w zakrętasy, wywijasy,
w synonimy, homonimy…
nowe w starych wyodrębniać.
Gdy konteksty i podteksty
dają pole wyobraźni,
gdy przenoszę je do jaźni…
do pisania mam preteksty.
Jednak, gdy myśl spisać muszę,
kiedy czas przelać na papier,
z nerwów się za głowę łapię:
„Polski zapis to katusze”!
Szy czy rzy dać, ó czy u to?
Jeszcze cha z ha hasło dało,
a mi z mnie się pomieszało…
W ciągłym stresie, lecz… cogito.
Nie oddzielnie czy łączone?
Tak z iż razem czy inaczej?
Czasem w myślach się rozkraczę…
„W piśmie w którą mam pójść stronę”?
Spać nie mogę, liczę owce,
znowu kwękam: „Jestem w lesie”…
Jedna myśl mi ulgę niesie: „Cóż rzec mają z państw obcych”?










