Offshore. Między faktami a stereotypami

2 dni temu

Offshore jest w tej chwili jednym z najgłośniejszych tematów biznesowych w mediach i debacie publicznej, co nie dziwi, bo to zagadnienie ważne i wielowymiarowe. Jednocześnie wokół morskiej energetyki wiatrowej od lat narasta wiele emocji, a sama dyskusja bywa obciążona mitami, uproszczeniami i nieporozumieniami, które zniekształcają rzeczywisty obraz i utrudniają zrozumienie istoty offshore. Warto uporządkować fakty i oddzielić medialny szum od rzeczywistego znaczenia tego sektora we współczesnej gospodarce. A ten jest niebagatelny, bo offshore to jeden z przyszłych filarów bezpieczeństwa energetycznego, perspektywiczny kierunek rozwoju energetyki i impuls rozwoju dla rodzimej gospodarki.

Ile kosztuje offshore?

Morskie farmy wiatrowe, spośród różnych rodzajów OZE, należą do najbardziej efektywnych źródeł energii, a na ich rozwój trzeba patrzeć w perspektywie długoterminowej, tym bardziej, iż można zakładać, iż koszty inwestycji offshore będą spadać wraz z rozwojem technologii, rosnącą skalą projektów i nabytym doświadczeniem. To wszystko będzie przekładać się na koszty budowy w drugiej fazie rozwoju polskiego offshore, dzięki czemu możliwa będzie ich optymalizacja. To dotyczy m.in. projektów takich jak Bałtyk 1, planowany przez Polenergię i norweski Equinor.

Geopolityczne napięcia, jak chociażby ostatni konflikt na Bliskim Wschodzie oraz zmiany w globalnej gospodarce mają znaczący wpływ na bezpieczeństwo energetyczne. Energia wytworzona z morskich farm wiatrowych jest odporna na wahania światowych rynków surowcowych. Inwestycje w offshore to zatem nie tylko krok w kierunku zielonej transformacji, ale także sposób na wzmocnienie niezależności energetycznej Polski. Najdroższa jest bowiem ta energia, której jako kraj w danym momencie nie mamy.

Obecnie, na etapie budowy pierwszych polskich farm offshore, cena energii z tej technologii de facto odzwierciedla wydatki na budowę instalacji. Koszt przyłącza do farmy offshore w polskim systemie jest po stronie inwestora farmy, a nie operatora systemu, jak to ma miejsce w innych państwach. Dlatego nie można wprost porównywać cen. Poza tym, tak bloki gazowe, jak i wcześniej budowane węglowe, również oznaczają wielomiliardowe nakłady inwestycyjne.

Offshore ma perspektywy, by stać się jednym z filarów transformacji energetycznej Polski i być jednym z najbardziej konkurencyjnych źródeł energii. Rozwój tego segmentu jest wpisany w szerszą architekturę bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Morska energetyka wiatrowa nie jest kosztowną fanaberią tylko należy do długoterminowych filarów bezpieczeństwa energetycznego i transformacji miksu. I jako taki pozostaje jednym z najbardziej perspektywicznych kierunków rozwoju energetyki.

W dyskusji o kosztach offshore i finalnej cenie energii łatwo może umknąć wątek, iż rozwój morskiej energetyki wiatrowej to także istotny aspekt ekonomiczny i społeczny. Inwestycje w offshore mają bowiem wysoką akceptację społeczną – są realizowane daleko od zabudowań i często poza zasięgiem wzroku z lądu, a Bałtyk staje się przestrzenią budowy nowego segmentu gospodarki.

