Były prezydent USA Barak Obama, co relacjonuje CNN, ostro skrytykował działania Donalda Trumpa mające na celu przekształcenie rządu federalnego, represje wobec imigrantów i opozycji oraz zastraszanie mediów i środowiska prawniczego.
Obama punktuje błędy administracji Trumpa
– To jest pierwszy raz, kiedy przemawiam publicznie od jakiegoś czasu – powiedział Obama podczas wystąpienia w Hamilton College. I dodał: – Przyglądałem się temu (działaniom Trumpa-red.) przez chwilę.
– Wyobraźcie sobie, co by było, gdybym zrobił coś takiego. Były prezydent podkreślił od razu, iż uważa, iż cła Trumpa nie "będą dobre dla Ameryki".
Przypomnijmy, iż prezydent USA ogłosił w tym tygodniu nowe cła jako element swojej polityki ochrony amerykańskiego przemysłu. Podczas wystąpienia w Białym Domu podkreślił, iż cła są odpowiedzią na "rabunek", jaki Stany Zjednoczone miały doświadczać przez lata. Trump zapewnił, iż działania te przyniosą Ameryce wzrost gospodarczy i niezależność. UE została obłożona 20-procentowymi cłami.
– Bardziej martwi mnie rząd federalny, który grozi uniwersytetom i chce, aby zrezygnowały ze studentów korzystających ze swojego prawa do wolności słowa – padło. – Pomysł, iż Biały Dom może powiedzieć kancelariom prawnym, iż uniemożliwi im skuteczne reprezentowanie ludzi, jest sprzeczny z podstawowym paktem, który mamy jako Amerykanie – kontynuował polityk.
O co chodzi? Przez ostatnie kilkanaście miesięcy na amerykańskich uniwersytetach pojawiły się protesty propalestyńskie, które wywołały szerokie kontrowersje. W odpowiedzi na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, w tym głównie eskalację przemocy między Izraelem a Palestyną, studenci i organizacje studenckie organizowały manifestacje, na których wyrażano solidarność z Palestyńczykami oraz sprzeciw wobec polityki Izraela.
Kamala Harris także zabrała głos ws. prezydenta USA
Protesty te wzbudziły mieszane reakcje. Chodzi o to, iż niektóre z tych protestów były krytykowane za incydenty, które miały miejsce podczas demonstracji, w tym za antysemicki język i ataki na żydowskich studentów na kampusach. Teraz części zagranicznych studentów, którzy są w USA, grozi deportacja. Rząd USA chce też części uczelni odciąć rządowe wsparcie.
Głos ws. polityki Trumpa zabrała również była wiceprezydentka USA Kamala Harris. Polityczka stwierdziła, iż posunięcia Trumpa od momentu jego powrotu do władzy były w dużej mierze przewidywalne.
– Było wiele rzeczy, o których wiedzieliśmy, iż się wydarzą – podkreśliła Harris w wystąpieniu podczas Leading Women Defined Summit. – Nie jestem tu, żeby powiedzieć, iż "a nie mówiłam" – dodała gorzko.
Harris zauważyła także, iż zdaje sobie sprawę, iż powrót Trumpa do Gabinetu Owalnego wywołał "ogromne poczucie strachu".
– Widzimy organizacje, które milczą. Widzimy tych, którzy poddają się wyraźnie niekonstytucyjnym groźbom. I to są rzeczy, których jesteśmy świadkami każdego dnia w ciągu ostatnich kilku miesięcy w naszym kraju i zrozumiałe jest, iż wywołuje to ogromne poczucie strachu – wskazała Harris.