""OKROPNA PRAWDA O TRUMPIE! Wywiad z byłym specjalistą ds. talentów "Celebrity Apprentice" o tym, co widział za kulisami " (Część II)

grazynarebeca5.blogspot.com 6 godzin temu

Specjalna logistyka: (drugi) wywiad z Noelem Caslerem

Były specjalista od talentów "Celebrity Apprentice" opowiada o wszystkim – od Nixona, przez Michaela Jacksona, mafiosów z Atlantic City, po uzależnienia i wyzdrowienie, oraz wrzuca na Donalda, Ivankę i Juniora.

Greg Olear | PRZEDDOSTĘPNOŚĆ

Mój wywiad z 1 maja z Noelem Caslerem, komikiem i specjalistą od talentów, który pracował przy Celebrity Apprentice przez sześć sezonów jest zdecydowanie najpopularniejszym wpisem na PREVAIL. Od tamtej pory nie mogę się doczekać, by zadać mu więcej pytań. Był na tyle uprzejmy, iż dał mi tę szansę.

Poniżej znajduje się drugi, znacznie dłuższy sesja pytań i odpowiedzi z głośnym antagonistą Trumpa i obowiązkowym obserwowaniem na Twitterze:

GO: Ostatnio rozmawialiśmy głównie o rodzinie Trumpów i dziwnych sprawach, które widziałeś w Celebrity Apprentice. Chciałbym zacząć od chwili i przedstawienia szerszego kontekstu. Chcę usłyszeć o twoim pochodzeniu. Z tego, co wywnioskowałem z twoich tweetów i różnych wystąpień w audycji, jesteś z Manhattanu i chodziłeś tam do szkoły przygotowawczej. Czy możesz opowiedzieć nam trochę więcej o swoim wczesnym życiu? Co robili twoi rodzice, gdzie chodziłeś do szkoły? Wiesz, te rzeczy z Davidem Copperfieldem, jak to ma Holden Caulfield.

NC: Miło znów z tobą rozmawiać, Greg. adekwatnie nie jestem z Manhattanu. Chodziłem do liceum w hrabstwie Westchester pod koniec lat 80. Zrezygnowałem ze szkoły przygotowawczej i poszedłem do świetnej publicznej szkoły, która dla mnie przypominała coś z filmu Johna Hughesa.

GO: To samo! Świetne publiczne licea FTW!

NC: Wielu moich znajomych chodziło do prywatnej szkoły, a ja wspominam Billa Barra, który chodził do Horace'a Manna, oraz jego ojca, który chodził do Dalton, a potem do Hackley School, gdzie nazywali go "Chester molest". Moi rodzice byli hipisami, jeżeli można tak to nazwać, a wczesne dzieciństwo spędziłem poza Waszyngtonem, DC, a latem latem spędzałem u ojca w Woodstock. Pojechaliśmy też do Irlandii, gdzie mój dziadek ze strony ojca przeprowadził rodzinę po kłótni z Kissingerem o zamach bombowy w Kambodży.

GO: Czekaj—masz na myśli walkę w jego własnej głowie, czy prawdziwą walkę z prawdziwym Kissingerem, jak na żywo?

NC: Mój dziadek, Harry S. Casler, był dożywotnim pracownikiem służby zagranicznej i przez większość swojej kariery związany z Nixonem. Mój dziadek ze strony matki również był w NSA; obaj służyli w wywiadzie marynarki wojennej podczas II wojny światowej. Najlepsza rodzinna anegdota o moim dziadku ze strony ojca, który mógł praktycznie wejść do Gabinetu Owalnego jako jego rządowy stopień i poświadczenie były podobne do generała pięciogwiazdkowego: jadł kolację z okazji Święta Dziękczynienia z generałem Westmorelandem, a moi dziadkowie odwiedzali Nixonów w Cherry Hill w New Jersey na koktajle i inne rzeczy. Tak czy inaczej, najlepsza historia to historia, gdy Nixon był wiceprezydentem, mój dziadek towarzyszył mu do Wenezueli zaraz po tym, jak USA poparły zamach stanu. Gdy rano wyjeżdżali, powiedział Nixonowi, iż powinni unikać jazdy przez Caracas i wybrać bardziej okrężną trasę na lotnisko, biorąc pod uwagę napięcia. Nixon, w swojej arogancji, nalegał, by przejechali przez miasto limuzyną prezydencką — i to słynna taśma z samochodem otaczającym protestujących przepychających go na boki.

