O katolickich zasadach tolerancji religijnej według kard. Ottavianiego

2 godzin temu

O katolickich zasadach tolerancji religijnej według kard. Ottavianiego

Sergiusz Muszyński


Znana katolicka sentencja stanowi, iż błąd nie ma żadnych praw, przede wszystkim zaś obiektywnie nie ma prawa istnieć. Jak bowiem stwierdził Pius XII, żadna władza publiczna nie ma kompetencji, aby komukolwiek wydać pozytywne upoważnienie do głoszenia czegoś, co sprzeciwia się prawdzie katolickiej. W innym zaś miejscu wspomniany papież przypomina, iż granicą wolności sumienia każdego człowieka jest prawdziwość Bożego Objawienia. jeżeli tej ramy zabraknie, to – jak naucza Grzegorz XVI – owa wolność stanie się w istocie wolnością błądzenia, od której to nie ma bardziej nieszczęśliwej śmierci dla duszy. Wprowadzenie takiej wolności w państwach było – jak potwierdza Pius VII – celem wolnomularstwa.

Powyższe nie oznacza jednak, iż katolickie władze publiczne mają bezwzględny obowiązek zawsze z całą surowością zwalczać każde przejawy fałszywego kultu. Faktem jest, iż Pius XII w przemówieniu Ci Riesce (1953 r.) obwieszcza istnienie „obowiązku tłumienia błędu moralnego i religijnego”, także „przy pomocy praw cywilnych lub środków przymusu”. Papież zaznacza jednak, iż ten obowiązek nie jest dla rządu państwowego ostatecznym kryterium postępowania. Mogą bowiem istnieć racje praktyczne, które w określonych okolicznościach wskażą nam tolerancję jako roztropniejszy (lub choćby poniekąd nakazany) sposób postępowania.

W niniejszym artykule zwięźle omówimy katolickie zasady odnoszące się do tolerancji religijnej, bazując przede wszystkim na spisanym po łacinie podręczniku Compendium iuris publici ecclesiastici, autorstwa Alfredo kard. Ottavianiego. Począwszy od 1928 roku, Ottaviani pracował w kurii rzymskiej, zaś od 1935 roku w stojącej na straży czystości doktryny Kongregacji Świętego Oficjum. Był ostatnim kardynałem, który faktycznie stał na czele tego urzędu kurialnego, zastąpionego w 1966 roku Kongregacją Nauki Wiary. W okresie przed II Soborem Watykańskim wskazana pozycja książkowa uzyskała status referencyjnej, wyznaczając standardy nauczania w swojej dziedzinie. Używana była przede wszystkim jako podręcznik w rzymskich seminariach i na uniwersytetach papieskich. Pomocniczo będziemy korzystali również z innych podręczników.

Tolerancja a wolność religijna

Wywód odnoszący się do relacji państwa o ustroju katolickim względem fałszywych religii odnajdziemy w części III podręcznika, dotyczącej stosunków między Kościołem a państwem. W artykule V, zatytułowanym „O tolerancji fałszywych kultów”, Kardynał przedstawia na wstępie definicję samej tolerancji. Przypomina, iż oznacza ona cierpliwe znoszenie czegoś, co zasadniczo uważamy za złe, nam samym przeciwne lub uciążliwe. Nie wiąże się ona więc z aprobatą zjawiska, które jesteśmy zmuszeni w tych lub innych okolicznościach tolerować. Jak wskazuje Ottaviani, w odniesieniu do fałszywych religii, tolerancja dozwolona jest na zasadzie tzw. dopuszczenia komparatywnego (porównawczego). Oznacza to, iż państwo musi zważyć, czy istnieją jakiegoś rodzaju racje praktyczne, które w danych okolicznościach wystarczająco usprawiedliwiają tolerowanie błędu religijnego. Sam fałszywy kult nie ma bowiem prawa do istnienia.

