Operacja NABU na Ukrainie. Trop prowadzi do biura Zełenskiego

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Operacja NABU na Ukrainie. Trop prowadzi do biura Zełenskiego


NABU i SAP ogłosiły 19 sierpnia specjalną operację na Ukrainie przeciw grupie, którą miało kierować obecne i byłe kierownictwo parlamentarne. Według śledczych w sprawie pojawiają się wysocy urzędnicy Biura Prezydenta. Dla Polski oznacza to jedno: pomoc dla Kijowa musi iść z twardą kontrolą.

Służby pokazują nagrania

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna poinformowały 19 sierpnia o specjalnej operacji wymierzonej w domniemaną zorganizowaną grupę przestępczą. Ukraińska agencja UNN podała, iż operacja ma kryptonim „Forrest Gump”, a służby opublikowały materiał wideo i nagrania audio z akt sprawy.

Według komunikatu przywoływanego przez ukraińskie media grupa miała działać pod kierownictwem obecnego i byłego deputowanego Rady Najwyższej. W jej kręgu mieli znaleźć się także wysocy urzędnicy Biura Prezydenta Ukrainy oraz inne osoby. To są na razie ustalenia śledczych, nie wyrok. Służby zapowiedziały podanie szczegółów po zakończeniu czynności.

Bez nazwisk, ale z ciężarem politycznym

Na tym etapie nie podano nazwisk osób objętych najnowszą operacją ani kwot, które miałyby wchodzić w grę. To ważne, bo uczciwa publicystyka nie polega na dopisywaniu brakujących faktów. Wystarczy jednak sam poziom sprawy: Rada Najwyższa, Biuro Prezydenta i specjalna operacja dwóch instytucji antykorupcyjnych.

Jak informuje UA.News, śledczy badają możliwy udział obecnych i byłych deputowanych oraz urzędników kancelarii prezydenckiej. To uderza w samo centrum państwa, które od ponad czterech lat prowadzi wojnę obronną z Rosją i jednocześnie zabiega o pieniądze, broń oraz polityczne gwarancje Zachodu.

Problem zaufania do państwa w stanie wojny

Polska ma oczywisty interes w tym, aby rosyjska agresja została zatrzymana możliwie daleko od naszych granic. To nie zmienia drugiej prawdy: polskie bezpieczeństwo nie może być zakładnikiem naiwności. jeżeli na Ukrainie śledczy mówią o korupcji na wysokim szczeblu, Warszawa ma obowiązek pytać o kontrolę środków, przejrzystość procedur i odpowiedzialność ludzi przy władzy.

Ten temat wpisuje się w szerszy cień nad kijowskim zapleczem politycznym. Pisaliśmy już, iż NABU pojawiało się przy sprawach związanych z otoczeniem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Osobny materiał dotyczył przeszukań u Iryny Mudrej i Wadyma Stolara, czyli kolejnego sygnału, iż ukraińska polityka nie jest wolna od głębokich napięć wewnętrznych.

Polska pomoc wymaga rachunku

Z perspektywy narodowej sprawa jest prosta. Wsparcie dla państwa napadniętego przez Rosję nie oznacza czeku bez daty i podpisu. Każdy transport, każda decyzja finansowa i każdy polityczny gest powinny być spięte z interesem Polski. Sojusznikowi pomaga się odpowiedzialnie, a nie przez zamykanie oczu na ryzyka.

Ukraina walczy z agresorem, ale równocześnie musi udowodnić, iż państwo potrafi czyścić własne instytucje. NABU i SAP mają tu rolę szczególną. o ile potrafią uderzać wysoko, to jest to dobra wiadomość dla uczciwych obywateli Ukrainy. o ile natomiast polityczne centrum będzie próbowało takie sprawy rozmywać, Zachód dostanie kolejny dowód, iż bez nacisku i kontroli pieniądze publiczne tracą sens.

Stawka dla Warszawy

Dla Polski najgorszy byłby fałszywy wybór: albo bezkrytyczne wsparcie Kijowa, albo cyniczne odwrócenie się plecami i prezent dla Moskwy. Realizm narodowy każe iść trzecią drogą. Pomoc tam, gdzie wzmacnia bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Kontrola tam, gdzie w grę wchodzą nasze pieniądze, broń i polityczna wiarygodność.

Najnowsza operacja NABU i SAP nie kończy żadnego procesu. Ona dopiero otwiera pytania. Warszawa powinna je stawiać głośno, spokojnie i bez kompleksów. Właśnie tak zachowuje się państwo, które pamięta, iż polityka zagraniczna zaczyna się od odpowiedzialności wobec własnych obywateli.

Źródła: Interia, UNN, UA.News.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału