Z wypiekami na twarzy jako bardzo młody człowiek czytałem wywiady Teresy Torańskiej zamieszczone w książce „Oni”. Ciekawiło mnie co w początkowych latach III RP mają do powiedzenia najważniejsi ludzie okresu stalinizmu – Berman, Chajn, Ochab, ale również na przykład żona Mincowa.
Ja oczywiście utożsamiałem się z inną tradycją Polski Ludowej i moja sympatia była po stronie Władysława Gomułki, Jana Mitręgi czy gen. Zygmunta Berlinga. Jednak książka Torańskiej i jej późniejsza prace spowodowały, iż zawsze pozostało u mnie zainteresowanie tym co mają do powiedzenia adwersarze mojej sprawy. Dzięki temu, iż jestem na wyjeździe i mam trochę luźniejszy kalendarz przeczytałem na spokojnie najnowszą książkę redaktora Pawła Dybicza „Pożegnanie z Polską Ludową”. Warto ją przeczytać choćby tylko ze względu na styl. To stara szkoła dziennikarska, gdzie ceniło się fachowość, uczciwość i kulturę wypowiedzi. Autor potrafi słuchać, wyciągać wnioski. Nie jest złośliwy i natrętny, ale dociekliwy. Posiada również umiejętność pokierowania rozmową w tym kierunku, by była ona odkrywcza i mało schematyczna. Niewielu dzisiaj przeprowadza tak dogłębne wywiady.
Książka w dzisiejszych czasach nie będzie miała lekko. To nie lektura dla stronników teraźniejszych radykalizmów, skandali, wyzwisk, wybebeszania spraw prywatnych i kwestionowania jednego lub drugiego czasu naszej państwowości. Pozycja ta jest chyba mało dzisiejsza, ale bardzo ważna dla przyszłości. Bo jedną z najistotniejszych spraw dla naszego narodu jest ciągłość państwa i naszej historii. I jestem pewien, iż w przyszłości wielu historyków będzie sięgać właśnie po książkę Pawła Dybicza.
Mam nadzieję, iż autor się na mnie nie obrazi, ale również sam jest mało dzisiejszy. Centrowy, szukający kompromisu, uczciwy w ocenach historycznych, pozbawiony zacietrzewienia, szanujący przeciwnika, stronnik dialogu i wsłuchania się w rację drugiej strony. Jedna rzecz jest pewna – nie byłoby miejsca dla Pawła Dybicza na scenie politycznej 2026 roku. Jestem jednak przekonany, iż autor nad tym akurat nie boleje. Dlatego z ogromnym zdziwieniem i potężnym obrzydzeniem obserwowałem kilka tygodni temu krzywdzące i kłamliwe opnie na temat autora w pewnej gadzinowej telewizji.

Wracamy do książki. Rozmówcy redaktora Pawła Dybicza nie są przypadkowi. To żyjący spośród głównych aktorów sceny politycznej czasu przełomów. Redaktor Dybicz z swoimi gośćmi rozmawia o końcu PRL i początku III RP. Tak jak dla większości bohaterów książki Torańskiej koniec stalinizmu był końcem kariery politycznej, tak w wypadku bohaterów „Pożegnania …”, koniec PRL-u wcale był końcem ich karier politycznych. Często było wręcz odwrotnie. Dlatego zawsze upieram się od wielu lat, iż rok 1956 jest znacznie istotniejszy, niż rok 1989. Tak jak ludzie stalinizmu stali się często apologetami opozycji KOR-owskiej, tak działacze partyjni stali się stronnikami przemian demokratycznych. To chyba naturalny proces dziejowy.
Powiedzmy sobie szczerze, iż tak naprawdę cała III RP nie jest żadnym dzieckiem Solidarności, Reagana i Jana Pawła II, jak wielu chciałoby to widzieć. Decyzja o końcu układu socjalistycznego w naszej części Europy zapadały nie w Stoczni Gdańskiej, tylko w Moskwie i Waszyngtonie. III RP jest dzieckiem decyzji mocarstw, zaś sensie prawnym kontynuatorką i spadkobierczynią Polski Ludowej. Za jej głównych architektów w naszym kraju z wszystkimi plusami i minusami należy uznać generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka.