Jednocześnie Autor kategorycznie przeciwstawia tak rozumianą tolerancję religijną rozporządzeniom prawnym, które przyznają wszystkim kultom pełnię wolności oraz równe prawa w sferze praktyk religijnych. Takie regulacje uważa za konsekwencję błędu, jakim jest fałszywa wolność sumienia. Cechuje ona państwa liberalne, które na tej samej płaszczyźnie stawiają religię katolicką z fałszywymi wyznaniami, zrównując tym samym prawdę z błędem. W takiej sytuacji nie mówimy o tolerancji, ale o praktycznym indyferentyzmie państwa. Jest on, w ocenie Kardynała, w istocie swojej równy ateizmowi. Wynika to z faktu, iż w tak postępującym państwie za zasadę nie jest uznawany ekskluzywizm katolicyzmu, ale wolność kultu.

Ottaviani stwierdza, iż cechująca państwa liberalne wolność sumienia stanowi współdziałanie władz publicznych w szerzeniu błędu oraz ich udział w pomnażaniu niebezpieczeństw dla zbawienia dusz poddanych. Tymczasem tolerancja rozumiana po katolicku jest – jak podkreśla Autor – „cierpliwym znoszeniem zła w celu uniknięcia większych nieszczęść”. Nie może ona oznaczać przyznania innowiercom przez państwo istotowego prawa do błędu. jeżeli stosowana jest tolerancja, dzieje się to wyłącznie na mocy ludzkiego prawa pozytywnego, w drodze uzasadnionego wyjątku, gdyż fałszywe religie nie mają jakichkolwiek praw przyrodzonych.

Zakaz fałszywych kultów

Przy zestawieniu liberalnej idei wolności sumienia z pojmowaną po katolicku tolerancją, najważniejszy jest więc punkt wyjścia. W pierwszym przypadku, jest nim domniemane „prawo” innowierców do praktykowania fałszywego kultu. Z kolei w drugim, obiektywny (choć dopuszczający praktyczne wyjątki) obowiązek zakazania przez państwo kultu niekatolickiego. Jak stwierdza kard. Ottaviani, „w normalnym stanie społeczeństwa katolickiego nie ma miejsca na tolerancję polityczną, ale zachodzi ona wtedy i tylko wtedy, gdy istnieją racje, które tę tolerancję uzasadniają”. Tolerancja jest więc przykrym odstępstwem od ogólnej zasady, dopuszczalnym z przyczyn praktycznych, a nie automatyczną niemalże regułą. Autor podkreśla to tymi słowy:

„W płaszczyźnie bowiem zasad, które należy stosować za każdym razem, gdy można przywrócić prawidłowy stan rzeczy bez poważniejszych niedogodności dla państwa, nie ma nic bardziej oczywistego niż to, iż na rządzących chrześcijanami, w społeczeństwie katolickim, ciąży obowiązek zakazania kultów heterodoksyjnych (niekatolickich).

Oznacza to, iż choć „racje, które tę tolerancję uzasadniają” we współczesnych czasach pojawiają się częściej, niż to miało miejsce w przeszłości (co kard. Ottaviani odnotowuje), prawidłowym stanem rzeczy, do którego należy konsekwentnie dążyć, jest wykluczenie z państwa wszelkiego kultu niekatolickiego. Zatem „za każdym razem, gdy można przywrócić prawidłowy stan rzeczy bez poważniejszych niedogodności dla państwa”, na władzy publicznej „ciąży obowiązek zakazania” fałszywych religii.

W podobny sposób, co Ottaviani, kwestię tę ujmuje Louis kard. Billot SJ. W traktacie De Ecclesia Christi wśród zadań władzy publicznej wymienia „prawny i całkowity zakaz fałszywych kultów na terenie państwa”, gdy tylko jest to możliwe bez poważniejszych skutków ubocznych. Jak stwierdza, „samo dobro prawdziwej religii zachowuje się poprzez wykluczenie fałszywych religii”. Dodaje przy tym, iż „zamykanie wstępu do państwa fałszywym religiom leży we władzy suwerena świeckiego”. Analogicznie sprawę wykłada niemiecki teolog, ks. Anton Straub SJ, podkreślając iż w normalnych okolicznościach „Kościół per se nie może aprobować tolerancji politycznej, w ramach której władza państwowa nie powstrzymuje fałszywych religii przed szerzeniem się”.