Mój dziadek siedział z tyłu z Dickiem i mówił: "Ty sukinsynu! Nigdy więcej nie zobaczę moich dzieci przez ciebie." Tak czy inaczej, ostateczny konflikt dotyczył nielegalnego bombardowania, a mój dziadek był jednym z oficerów wywiadu w bombowcach nad Dreznanem, mówiąc im, gdzie zrzucić amunicję, by wywołać cyklon ognia. Tak właśnie rozpoczął swoją karierę. Wojna w Wietnamie była zbyt intensywna, a Nixon pod koniec słuchał tylko Kissingera i troszczył się tylko o swoje polityczne losy, jak dobrze wiemy. To nigdy nie kończy się dobrze.

GO: O, wow. To imponujące. Nie miałem pojęcia. Gdybym był związany z Nixonem przez cały ten czas, też bym opuścił kraj.

NC: Oboje moi rodzice byli "Army Brats", jeżeli można tak to nazwać, i spędzili dzieciństwo za granicą. Poznali się jako pierwszoroczni studenci na małej uczelni liberal arts w Maryland, a ja urodziłem się, gdy mieli 19 lat i nazwałem ją na cześć basisty Jimiego Hendrixa. Od tego momentu było tylko dziwniej, nie będę się dalej odbiegać od tematu. LOL.

GO: Na pewno lepszy niż Mitch Mitchell Casler. Założyłem, iż nazwano cię na cześć innego geniusza komicznego Noela C., Noela Cowarda, który powiedział: "Telewizja nie jest po to, by się oglądać, tylko po to, by się w niej pojawiać." To niezdarne przejście, ale trudno. Twoja praca w branży jest bardzo specyficzna. Czy możesz opowiedzieć trochę więcej o swoim doświadczeniu zawodowym, celebrytach, dla których pracowałeś, czym polega ta praca i tak dalej?

NC: Przez 25 lat byłem praktycznie specjalistą od talentów w telewizji na żywo. To bardzo specyficzna sprawa, która brzmi prosto, ale może gwałtownie się skomplikować. Karierę w telewizji rozpocząłem w 1993 roku dzięki nagrodzie Kennedy Center Honors; ten program jest prowadzony przez "Zespół A" złożony z ekipy telewizyjnej i personelu produkcyjnego. Wielu z tych samych ludzi, którzy kilka tygodni temu przyprowadzili Ci tę niesamowitą konwencję DNC, to osoby, z którymi pracowałem przez całą karierę. Gdy już znajdziesz się w tej bardzo małej niszy, większość ludzi nie odchodzi. Pracowałem przy wszystkim – od nagród Grammy i Tony, przez Super Bowl Halftime Show, VMAs, Rock and Roll Hall of Fame, Daytime Emmy itd. Pracowałem i eskortowałem wszystkich – od Michaela Jacksona, przez pana Rodgersa, Madonnę, aż po Mavis Staples. Dużo rzeczy Britney Spears i Boy Band w latach 90. dla MTV. Jimmy Carter do Rudy'ego Giulianiego, do Arethy Franklin. Bruce Springsteen, Bono, Elton John, Elvis Costello, uczestniczyłem w uroczystościach upamiętniających 11 września, inauguracji prezydenta Obamy, Igrzyskach Dobrej Woli, Benefitach 12/12 po huraganie Sandy. Więcej programów na VH1 i żywo, niż chciałbym pamiętać w tym momencie, ale praca zawsze jest zasadniczo taka sama. "Eskortujesz" artystów i dbasz, aby osiągnęli swój punkt na żywo i zostali przekazani kierownikowi sceny DGA we właściwym czasie podczas transmisji na żywo. Brzmi to prosto, ale jest milion ruchomych elementów, a twoim zadaniem jest być swego rodzaju buforem między menedżerem artysty a producentami serialu.

