Oman i cieśnina Ormuz przeceniają ropę. Rynek czeka na układ

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Oman i cieśnina Ormuz przeceniają ropę. Rynek czeka na układ


Ropa Brent zakończyła 28 sierpnia handel ceną 89,31 dolara za baryłkę, tracąc 0,43 proc., a WTI spadła do 83,40 dolara. Rynek zareagował na sygnał możliwej podwyżki stóp w USA oraz pogłoski o układzie Iranu z Omanem w sprawie cieśniny Ormuz. Dla Polski oznacza to szansę na słabszą presję paliwową, ale bez gwarancji trwałych obniżek.

Ropa tanieje, ale ryzyko nie zniknęło

Piątkowe spadki były niewielkie, ale bilans całego tygodnia pokazuje wyraźniejszą zmianę nastrojów. Brent straciła ponad 5 proc., a amerykańska WTI ponad 4 proc. Inwestorzy zaczęli odejmować od ceny część premii za ryzyko geopolityczne. Powód jest prosty: przez cieśninę Ormuz przepływa więcej surowca niż w najgorszym momencie kryzysu, a rozmowy o zasadach żeglugi znów nabrały tempa.

To wciąż handel oparty w dużej mierze na oczekiwaniach. Iran i Oman ogłosiły porozumienie dotyczące podziału szlaku oraz wpływów, ale szczegóły i warunki trwałego otwarcia pozostają przedmiotem negocjacji. Rynek wycenia zatem możliwość poprawy, a nie zakończony i bezpieczny proces. Jedna zerwana runda rozmów może gwałtownie odwrócić kierunek notowań.

Oman wraca do centrum światowego handlu

Cieśnina Ormuz przed rozpoczęciem wojny z Iranem była szlakiem dla około jednej piątej światowej podaży ropy. To tłumaczy, dlaczego każda informacja z Maskatu i Teheranu porusza notowaniami od Houston po Europę. Oman, położony przy wyjściu z cieśniny, stał się pośrednikiem oraz współtwórcą proponowanego układu żeglugowego.

O skali wciąż istniejących zakłóceń mówią dane o ruchu statków. W czwartek cieśninę pokonało siedem jednostek przewożących surowce, podczas gdy dzień wcześniej było ich 17, a średnia z dziesięciu dni wynosiła 15. Goldman Sachs oszacował eksport z Zatoki na 15 do 16 mln baryłek dziennie. To o 7 do 8 mln mniej niż przed wojną, choć o 5 do 6 mln więcej niż w marcowym dołku.

Wcześniejsze wzrosty cen pokazały, jak gwałtownie Ormuz może uderzyć w obietnice taniej energii. Obecna przecena nie przekreśla tej lekcji. Światowy handel przez cały czas zależy od wąskiego szlaku, decyzji regionalnych mocarstw i osłony zapewnianej przez siły amerykańskie.

Rezerwa Federalna dokłada drugi sygnał

Na ceny ropy oddziałuje również polityka pieniężna Stanów Zjednoczonych. Szef Rezerwy Federalnej Kevin Warsh zasugerował możliwość podwyżki stóp procentowych jeszcze w 2026 roku, jeżeli walka z inflacją będzie tego wymagała. Wyższe stopy zwykle studzą aktywność gospodarczą i popyt na surowce. Po tej wypowiedzi ropa pogłębiła spadki.

Rynek znalazł się więc pod wpływem dwóch różnych sił. Perspektywa większego przepływu przez Ormuz zwiększa możliwą podaż, a ostrzejsza polityka Fed może osłabić popyt. Oba czynniki naciskają na cenę w dół. Jednocześnie wojna trwa, transport jest nieregularny, a sankcje wobec Iranu komplikują handel.

Stawka dla polskich kierowców i gospodarki

Polska nie ustala światowej ceny ropy. Płacą ją jednak polskie firmy transportowe, rolnicy, przemysł i kierowcy, z uwzględnieniem kursu dolara, podatków oraz marż w krajowym łańcuchu dostaw. Spadek notowań może ograniczyć koszt importu i presję inflacyjną, ale nie przekłada się automatycznie ani natychmiastowo na rachunek przy dystrybutorze.

Tu leży adekwatna stawka. Państwo, które chce zachować swobodę gospodarczą, musi rozwijać zróżnicowane kierunki dostaw, zapasy i własną infrastrukturę energetyczną. Nacisk Stanów Zjednoczonych na Iran może chwilowo uspokajać szlak, ale nie zastąpi polskiej odporności. Tańsza baryłka jest dobrą wiadomością. Uzależnienie jej ceny od każdego komunikatu z Ormuz pozostaje ostrzeżeniem.

Źródło: Reuters, Associated Press.

Idź do oryginalnego materiału