Nie będę ukrywał, iż dla mnie lektura ta nie była łatwa. Wywodząc się z tradycji endeckiej i wyrastając w kontrze do kierunku geopolitycznego obranego przez kolejne władze w III RP czytałem te wywiady z bagażem pewnych emocji. Brakowało mi zwłaszcza u młodszej generacji polityków samokrytycyzmu. Nie ukrywam, iż kilku spośród rozmówców nie darzę szczególną polityczna sympatią, np. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie jest to zaskakujące dla tych, z którymi rozmawiam o polityce.
Po wielu latach – nie zmieniając swojej orientacji politycznej i krytycznej oceny przebiegu transformacji – uważam, iż od początku nasz endecki sprzeciw wobec wiązania nowej Polski z strukturami euroatlantyckimi był przesądzony. Nie było szans na coś co nasi starsi koledzy nazywali – niekomunistyczną opcją proradziecką. Przeorientowanie się na Zachód było przesadzone. Politycy wywodzący się z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej byli w większości po prostu realistami. Rację miał kojarzony dzisiaj raczej z prawicą narodową prof. Bogusław Wolniewicz, który stwierdził: „Wygrywa ten kto przetrwa przeciwnika. Tego mnie nauczył mój ćwierćwieczy staż w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która poza wszystkimi innymi była wielką szkołą politycznego myślenia”. My związaliśmy się z nielicznymi ocalałymi narodowymi demokratami, którzy w znacznym stopniu żyli sporami II RP i powojnia. Byliśmy w stosunku do PZPR, ale również Solidarności i przystawek jak liga okręgowa do ligi mistrzów.
Latami praktycznie samodzielnie uczyliśmy się podstaw realizmu politycznego związanego przecież tradycją z endecją. Bo endecja w III RP była wypłukana z endeckiego myślenia. Jako pierwszy zresztą to zauważył jeden z bohaterów tej książki czyli prof. Andrzej Werblan. Dzisiaj – po wielu latach zupełnie inaczej oceniam działania Józefa Oleksego, Jerzego Jaskierni, Marii Berny czy Leszka Millera. Patrząc zaś na dzisiejszą lewicą, budzą oni więcej, niż sympatię.
Szkoda, iż książka powstała tak późno – bo bardzo brakuje tam rozmowy z Mieczysławem Rakowskim, Kazimierzem Barcikowskim, Mieczysławem Wilczkiem, Stanisławem Cioskiem, Czesławem Kiszczakiem czy pozostającym ciągle dla mnie zagadką Stefanem Olszowskim. Nie pisze tutaj o generale Wojciechu Jaruzelskim, bo sam bardzo dużo pisał i chętnie rozmawiał z dziennikarzami. Więc w jego sprawie mamy praktycznie jasność. Wybór rozmówców był oczywiście ograniczony przez biologię.
Bohaterowie książki moim zdaniem w większości mówią szczerze o swoim udziale w upadku Polski socjalistycznej i wejściu na tor do budowy Polski kapitalistycznej. Mogą sobie na to pozwolić, większość z rozmówców nie planuje już żadnej kariery politycznej – w końcu prof. Andrzej Werblan ma 102 lata, prof. Andrzej Karpiński 98, prof. Janusz Reykowski 97 lat, zaś prof. Jerzy Wiatr 95 lat. To zawsze pozwala na swobodniejszą przestrzeń do wspomnień. Zresztą prof. Werblan pisał wprost co myśli od końca lat 90-tych, czym zyskał moją wielką sympatię. Książka jest różnorodna, a refleksje poszczególnych rozmówców zupełnie inne.
Pozycja ta nie jest podręcznikiem o końcu Polski Ludowej, i początku III RP. Nie jest to bezstronny opis. To zbór refleksyjnych rozmów i indywidualnego spojrzenia na historię swojego życia rozmówców red. Dybicza. Ludzi wywodzących się z określonego środowiska politycznego. Rozmówcy jednak nie powtarzają jednakowych wyklepanych formułek. Książka budziła moje emocje, bo jestem rozpolitykowany – zarówno te dobre, jak i te złe.