Wśród racji, które nakładają na katolickie władze państwowe obowiązek zakazania kultu niekatolickiego, kard. Ottaviani wymienia argumenty należące zarówno do porządku doczesnego, jak i nadprzyrodzonego. Pisze o obowiązku społeczeństwa cywilnego do przyjęcia prawdziwej religii, obowiązku państwa do strzeżenia nie tylko materialnych dóbr obywateli, ale w pierwszej kolejności dóbr moralnych i duchowych, jak również o obowiązku wspierania i ochrony Kościoła, którym związane jest państwo chrześcijańskie na mocy pośredniego podporządkowania wymiaru doczesnego porządkowi duchowemu. Wreszcie, uznaje iż zakaz fałszywych kultów jest użyteczny dla samego państwa „ponieważ popierając jedynie prawdziwą religię i zakazując fałszywych kultów, władca czy też państwo chroni pokój społeczny, który utrzymuje się dzięki jedności religijnej, oraz promuje moralność publiczną, dzięki której życie chrześcijańskie rozwija się w najwyższym stopniu”.

Z kolei ks. Franciszek Bączkowicz CM w swoim podręczniku (wydanie z 1957 roku) stwierdza, iż „zezwolenie władzy świeckiej na istnienie różnych wyznań w obrębie państwa” należy zasadniczo potępić, jako iż „każda władza świecka powinna popierać tylko prawdziwą religię, a usuwać wyznania fałszywe” oraz „nikt, więc także i państwo, nie ma przyczyniać się do rozszerzania błędów”. Autor powołuje się przy tym na encyklikę Leona XIII – Immortale Dei.

Dopuszczalność tolerancji

Kiedy więc dopuszczalna jest tolerancja fałszywych kultów przez państwo chrześcijańskie? Autor przedstawia tutaj racje praktyczne, odnoszące się do porządku publicznego, podpierając swój wywód nauką Leona XIII. Wymienia w tym miejscu przykłady, takie jak spodziewane niepokoje społeczne, w razie gdyby państwo podjęło taki sam w sobie słuszny krok, tj. zakazało religii niekatolickich. Jak już wspomniano, Ottaviani zaznacza, iż należy uwzględnić, iż we współczesnych realiach tego typu okoliczności rzeczywiście występują częściej, niż to miało miejsce w przeszłości.

Jednocześnie, chcąc podkreślić, iż nie jest to stan, który należy uznać za obiektywnie optymalny, Kardynał przywołuje w tym miejscu błędy potępione przez Syllabus papieża Piusa IX. Jak przypomina, w tym dokumencie napiętnowano takie stwierdzenia, jak: „W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań” oraz „Chwalebne jest więc, iż w pewnych krajach uważanych za katolickie ustawy zezwalają, by przybysze mogli tam sprawować publicznie swoje nabożeństwa”.

Jak stwierdza kard. Ottaviani:

„(…) gdy zachodzą takie okoliczności, mając na uwadze dobro zarówno Kościoła, jak i państwa, mniejszym złem (lub mniejszym błędem) jest tolerowanie fałszywej religii niż jej nietolerowanie; władcy wolno wówczas pozwolić swoim [innowierczym] poddanym na wyznawanie religii odmiennej od prawdziwej i na praktykowanie fałszywego kultu”

W swojej pracy Autor rozróżnia dwa stopnie takiej tolerancji, mianowicie: religię czysto tolerowaną (ut mere tolerata haberi) oraz uznaną (recepta), która oprócz samego zezwolenia na sprawowanie kultu otrzymuje od państwa także pewne prawa cywilne, np. do zarządzania własnymi dobrami i prowadzenia jakiegoś rodzaju działalności społecznej. Ottaviani uznaje, iż „racja uniknięcia niezgody cywilnej może być tak wielka”, iż niekiedy choćby to może być dopuszczalne. Zaznacza, iż bywa tak, iż innowiercy chronieni są przez umowy międzynarodowe, od których odstąpienie może wiązać się dla państwa z praktycznymi trudnościami. Jako przykład podaje, m. in. Polskę oraz mały traktat wersalski, chroniący mniejszości religijne i narodowe.

