terenu, a łączny bilans działań „Vivaldi” ma wynosić 176 km kw.

Te liczby pochodzą od strony ukraińskiej. Rosyjskie ministerstwo obrony nie potwierdziło utraty wskazanych miejscowości. W warunkach wojny informacyjnej ta uwaga ma znaczenie, choć sama lista nazw oraz szczegółowy opis działań pokazują, iż Kijów chce udokumentować lokalną zmianę sytuacji na froncie. Sukces ma szczególną wagę na obszarze, gdzie Kramatorsk pozostaje pod silną presją rosyjskich wojsk.

Manewr pod Nowym zmylił rosyjskie dowództwo

Głównym celem trzeciej fazy była wieś Nowe, uznawana przez ukraińskie dowództwo za istotny punkt rosyjskiej obrony. Biłecki twierdzi, iż Rosjanie spodziewali się uderzenia na kierunku Szandryhołowe i Zełena Dołyna. Tam skierowali rezerwy i podejmowali kontrataki, podczas gdy zasadniczy cios spadł na Nowe.

Ukraińcy mieli wykorzystać zmodyfikowane transportery BTR-60 jako bezzałogowe pojazdy uderzeniowe. W działaniach uczestniczyły też jednostki Państwowej Służby Granicznej, w tym oddziały, które przejęły Ridkodub i przygotowały obronę na nowych pozycjach. To przykład wojennego realizmu: stary sprzęt zyskał nowe zastosowanie, a powodzenie przyniosło połączenie rozpoznania, manewru i oszczędzania życia własnych żołnierzy.

Ponad 250 jeńców i ostrożność wobec bilansu strat

Według gen. Biłeckiego rosyjskie straty w walkach sięgnęły 2 tys. ludzi, a ponad 250 wojskowych trafiło do niewoli. Wśród jeńców mają być oficerowie, operatorzy dronów i artylerzyści. Dowódca utrzymuje również, iż na części odcinków całe grupy rosyjskie składały broń. Podana liczba strat nie oznacza wyłącznie poległych i nie została niezależnie zweryfikowana.

Wzięcie tak wielu jeńców ma znaczenie praktyczne. Osłabia rosyjskie pododdziały, dostarcza informacji o ich organizacji i zwiększa zasób osób, które mogą zostać objęte przyszłą wymianą. Nie daje jednak podstaw do ogłaszania przełomu w całej wojnie. Pięć miejscowości i 51 km kw. to lokalny sukces na ogromnym froncie.

Polski interes wymaga porażki rosyjskiego naporu

Dla Polski wynik tej operacji nie jest odległą ciekawostką. Każda rosyjska jednostka związana i osłabiona na Ukrainie ma mniejszą zdolność do nacisku na państwa wschodniej flanki NATO. Ostatnie rosyjskie uderzenia przy polskiej granicy przypominają, iż dystans między frontem a naszym bezpieczeństwem jest mały.

Wsparcie dla zdolności obronnych Ukrainy leży więc w polskim interesie, ale musi być prowadzone trzeźwo: z kontrolą kosztów, ochroną własnych zapasów i bez oddawania Kijowowi prawa do definiowania polskiej polityki. Realizm narodowy nie polega na sentymentalizmie. Polega na rozpoznaniu, iż imperialna Rosja pozostaje zagrożeniem, a jej niepowodzenia na Donbasie zwiększają bezpieczeństwo Rzeczypospolitej.

Źródło: Interia Wydarzenia

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału