Odebrał od 87-latki 31 tysięcy złotych. Sąd aresztował podejrzanego o oszustwo „na bratanicę”

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Odebrał od 87-latki 31 tysięcy złotych. Sąd aresztował podejrzanego o oszustwo „na bratanicę”


Opowieść o bratanicy z Anglii, która miała potrącić rowerzystę i pilnie potrzebowała pieniędzy na kaucję, kosztowała warszawską seniorkę 31 tysięcy złotych. Kryminalni z Pragi-Południe zatrzymali 33-latka podejrzanego o odebranie gotówki od 87-letniej kobiety, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Ile jeszcze rodzin usłyszy w słuchawce ten sam scenariusz?

Telefon, który kosztował 31 tysięcy złotych

Scenariusz był klasyczny w swojej perfidii. Do 87-letniej mieszkanki Warszawy zadzwonił ktoś, kto podał się za jej bratanicę z Anglii. Kobieta usłyszała dramatyczną historię: krewna miała potrącić rowerzystę, a na wyjście z opresji potrzebne były pieniądze na kaucję. Pod presją emocji i w poczuciu, iż pomaga najbliższej osobie, seniorka przekazała obcemu mężczyźnie 31 tysięcy złotych.

Mechanizm tej metody opiera się na zaskoczeniu, pośpiechu i uczuciach ofiary. Sprawcy nie dają czasu w zastanowienie ani na sprawdzenie historii, bo każda chwila zwłoki grozi zdemaskowaniem oszustwa.

Zatrzymanie i decyzja sądu

Do sprawy gwałtownie włączyli się kryminalni ze stołecznej komendy na Pradze-Południe. Dzięki pracy operacyjnej ustalili i zatrzymali 33-latka, który miał odebrać gotówkę od pokrzywdzonej. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie.

Mężczyzna usłyszał zarzut oszustwa, za które kodeks karny przewiduje do ośmiu lat pozbawienia wolności. W chwili zatrzymania miał przy sobie mefedron, więc odpowie dodatkowo za posiadanie narkotyku. Zgodnie z zasadą domniemania niewinności pozostaje on na tym etapie osobą podejrzaną, a o jego winie rozstrzygnie sąd.

Metoda stara jak telefon

Oszustwo „na bratanicę" to odmiana słynnej metody „na wnuczka", która od lat zbiera żniwo wśród polskich seniorów. Schemat bywa modyfikowany: raz jest to wnuczek po wypadku, innym razem rzekomy policjant lub prokurator, który „pomaga" schwytać przestępców. Cel pozostaje ten sam, czyli skłonienie starszej, ufnej osoby do oddania oszczędności życia.

To właśnie seniorzy, samotni i przywiązani do telefonicznego kontaktu z rodziną, są najczęstszym celem takich przestępców. Straty bywają dotkliwe, bo w grę wchodzą nierzadko wszystkie zgromadzone przez lata pieniądze.

W wielu takich sprawach oszuści działają w zorganizowanym podziale ról. Ktoś prowadzi rozmowę telefoniczną i buduje napięcie, często dzwoniąc z zagranicy, a kto inny, tak zwany odbierak, pojawia się osobiście, żeby przejąć gotówkę od ofiary. To właśnie ten drugi jest najsłabszym ogniwem całego procederu, dlatego jego zatrzymanie bywa dla śledczych realnym sukcesem i szansą na dotarcie do reszty grupy.

Jak nie stracić oszczędności

Policja od lat powtarza kilka prostych zasad, które potrafią uchronić przed utratą majątku. Żaden prawdziwy krewny, policjant ani prokurator nie prosi o przekazanie gotówki nieznajomemu na ulicy czy pod blokiem. W razie takiego telefonu należy się rozłączyć i samodzielnie oddzwonić do bliskiej osoby, korzystając ze znanego numeru.

Najskuteczniejszą tarczą pozostaje rozmowa w rodzinie. Warto uprzedzić starszych rodziców i dziadków, iż taki telefon może się zdarzyć, oraz umówić się, iż w każdej wątpliwej sytuacji najpierw zadzwonią do kogoś zaufanego. Jeden ostrzegawczy sygnał potrafi oszczędzić dorobek całego życia.

Źródło: Policja

Idź do oryginalnego materiału