GO: Nic w eskortowaniu Michaela Jacksona, Madonny czy Britney Spears gdziekolwiek nie brzmi prosto. Chociaż założyłbym się, iż Fred Rogers i Bruce Springsteen byli raczej spacerem z masłem.

NC: Jest tu dużo dyplomacji i etykiety, a jeżeli coś pójdzie źle, to ty będziesz winny za to obie strony. To też część tej pracy. Madonna zdecydowanie nie jest dla amatorów, a mam WSZYSTKIE historie Britney, haha. Bruce jest szczytem mojej branży. MJ nie był moim gustem i rzuciłem ostatnią pracę, którą z nim miałem, "Jackson Reunion" w MSG. Kilka dni wcześniej byłem jego eskortą na VMA i było to dla mnie za dużo, więc zrezygnowałem z zjazdu i poszedłem do chatki, którą wtedy miałem w Woodstock. W pewnym sensie jestem Michaelowi winien, bo gdybym przyjął tę pracę, która była 10 września 2001, byłbym w centrum 11 września. Na marginesie: najwyraźniej MJ, Marlon Brando i Liza Minnelli, którzy wszyscy brali udział w specjalnym programie w MSG, wynajęli samochód i przejechali przez cały kraj w dniach po ataku. Wyobrażasz sobie, iż zatrzymujesz się gdzieś w Kansas na tankowanie i widzisz, jak ekipa podjeżdża wynajętym samochodem?

GO: To jak zatruta wersja jednego z tych plakatów Bogarta, Jamesa Deana i Marilyn Monroe, które wieszają w barach. Ciekawe, który z nich prowadził? Ale wracając do obsługi talentów. Brzmi jak bycie sędzią w baseballu: zauważasz to tylko, gdy coś zepsuje.

NC: Dokładnie. Mimo to ci sami ludzie, tacy jak ja, są wielokrotnie zatrudniani przez menedżerów ds. talentów, bo wiedzą, iż te doświadczenia i konkretne umiejętności trzeba przeżyć, a których nie da się nauczyć. Moją specjalnością był tzw. "specjalny talent logistyczny", ponieważ byłem jednym z najbardziej doświadczonych w tej branży.

GO: To jest eufemizm. To rodzinne, Noel! Richard Nixon był zdecydowanie "specjalną logistyką"!

NC: Koncertowałem też z zespołami rockowymi jako menedżer trasy, będąc efektem relacji, które nawiązałem, pracując z zespołami w telewizji na żywo. Ale to już zupełnie inna historia. To adekwatnie moja wina, iż CSN — ostatni zespół, z którym koncertowałem w 2015 roku — się rozpadł.

GO: Facet nazwany na cześć basisty Jimiego powinien koncertować z zespołami rockowymi. Pierwsza zasada zarządzania talentem jest taka, iż nie mówi się o nich. Jednym z oczywistych wymagań dotyczących pracy z talentami jest milczenie na temat ich wad. Dlaczego zdecydowałeś się wypowiedzieć na temat Trumpów?

NC: Nigdy nie złamałem tej zasady, dopóki nie wypowiedziałem się na temat Trumpa, swoją drogą, i widziałem kilka szalonych rzeczy. Trump jest w tej chwili najniebezpieczniejszą osobą na świecie. Odezwałam się, bo facet, którego widziałam i którego wszyscy z nim pracowali widzieli po powrocie do konkursu Miss Universe, był największym narcyzem i narkomanem, jakiego kiedykolwiek spotkałam — a poznałam kilku takich.

GO: Jest jedynym uzależnionym, któremu narkotyki wystrzeliły z nosa podczas konferencji prasowej jako prezydent Stanów Zjednoczonych, więc to jest coś.

NC: Trump jest na innym poziomie. Jakby istniał po to, by coś niszczyć. Wchodzi do każdego pokoju i widzi tylko to, co może zabrać z każdej chwili dla siebie—czy to seksualne upokorzenie córki, czy obmacywanie kobiet, które poznał chwilę wcześniej. Jest niebezpiecznym psychopatą, kropka, i wierzę, iż zniszczyłby ten kraj, by chronić swoje ego oraz kruche i zranione poczucie własnej wartości. Dodając do tego dekady nadużywania stymulantów, masz toksyczny zapał, który sprawiłby, iż Hannibal Lecter by się zarumienił.

