Czy Prawu i Sprawiedliwości w kieleckiej radzie miasta grozi rozłam? Przed środowym głosowaniem w sprawie konsolidacji zadłużenia radni PiS deklarowali, iż będą przeciw rozwiązaniu proponowanemu przez prezydent Agatę Wojdę. Z dyscypliny partyjnej wyłamał się jednak Arkadiusz Ślipikowski, który wstrzymał się od głosu.
Stanowisko radnego Ślipikowskiego nie wpłynęło na wynik głosowania, ponieważ restrukturyzację zadłużenia miasta poparło 14 innych rajców. Mimo to, jak zapowiada przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Stępniewski, ten wybór nie pozostanie bez konsekwencji. O całej sprawie mają zostać poinformowane regionalne władze partii.
– Jako klub, zgodnie z wewnętrznymi procedurami przyjęliśmy dyscyplinę. Została przegłosowana przez wszystkich członków klubu, prócz kolegi Arkadiusza Ślipikowskiego. Zgodnie ze statutem naszej organizacji złożymy stosowną informację do sekretarza, tak żeby to partia podejmowała już dalsze decyzje w tym zakresie – wskazuje Marcin Stępniewski.
Sam zainteresowany przekonuje, iż jego głos nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Arkadiusz Ślipikowski podkreśla, iż to nie pierwszy raz, kiedy wyraził w części odmienną niż członkowie jego klubu opinię. Nie obawia się ponadto konsekwencji swoich decyzji.
– Koledzy i koleżanki znali moje zdanie. Krótko przed głosowaniem odbyliśmy rozmowę z Marcinem Stępniewski, w której poinformowałem go o swojej decyzji. Z całym szacunkiem, odpowiadam przede wszystkim przed mieszkańcami naszego miasta i na sercu leży mi jego rozwój – tłumaczy Arkadiusz Ślipikowski.
Radny tłumaczy, iż kluczowym argumentem, dla którego nie zdecydował się być przeciwko konsolidacji, był fakt, iż dzięki oszczędnościom miasto będzie mogło zapewnić wkład własny do inwestycji realizowanych ze wsparciem Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności. To m.in. trzy parkingi wielopoziomowe, w tym dwa w sąsiedztwie szpitali – wojewódzkiego na Czarnowie i Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.
Nieoficjalnie mówi się, iż zwolenniczką budowy tych obiektów jest marszałek Renata Janik. Arkadiusz Ślipikowski jest zaś jednym z jej najbliższych współpracowników.
– Łatwo się wszystkim mówi, dopóki mamy pokój. Ale proszę sobie wyobrazić, iż w ciągu kilku minut kilkanaście tysięcy osób musi się gdzieś schować. My takich miejsc ukrycia niestety nie mamy – dodaje.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prezes świętokrzyskich struktur PiS, poseł Annę Krupkę. Do momentu ukazania się artykułu nie uzyskaliśmy informacji, czy wobec radnego zostaną wyciągnięte konsekwencje oraz jakie ewentualne kary przewiduje statut partii.

1 godzina temu