Świat zmienia kurs, Polska zyskuje szansę

W ostatnich latach w debacie publicznej pojawiał się motyw, iż Europa „przesadziła” z tempem zielonej transformacji i powinna zrewidować swoje podejście. Na to nałożyły się niepowodzenia aukcji offshorowych w innych europejskich krajach. Przykładowo w Niemczech w 2025 r. nie wpłynęły oferty, podobnie jak rok wcześniej w aukcji duńskiej. Przyczyn niepowodzenia aukcji można upatrywać w różnych czynnikach. Wśród nich był impuls inflacyjny z początku dekady, gdy pandemia i wojna na Ukrainie zaburzyły łańcuchy dostaw oraz podniosły ceny. A przecież offshore to ogromne inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów euro. Kolejnym czynnikiem było używanie energetyki wiatrowej jako argumentu w walce politycznej – co było widać wyraźnie, zwłaszcza na przykładzie USA, ale też innych krajów. Takie działania ogólnie niekorzystnie wpływają na klimat wokół offshore.

Na morską energetykę wiatrową stawia jednak Unia Europejska, która traktuje ją jako niezbędny element transformacji energetycznej i sposób na osiągnięcie celów klimatycznych. W Wielkiej Brytanii rząd ogłosił istotne reformy systemu kontraktów różnicowych, w tym wydłużenie okresu ich obowiązywania. Miało to pomóc w ożywieniu rozwoju morskiej energetyki wiatrowej i zwiększeniu zaufania inwestorów. W styczniu 2026 r. rozstrzygnięto siódmą rundę kontraktów różnicowych i przyznano rekordowe ok. 8,4 GW nowych kontraktów dla morskiej energetyki wiatrowej. Jak dotąd w Europie był to największy wynik pojedynczej aukcji offshore.

Rynki takie jak Dania, Wielka Brytania, Niemcy, są już dojrzałymi rynkami offshore z dobrze poukładanym miksem energetycznym, a w Polsce dopiero zaczynamy rozwój tego segmentu. Mamy jednak ku temu dobre zasoby – Bałtyk to morze dość płytkie, co ułatwia budowę. Dodatkowo, stabilniejsze warunki pogodowe (stały wiatr o prędkości 9-10 m/s) przekładają się na wyższą przewidywalność produkcji energii, co zwiększa bezpieczeństwo energetyczne i wspiera integrację tych źródeł z krajowym systemem elektroenergetycznym.

W Polsce aukcja odbyła się w grudniu 2025 r. i przyniosła pozytywne rozstrzygnięcia. Jednym z planowanych do realizacji projektów jest Bałtyk 1 Polenergii i Equinora. Dla Polenergii rozwój offshore to strategiczny kierunek. Spółka posiada doświadczenie, zasoby i partnerów do realizacji tego projektu na światowym poziomie.

Offshore – racjonalnapolityka energetyczna

Offshore to najważniejszy element polityki energetycznej, a w kontekście transformacji w kierunku OZE jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu. Wykorzystanie energii wiatrowej na morzu staje się bowiem fundamentem w osiąganiu celów klimatycznych, zapewniając czystą i wydajną produkcję energii. To racjonalna polityka energetyczna, która będzie przyczyniać się do zrównoważonego rozwoju, bezpieczeństwa energetycznego oraz tworzenia nowych miejsc pracy.

Na offshore trzeba patrzeć jak na technologię strategiczną, której zastosowanie w połączeniu z innymi źródłami energii oraz jej magazynowaniem na skalę przemysłową będzie też sposobem na zaspokojenie rosnącego zapotrzebowania na energię przy planowanym wygaszaniu elektrowni węglowych. W najbliższym dziesięcioleciu offshore jako wielkoskalowe źródło zielonej energii jest w stanie relatywnie gwałtownie wypełnić „lukę mocy”. Jak wyliczono, w 2034 r. systemowi może zabraknąć choćby 6,8 GW. To krótki horyzont czasowy, a skala potrzeb jest duża.

Morskie farmy wiatrowe to nie tylko produkcja energii, ale także impuls do rozwoju nowego sektora gospodarczego, obejmującego projektowanie, budowę i serwisowanie instalacji. Skala inwestycji na Morzu Bałtyckim może przyciągnąć kapitał, tworzyć tysiące miejsc pracy i wzmocnić pozycję Polskę jako gospodarki aspirującej do światowej czołówki.

Autor: Polenergia
Źródło: Artykuł pochodzi z wydania 2/2026 magazynu ,,Nowa Energia”

Idź do oryginalnego materiału