GO: Lecter przynajmniej był dżentelmenem i człowiekiem kultury.

NC: Nie żartuję: pod powierzchnią Trump jest znacznie mroczniejsza, niż większość ludzi sobie wyobraża.

GO: To zaczęło się wylewać na jaw, te przebłyski jego brzydkiej, sadystycznej złośliwości. Sposób, w jaki ciągle mówił o okaleczaniu uchodźców przybywających do kraju. Widać to, gdy jedna z kobiet go wkurza podczas konferencji prasowej. Trump jest oprawcą, a my jesteśmy narodem maltretowanych małżonków. Cieszę się, iż się odezwałeś.

NC: Odezwałam się, ponieważ los naszego kraju jest na włosku. Już dawno przeszliśmy poza rzeczy, które kiedyś byłyby nie do pomyślenia dla Stanów Zjednoczonych, a ja daleko mi do tego, by być zagadnionym w naszej historii. Dzieci w klatkach? Pozwalanie przemysłowi na tworzenie polityk środowiskowych, zwalnianie sygnalistów i naukowców? To szaleństwo, ile szkód zostało wyrządzonych w ciągu zaledwie kilku lat, a już zajmie to dekady, by je wykopać.

GO: Szkody są nie do oszacowania.

NC: Niektóre rzeczy mogą się nigdy nie odbudować. Kaktusy saguaro na granicy są ścinane, by zrobić miejsce dla muru granicznego, który początkowo był jedynie mnemotechniką wymyśloną przez odurzanego kokainą Rogera Stone'a i Sama Nunberga, by pomóc Trumpowi pamiętać, by być bardziej rasistowskim na wczesnych wiecach MAGA. Większość tych kaktusów jest w tym kraju kilkaset lat dłużej niż ktokolwiek o nazwisku Trump. Nie iż to, jak długo tu jesteś, jest jakąkolwiek decyzją o przynależności, ale szczególnie ironiczne jest to, iż on ich eliminuje, by powstrzymać imigrację, czyli to, co czyni nasz kraj wyjątkowym. Poza tym ten mur graniczny to tylko pretekst, żeby pobierać łapówki od jego wykonawców.

GO: Ten konkretny przechwyt pochodzi prosto od George'a Blutha z Arrested Development. Co jest zarówno zabawne, jak i cholernie szalone.

NC: Trump nic nie robi bez pieniędzy dla siebie. To jego główny priorytet przy wszystkich decyzjach politycznych, a to sięga czasów jego pracy w nowojorskiej mafii.

GO: Masz na myśli jego czasy rosyjskiej mafii, po tym jak David Bogatin zainteresował się Trump Tower w połowie lat 80. i do dziś, czy włoskie czasy mafii, gdy dorastał jako irytujący syn frontmana Genovese?

NC: Chyba mam na myśli oba. Jest tam tyle do omówienia, iż powinniśmy kiedyś zagłębić się w dłuższy format, ale powiem jedno: Pomyśl o tym, iż gdy Trump wszedł do Atlantic City i zbudował te tandetne kasyna (jedno z nich, Tadż Mahal), dyrektorzy tajemniczo zginęli w wynajętym helikopterze, mimo iż Trump miał własną flotę helikopterów; po prostu spóźnił się na lot w dniu katastrofy, zabijając jego przełożonych, którzy rozmawiali z federalnymi w śledztwie dotyczącym prania pieniędzy. Kilka minut po starcie rozbił się w sosnowych jasach z drobnym pęknięciem w wirniku.) Więc zbudował te kasyna i oszukał wykonawców, rzemieślników, którzy montowali dywany, mosiężne poręcze itd. Niektórzy z tych facetów nigdy nie odzyskali sił finansowych i popełnili samobójstwo z tego powodu. Pozwałby ich i zapłacił grosze, jeżeli w ogóle. Pomyśl, jak nietykalny musisz być, by popełnić oszustwo i sztywnych wykonawców w South Jersey i przeżyć, by o tym opowiadać. Każdy z tych facetów mógł spotkać faceta, który "malował domy" w barze i dać mu kopertę pełną gotówki na zemstę. To nigdy się nie wydarzyło, bo nikt nie chciał przyjąć tej pracy. Trump był ponad prawem, choćby według standardów Cosa Nostra. Wciąż stoi ponad prawem, ale teraz to Putin go chroni, a nie "Gruby" Tony Salerno.

