Obrona rolników na pokaz. Hipokryzja prezesa PiS

11 godzin temu
Zdjęcie: Kaczyński


W najnowszym odcinku polskiej politycznej telenoweli Jarosław Kaczyński znów występuje w roli bezkompromisowego trybuna ludowego. Tym razem areną jest umowa handlowa UE z Mercosur, a przeciwnikiem – rząd Donald Tusk. Retoryka prezesa Prawo i Sprawiedliwość jest ostra, oskarżycielska i – jak zwykle – podszyta moralnym oburzeniem. Problem w tym, iż im głośniej Kaczyński krzyczy o „oszustwie”, tym trudniej nie zauważyć jego własnej politycznej hipokryzji.

Sprawa dotyczy głosowania w państwach członkowskich Unia Europejska nad umową handlową z Mercosur. Według medialnych doniesień Polsce nie udało się zbudować mniejszości blokującej, a najważniejsze znaczenie może mieć stanowisko Włoch. W tym kontekście opozycja oskarża rząd o zaniechania, a Kaczyński publikuje w sieci nagrania i wpisy, w których stawia się w roli obrońcy rolników i konsumentów.

„Prawda jest taka, iż rząd oszukuje nas na każdym kroku. Dzisiaj próbuje pudrować sprawę, za którą ponosi pełną odpowiedzialność” – napisał prezes PiS, zarzucając Radzie Ministrów sprzeczne komunikaty i brak realnych działań. Cytat brzmi znajomo, bo Kaczyński od lat używa podobnych sformułowań wobec każdego rządu, którego sam nie kontroluje. Rzecz w tym, iż pamięć polityczna bywa dłuższa niż kadencja.

To właśnie rządy PiS przez osiem lat skutecznie marginalizowały Polskę w unijnych negocjacjach, psując relacje z kluczowymi partnerami i budując reputację kraju wiecznie obrażonego. Dziś Kaczyński oburza się, iż Warszawa nie ma wystarczającej siły przebicia w Brukseli. Trudno o bardziej klasyczny przykład politycznego „złodziej krzyczy: łapać złodzieja”.

Prezes PiS zarzuca Tuskowi, iż w grudniu zapewniał o bezpieczeństwie umowy dla rolników i konsumentów, podczas gdy minister rolnictwa mówi o potrzebie dalszych negocjacji. Owszem, rządowe komunikaty bywają niespójne, ale czy naprawdę odkryciem roku jest to, iż proces negocjacji w UE jest dynamiczny i wielowątkowy? Kaczyński udaje, iż świat da się opisać jednym tweetem z hasztagiem „#StopMercosur”.

Szczególnie cyniczne jest wzywanie do „wspierania protestu rolników” przez polityka, którego formacja przez lata ignorowała strukturalne problemy polskiego rolnictwa, skupiając się raczej na transferach socjalnych niż na długofalowej strategii. Dziś Kaczyński odkrywa w sobie wrażliwość na „zdrowie naszych rodzin”, jakby wcześniej nie firmował decyzji osłabiających standardy kontroli czy niszczących zaufanie do instytucji państwa.

Styl Kaczyńskiego – pełen wielkich słów, moralnych potępień i prostych winnych – pasuje do logiki wiecznego konfliktu. Tyle iż polityka państwa, zwłaszcza w UE, wymaga cierpliwości, koalicji i umiejętności kompromisu. Tych cech prezes PiS nigdy nie cenił, a dziś próbuje przykryć własne błędy głośnym oskarżeniem innych.

W efekcie zamiast rzeczowej debaty o realnych skutkach umowy z Mercosur dostajemy kolejną odsłonę znanego spektaklu: Kaczyński na barykadzie, fakty w tle, a interes państwa gdzieś pomiędzy tweetem a konferencją prasową. Jak zwykle najgłośniej jest tam, gdzie odpowiedzialność najłatwiej zrzucić na innych.

Idź do oryginalnego materiału