Co szczególnie zasługuje na przeczytanie? Jak dla mnie na pewno wywiad z żywą encyklopedią Polski Ludowej prof. Andrzej Werblan „Okrągły stół uważałem za lipę”. Lektura obowiązkowa – jak zawsze dokładnie, ciekawie i racjonalnie. Z uwagą należy również przeczytać wywiady profesorskie: Reykowski [Wolność przybrała neoliberalny kostium], Wiatr [Można było unieważnić wybory] czy Karpiński [Cena przemian była wyjątkowo wysoka]. Wysoko oceniam rozmowę z młodszą prawie o dekadę od prof. Jerzego Wiatra prof. Ewą Łętowską. W rozmowie stwierdziła: „Partia, to partia – ja myślałam bardziej kategoriami struktury państwowej”. To zdanie jest dla mnie bardzo istotne. Bo PZPR w czasie przemian nie była żadną formacją komunistyczną, ani socjalistyczną. Była partią władzy, której uczciwe kadry nie zostały mądrze wykorzystane w III RP poprzez zacietrzewienie strony solidarnościowej. Ale to temat na inny tekst.
Surowiej oceniam wywiady z młodszym pokoleniem. Premier Leszek Miller, którego zostałem entuzjastą w ostatnich miesiącach, ze względu na kwestie ukraińską – uczciwie, ale poprawnie politycznie. O ostatnim zjeździe PZPR-u o wiele ciekawiej opowiadali inni uczestnicy tego wydarzenia – minister Jan Mitręga, minister Kazimierz Kąkol czy Bohdan Poręba. Zresztą w naszym środowisku mamy kilku uczestników tego Zjazdu, którzy go widzieli zdecydowanie inaczej niż premier Miller. Ale wiadomo, iż o zapleczu kuchennym polityki zupełnie szczerze można rozmawiać przy czystej wódce, a i to najlepiej gdy rozmówca przekracza 90-tkę.
Nie podobało mi się to co mówił Aleksander Kwaśniewski. Ja ogólnie go słuchając mam wrażenie, iż niezmiernie rzadko bywa szczery. I tak pierwszy z brzegu przykład, prezydent Kwaśniewski mówi: „Mazowiecki nie ma większego pojęcia o ekonomii, następuje nerwowe poszukiwanie kogoś, kto mógłby przyjść z jakimś planem i coś zrobić. I nagle okazuje się, iż na tym rynku kandydatur jest Leszek Balcerowicz, który jakiś plan przygotował (…) Gdyby w tamtym czasie np. prof. Tadeusz Kowalik przyszedł z jakimś planem, prawdopodobnie mielibyśmy reformę Kowalika”.
No, nie. Słabe to. Książki takie jak ta Pawła Dybicza czytają ludzie przynajmniej trochę obeznani w Polityce. Nikt nie uwierzy w przypadkowość Leszka Balcerowicza. Przecież on już pracując w latach 1978–1980 w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR przygotowywał się na to, by wprowadzać w Polsce kapitalizm. Minister Jan Mitręga mówił o tym wprost, iż nikt w tej grupie nie wierzył już Karola Marksa i Oskara Lange, bo wszyscy byli wczytani w skserowane pisma Miltona Friedmana i Friedricha von Hayeka. Więc nie mógł tam „przypadkiem” trafić prof. Tadeusz Kowalik, Stefan Kurowski, Witold Kieżuń czy Józef Balcerek. Natomiast nieszczerość przynajmniej trzech rozmówców, nie powoduje nieciekawości samego wywiadu z nimi.
Uważam, iż to bardzo istotna pozycja na rynku. I każdy kto interesuje się polityka i najnowszą historią powinien się z nią zapoznać. Jest to jedna z tych pozycji, do których będzie się wracać by uzupełnić swoją wiedzę lub przypomnieć konkretne wydarzenie z czasów transformacji. To książka przydatna, interesująca i nietuzinkowa. Polecam.
Łukasz Jastrzębski
Paweł Dybicz, „Pożegnanie z Polską Ludową – rozmowy o schyłku PRL i narodzinach III RP” [Andrzej Werblan, Janusz Reykowski, Jerzy Wiatr, Andrzej Karpiński, Andrzej Barcikowski, Stanisław Gabrielski, Andrzej Gdula, Krzysztof Janik, Aleksander Kwaśniewski, Ewa Łętowska, Leszek Miller, Zbigniew Siemiątkowski, Marcin Święcicki, Danuta Waniek i Sławomir Wiatr] Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2026. ss. 394.
Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.08.2026)