GO: Słyszałem z innych źródeł, iż w prawdziwym życiu, przed Trumpem jako prezydentem, Ivanka była miłą osobą — zupełnie nie jak roztrzepana cylonka z fantazji Fox News, którą się stała. Prawda?

NC: W 100% prawda, iż jest inną osobą. "Miła" to jednak nie jest słowo, które kiedykolwiek bym jej przypisała. Uprzejmy i dopracowany, z pewnością. Vanky choćby nie ma tego samego głosu. Jej prawdziwy głos jest o oktawę niższy; można to usłyszeć w jej wczesnych wywiadach w "modelingowych latach" oraz podczas występu w starym programie Conana w NBC. Ten syczący, syczący głos na "S" został stworzony, by wywołać u ojca "uczucia spodnięć". Wiem; Byłem jej opiekunem przez ostatnie sezony Celebrity Apprentice.

GO: Drż. Właśnie zdałem sobie sprawę, iż jestem tak przyzwyczajony do narracji "Donald chce przelecieć Ivankę", iż choćby jej nie przetwarzam, gdy ją słyszę, więc chcę na chwilę uświadomić sobie, jak dziwne i niepokojące jest mieć takiego zboczeńca w Białym Domu.

NC: To jest niesamowicie creepy, a jest dosłownie dziesiątki zdjęć, które potwierdzają tę niepokojącą atmosferę. Kiedy mówię o tym, jak dała ojcu lap dance w Miss Teen USA, to nie żart. Spójrz na zdjęcie, które wszyscy widzieli, na którym siedzi na jego kolanach w Mar-a-Lago. Spójrz w oczy innych par siedzących obok nich. Są przerażeni na maksa — i tak powinno być. Poza tym to zdjęcie pochodzi chyba z 1996 roku, a Vanky miał około 15 lat. Wytłumaczyła się, iż po prostu bawi się przy zespole. Wiesz, kim był zespół tamtej nocy? The Beach Boys! Ile 15-letnich dziewczyn w 1996 roku było takich, choć Mike Love był takim marzycielem, iż nie mogła się powstrzymać od tańczenia na kolanach taty?

GO: "Będziemy się bawić, bawić się, aż jej tata zabierze Ivankę..."

Słyszałem dobre opinie o Ivance przed prezydenturą, ale nikt nie wydaje się mieć nic miłego do powiedzenia o Juniorze. Wydaje się rozpieszczonym, drobnym trollem — złym facetem z filmu o Johnie Hughesie, który przypomina ci twoja szkoła średnia. Facet, który sprawdza etykiety na krawacie i koszuli, żeby upewnić się, iż nie nosisz podróbek. Taki facet, który nie potrafi wytrzymać alkoholu. Jaki był przed tym wszystkim?

NC: Don Jr. — albo Scrump, jak go nazwałem na CA: połączenie moszny i Trumpa.

GO: Ha!

NC: Wiem, iż to niegrzeczne, ale gdybyś go spotkał, zobaczyłbyś, iż to trafne określenie. To taki facet, który sprawiłby, iż Dalajlama chciałby go uderzyć w twarz. Otwarcie rasistowski, nieskończenie roszczeniowy i arogancki, równie mocno jeżeli nie bardziej uzależniony niż jego ojciec. Wyraźnie przechodzi poważny nawrót. Był typem, który po tym, jak posikał się w akademiku, powiedział "Wiesz, kim jest mój ojciec?" Spotkałem Martina Shkreliego raz, podczas NBA All-Star Weekend w Toronto, innego wydarzenia, w którym uczestniczyłem przez około 13 lat — NBA All-Star, to złoty standard w sporcie, tak na marginesie.

