Ogromna manifestacja w Serbii. Tłumy wyszły na ulice, żądają zmiany władzy

1 godzina temu

Policzono, ile osób demonstrowało w sobotni wieczór przeciw władzom Serbii i domagając się organizacji wyborów. Jak przekazała w niedzielę organizacja Archiwum Zgromadzeń Publicznych (AJS), na ulice Belgradu wyszło ponad 180 tys. osób. Była to druga co do wielkości demonstracja w Serbii od upadku reżimu Slobodana Miloszevicia.

AP/Armin Durgut
Wielka demonstracja w stolicy Serbii, Belgradzie, zebrała ponad 180 tysięcy osób

"Na proteście 'Ty i ja, Slavija, bo studenci zwyciężają' zebrało się od 180 do 190 tys. osób. Szacunki AJS opierają się na zmierzonej powierzchni zgromadzenia wynoszącej 107 tys. metrów kwadratowych i współczynniku średniej gęstości 1,7 osoby na metr kwadratowy" - podała organizacja, dodając, iż był to drugi co do wielkości protest w Serbii od upadku reżimu Slobodana Miloszevicia.

ZOBACZ: Potężna demonstracja w Londynie. Protestują przeciwko skrajnej prawicy

Na wiecu zorganizowanym w marcu 2025 roku przez serbskich studentów demonstrowało od 275 do 325 tys. osób.

Serbowie chcą organizacji wyborów. Ogromna demonstracja w Belgradzie

Studenci rozpoczęli swój protest w sobotę wieczorem na Placu Slavija w centrum Belgradu. Demonstranci powtórzyli żądanie organizacji wyborów. Podczas zgromadzenia głos zabrali przedstawiciele środowiska akademickiego, wymiaru sprawiedliwości, aktorzy i pedagodzy.

Po proteście w stolicy wybuchły zamieszki i starcia z policją. Doszło do nich w pobliżu Parku Pionirskiego, gdzie przed rozpoczęciem protestu studenckiego zgromadził się obóz zwolenników władz. Park został zabezpieczony przez policję. Po zakończeniu demonstracji część protestujących zaczęła rzucać w służby butelkami czy racami.

ZOBACZ: Protesty w Tiranie. Demonstranci rzucali koktajlami Mołotowa w budynki rządowe

Minister spraw wewnętrznych Serbii Ivica Daczić poinformował w sobotę wieczorem, iż policja zatrzymała 23 osoby. Dodał, iż w zamieszkach ranni zostali policjanci, ale nie sprecyzował, ilu ich było.

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ocenił, iż uczestnicy protestu studenckiego pokazali jedynie "swoją agresywną naturę".

Wielka demonstracja w stolicy Serbii. Ulicami przeszło ponad 180 tys. osób

Sobotnia demonstracja była pierwszym tak licznym zgromadzeniem zorganizowanym przez serbskich studentów w bieżącym roku. Organizowane od końca 2024 r. protesty są odpowiedzią na tragedię na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 roku. W wyniku zawalenia się części dachu budynku zginęło 16 osób.

Studenci i popierający ich obywatele, którzy przez cały ubiegły rok regularnie organizowali masowe protesty, oskarżają władze o korupcję i zaniedbania, które miały doprowadzić do wypadku.

ZOBACZ: Groźny incydent podczas strajku w Valeo. Z helikoptera zerwał się ładunek

Prorządowe media i politycy władzy krytykują ruch protestu, nazywając jego organizatorów terrorystami wspieranymi przez podmioty zagraniczne. Demonstracje są też regularnie nazywane przez władze "kolorową rewolucją".

Idź do oryginalnego materiału