Odszedł Dyrektor-Bohater

47 minut temu

28 września, w wieku 88 lat zmarł Jan Czogała, który w latach 1974-1981 piastował stanowisko dyrektora naczelnego WSK Świdnik. Na szacunek i wdzięczność pracowników zakładu, a także wszystkich Świdniczan zasłużył swoją postawą po wprowadzeniu przez władzę komunistyczną, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego. Wywczas, mimo iż był oficerem Wojska Polskiego i groziły mu bardzo surowe konsekwencje, odmówił wykonania rozkazu opuszczenia zakładu i opowiedział się po stronie strajkujących pracowników.

W materiałach Służby Bezpieczeństwa zgromadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej czytamy między innymi: Jan Czogała pełniąc funkcję dyrektora WSK Świdnik, od roku 1980 blisko współpracował z KZ NSZZ “Solidarność”, udostępniając dla potrzeb tej organizacji poligrafię oraz radiowęzeł zakładowy. Współpracę tę zacieśniał i popierał między innymi poprzez bliskie kontakty robocze, udostępnianie sprzętu lotniczego, próby likwidacji związków branżowych, a także daleko idącą pomoc w zorganizowaniu zjazdu Regionu, na który pragnął zaprosić Lecha Wałęsę. Po ogłoszeniu stanu wojennego J. Czogała uczestniczył w akcji strajkowej w WSK.

Jan Czogała urodził się 22 kwietnia 1938 roku w Katowicach. W 1961 roku ukończył Wojskową Akademię Techniczną, przez kilka lat pracował w wojsku, awansując do stopnia podpułkownika. W 1964 roku rozpoczął pracę w WSK Świdnik, gdzie od 1972 roku pełnił funkcję dyrektora Ośrodka Badawczo-Rozwojowego, a w latach 1974-1981 dyrektora WSK Świdnik. Po pacyfikacji zakładu został zatrzymany. Groził mu sąd wojskowy. Po utracie pracy został zwolniony również z wojska. W latach 80. i 90. zajmował się biznesem, a po przejściu na emeryturę zaangażował w działalność społeczną.

Po latach Jan Czogała wspominał historyczne wydarzenia Świdnickiego i Lubelskiego Lipca 1980 roku w ten sposób:

– Lubelski Lipiec nie może być skazany na porażkę w batalii o pamięć z Polskim Sierpniem i z Gdańskiem. Pokojowe, osiągnięte drogą negocjacji, rozstrzygnięcia protestów na Lubelszczyźnie stało się inspiracją do rozpoczęcia lepiej zorganizowanego i dalej idącego strajku w Stoczni Gdańskiej, a następnie na całym Wybrzeżu. Strajki Lubelskiego Lipca, zapoczątkowane zrywem w WSK PZL Świdnik, można uznać za swoiste preludium do pamiętnego Sierpnia, który w dziejach Polski otworzył zupełnie nowy rozdział – drogi do odzyskiwania niepodległości. To tu, po raz pierwszy klasa robotnicza zastrajkowała na terenie zakładu, i nie wyszła na ulice, nie poszła pod komitety partyjne, jak w Poznaniu, Gdańsku, Gdyni – czym protestujący wykazali swą mądrość. To tu, po raz pierwszy, zawiązał się sojusz inteligencji z klasą robotniczą. Było to przysłowiowe przypieczętowanie jedności działania, potwierdzające zrozumienie przez protestujących, iż w jedności siła i zwycięstwo. To tu wymyślono postulaty i podpisano pierwsze pisemne porozumienie, zawarte między władzą a komitetem postojowym – reprezentującym protestujących pracowników. Minister Spraw Wewnętrznych natychmiast ostrzega najwyższe władze, iż porozumienie w Świdniku, po rozszerzeniu się informacji na ten temat, wpłynie negatywnie na załogi innych zakładów pracy. W pełni się to potwierdziło, gdyż stąd został uruchomiony, jeszcze przed podpisaniem porozumienia, przekaz do innych zakładów. Uruchomił lawinę strajków i protestów, przetaczających się przez dwa tygodnie po Lubelszczyźnie. To tu doświadczenia nabierali przedstawiciele władzy, którzy podpisywali Porozumienia Sierpniowe w Gdańsku. Pragnę podziękować wszystkim pracownikom PZL-Świdnik, z którymi dane mi było współpracować i współtworzyć ten ogromnie skomplikowany i duży program lotniczy, realizowany w PZL-Świdnik w 70. latach, a także uczestniczyć i być z załogą, w tych historycznych dla ludzi i kraju momentach, które rozpoczęły zmianę biegu historii w Polsce i Europie. Pragnę Was jednocześnie przeprosić, iż musieliście tak długo strajkować, i iż nie podpisaliśmy wcześniej porozumienia – tego przełomowego dokumentu Lubelskiego Lipca, ale trzeba było dać czas innym zakładom na zorganizowanie się. I to się świetnie powiodło, i było drugim przełomowym momentem Lubelskiego Lipca. Żadne słowa nie odzwierciedlą w pełni tego, czego doświadczyłem współpracując z Wami. Jedynym słowem, które odda głębię odczuć jest „dziękuję”. Jeszcze raz dziękuję za lata, które z Wami przeżyłem.

Uroczystości pogrzebowe Jana Czogały rozpoczną się 1 października, o godzinie 14.00 w kaplicy na cmentarzu na Majdanku.

Idź do oryginalnego materiału