GO: Och, wiem. Jestem wielkim fanem NBA.

NC: Shkreli i ja mieszkaliśmy w tym samym hotelu, a on jest jedynym innym człowiekiem, który od razu wywołał u mnie taką samą silną reakcję na samą twarz. Mogli zostać rozdzieleni przy urodzeniu, LOL.

GO: A Shkreli jest w więzieniu, gdzie trafi Junior! W naturze panuje taka równowaga.

Otwarcie mówiłeś o tym, iż jesteś w trakcie zdrowienia. Jak długo? Nie chcę się wtrącać, ale jestem ciekaw wszelkich szczegółów, którymi chciałbyś się podzielić.

NC: Piętnaście lat. Prowadzę aktywny program i nie była to prosta linia, więc jeżeli ktoś ma trudności, śmiało się do mnie zwróćcie. Byłem tam. Nie mówię o tym zbyt szczegółowo, bo to jedna z zasad zdrowienia. Nie chciałbym, żeby moje polityczne poglądy przeszkadzały komuś szukającemu pomocy, ale chętnie podzielę się tym, co u mnie pomogło i mogę powiedzieć, iż jest nadzieja, chętnie podzielę się z Wami swoim doświadczeniem. Powiem, iż gdy wytykam Trumpa, jego dzieci i niektórych członków jego gabinetu, nie robię tego, by wydawać moralny osąd wobec aktywnego uzależnienia. Moim zdaniem to choroba, mentalna obsesja połączona z alergią fizyczną. Aktywne uzależnienie opiera się na egocentrycznym strachu i urazie, a to ostatnia rzecz, jakiej chcesz od lidera. Nie pozwoliliby pilotowi zbliżyć się do kokpitu, gdyby pojawiał się w pracy wyglądając tak jak Trump na większości konferencji prasowych. Myślisz, iż ten pot z opadów jest naturalny? Cały ten pomarańczowy makijaż naleśnikowy ma zakryć jego plamowatą skórę. Ten facet to adekwatnie chodzący kwiat ginu.

GO: Zwróciłeś się do ludzi z Hillary i do magazynu People, ale media w dużej mierze cię ignorowały jako źródło dotyczące Trumpów. Dlaczego tak myślisz?

NC: adekwatnie to kampania HRC skontaktowała się ze mną. W tym czasie brałem udział w New Yorker Festival z Bruce'em Springsteenem i Louisem C.K. w Town Hall, w dniu, w którym się ze mną skontaktowali. Pamiętam to, jakby to było wczoraj; Czuję też, jakby to było sto lat temu. Mieliśmy wspólnego kolegę z inauguracji prezydenta Obamy. Rozmawiałem z nimi na bieżąco i powiedziałem im wszystko, co wiedziałem, a oni skierowali mnie do People, którzy skontaktowali się ze mną i powiedzieli: "Zrobimy artykuł na okładkę o historii napaści seksualnych Trumpa." To było mniej więcej w tym samym czasie, gdy Mark Burnett groził pozwem każdemu, kto zabierze głos z czasów Apprentice. Skontaktowałem wielu moich kolegów z reporterami New York Times i poprosiłem ich, by zabierali głos.

GO: Większość z nich nie miała tego prawdę.

NC: Ogólna opinia była taka, iż Trump i tak nie wygra, więc po co szkodzić swojej karierze? Też trochę w to wierzyłem i myślę, iż obóz HRC czuł to samo. Wielu moich kolegów było z HRC Election Night w Javits Center — miała to być wielka impreza i pokaz na żywo. Pamiętam, jak dostawałam wiadomości zza kulis od Lady Gagi czy Katy Perry skulonej na krześle i płaczącej — wszyscy byli w szoku. Żałuję, iż nie zrobiłem tego więcej, przed tamtą nocą. Wtedy odszedłem od transmisji na żywo i zostałem stand-uperem, by przekazać swoje informacje szerszemu publicznemu odbiorcy. Po prostu żeby ludzie wiedzieli, z kim tak naprawdę mają do czynienia. Zdałem sobie sprawę, iż The Apprentice naprawdę dał wielu Amerykanom prawdziwie fałszywe wyobrażenie o tym, jakim Trumpem był człowiek.

