Ooteka / floriankonrad

publixo.com 2 godzin temu

wiersz na potępienie

ogarnia wesołość, bo zdałem sobie sprawę,
że cały bagaż doświadczeń, przeżyte chwile, to
coś na kształt woru pełnego jajeczek karaczana.

i czuję, iż on właśnie pęka, z mętnin wydostają się...
kwiatki. samobieżne, ze szczękoczułkami (wyobraźnia
je wykoślawia, iż ho ho!). rozpełzają się
we wszystkich kierunkach.

wołam, głos zostaje zwielokrotniony.
echo nie patyczkuje się, pustka
nie ma zamiaru brać jeńców.

krzyk niemal dudni w lodowaciejącym pokoju.
aż wstyd! niby żaden ze mnie wytworniś,
ale żeby do tego stopnia spaskudnieć w środku,
by czuć się jak szkielet leżący w grobie
sznurowym (znaczy: coraz niżej, niżej)?

daleko mi do jakiegoś tam wykwintnisia, mimo to
– nie przypuszczałem! takie ustrojstwa
mieścić w sobie? przezabawne!

Idź do oryginalnego materiału