GO: Jakie było twoje pierwsze spotkanie z Donaldem Johnem Trumpem?

NC: VMA w latach 90., chyba, były zanim miałam doświadczenie z konkursami piękności albo później — ale pamiętam, jak wysiadał z limuzyny na 51st St. przy drzwiach powozu Radio City Music Hall, gdzie rozstawiono czerwony dywan. Myślę, iż Vanky był jego partnerem. Pamiętam, jak wysiadł i machał tłumowi, a ja zwróciłem się do funkcjonariusza NYPD, który został zatrudniony do ochrony czerwonego dywanu. Powiedział: "Nigdy wcześniej nie spotkałeś Trumpa? Ten facet to największy łapacz w Nowym Jorku. Byłem na jego ochronie — ten facet co noc chodzi do klubów, imprezuje i podrywa modelki."

GO: Mieszkasz na Upper East Side na Manhattanie — sąsiad, jak mówisz, z Larrym Kudlowem. Ten facet nie wygląda dobrze.

NC: Tak, Carnegie Hill. Larry wygląda naprawdę na zmartwionego. Mam nadzieję, iż znajdzie potrzebną pomoc. To ostatnia osoba, której teraz chcesz do tworzenia polityki gospodarczej. Zaufaj mi. Nie powierzyłbym mu dochodów z kiermasu ciast, nie mówiąc już o gospodarce naszego kraju. Jego portierzy też go nienawidzili, co zawsze wiele mówi o człowieku, zwłaszcza w Nowym Jorku.

GO: Czy spotkałeś kiedyś Epsteina?

NC: Tak, widziałam Jeffreya i Ghislaine na wielu wydarzeniach w Nowym Jorku. Jego rezydencja przy ulicy E.71 nie znajduje się daleko konsulatu rosyjskiego, co nie jest przypadkiem. Mieszkał też obok Howarda Lutnicka, co również jest wygodne, a brat Jeffreya pośredniczył w sprzedaży Howardowi — czytelnicy mogą znać go jako szefa Cantor Fitzgerald. Ghislaine spędzała czas z Donaldem i Melanią, a oni często bywali gośćmi dawnych wprowadzeni do Rock and Roll Hall of Fame, które odbywały się w Waldorf Astoria Ballroom. To duży serial HBO, ale kiedyś był jak mała zbiórka funduszy, a zamożni nowojorscy ludzie kupowali stoły. Brałem udział w wielu wydarzeniach, jak "Angel Ball", na które Ghislaine też brała udział. Częścią wady tych osób jest to, iż wydawanie pieniędzy na wydarzenia charytatywne daje im pozory szacunku i pomaga ukryć ich niecny styl życia.

GO: Ukrywamy się na widoku.

NC: Brałam udział też w pokazach Victoria's Secret Runway Show, a Leslie Wexner też była obecna. Myślę, iż Jeffrey już wtedy przyjął ugodę i ukrywał się w Palm Beach "odbywając swój wyrok". Na pewno nie myślał, iż go złapią, gdy wrócił na scenę kilka lat temu... Uważam to za bardzo interesujące.

GO: Ostatnio bardzo się starasz o Kellyanne Conway. Czy to tylko to, co czytasz w prasie, czy masz o niej informacje z pierwszej ręki?

NC: To tylko to, co widzę w jej wystąpieniach i w prasie. Ludzie gwałtownie jej przypuszczali, gdy ogłosiła, iż opuszcza Biały Dom. Moim zdaniem, jeżeli pomożesz mężczyźnie zamykać dzieci w klatkach, jesteś winny do końca życia. A skoro mowa o książkach, nie mogę się doczekać przeczytania Anonymous. Mrugnięcie, mrugnięcie. Miło było znów porozmawiać, Greg.

GO: Dzięki, iż wróciłeś!

____
https://gregolear.substack.com/p/special-logistics-a-second-interview


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

Idź do oryginalnego materiału