W świetle Compendium iuris publici ecclesiastici, tolerancja wobec fałszywych religii jest więc pewnym ustępstwem ze strony państwa katolickiego. Tolerujemy, a więc z bólem znosimy, coś co uważamy za złe i wstrętne, albowiem chcemy w ten sposób uniknąć większego zła. Jednocześnie, kiedy to „bez poważniejszych niedogodności dla państwa” możliwe jest zakazanie fałszywych kultów, władza publiczna ma obowiązek tego rodzaju zakaz wdrożyć. W warstwie obiektywnej nie istnieje bowiem coś takiego, jak „prawo” innowiercy do praktykowania fałszywego kultu. Wyznawca fałszywej religii rzeczywiście może tkwić w nieprzezwyciężalnym błędzie, co zwalnia go z moralnej odpowiedzialności za tkwienie w fałszu. Fakt, iż błądzący w dobrej wierze kroczy za swoim sumieniem, nie sprawia jednak, iż sam czyn staje się obiektywnie dobry. Nie może więc taki czyn być w sferze obiektywnej źródłem jakiegokolwiek „prawa”.

W innym uznanym rzymskim podręczniku autorstwa Camillo kard. Tarquini, w wydaniu z 1887 roku, czytamy iż tolerancja przez państwo kultów innowierczych jest zasadniczo niedozwolona i to jest stan, który Autor uznaje za domyślny. Uzasadnia to w następujący sposób: „grzechem jest współdziałać z przesądami innowierców; tudzież ponieważ grzechem jest wystawiać katolików na niebezpieczeństwo zwiedzenia”. Aby możliwe było usprawiedliwienie tolerancji wobec fałszywych religii, „konieczne są te warunki, które są powszechnie przekazywane przez teologów do usprawiedliwienia współdziałania w grzechu innego człowieka, jak również do godziwego wystawienia się na okazję lub niebezpieczeństwo grzechu”. Wobec faktu, iż – jak stwierdza kard. Tarquini – tolerancja jest co do zasady zabroniona, aby państwo mogło godziwie ją stosować powinno się uprzednio skonsultować z Najwyższym Pasterzem. W tym miejscu Autor odwołuje się do Syllabusa, przytaczając potępione tezy od 77 do 80, a więc m. in. następujący błąd: „W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań”.

Podsumowanie

W innych częściach omawianego rozdziału Compendium iuris publici ecclesiastici odnajdziemy zasady odnoszące się do przypadków szczegółowych. Dla przykładu, kard. Ottaviani omawia, na jakie ustępstwa w praktyce może się zgodzić Kościół, gdy religia katolicka w danym państwie nie stanowi wiary większości obywateli. Nie jest to jednak przedmiotem niniejszego artykułu, który to odnosi się do ogólnych zasad tolerancji religijnej w państwie o ustroju katolickim.

W swojej pracy kard. Ottaviani odpowiada również na zarzut rzekomej hipokryzji, jako iż Kościół w państwie katolickim dąży do ograniczenia, a w stanie idealnym wręcz zakazania fałszywych religii, zaś w państwie liberalnym domaga się dla siebie praw co najmniej takich samych, jak owe błędne kulty. Powołując się na kard. Billota Autor stwierdza, iż takie stanowisko Kościoła jest w pełni spójne i logiczne. Skoro bowiem Kościół posiada przymioty wskazujące, iż jest jedyną prawdziwą wiarą, nie może docelowo godzić się na traktowanie go tak samo, jak błędu. jeżeli tak czyni, to wyłącznie z konieczności. W ocenie Ottavianiego, gdyby Kościół w warstwie teoretycznej zaaprobował obowiązywanie w państwie zasady wolności religijnej, logicznie rzecz biorąc powinien przestać uważać się za jedyną prawdziwą religię.

Jak widzimy, zasady przedstawione przez Alfredo kard. Ottavianiego stoją w rażącej sprzeczności z tym, czego władze kościelne nauczają obecnie, powołując się na deklarację Dignitatis humanae II Soboru Watykańskiego. Proklamuje ona „wolność od wszelkiego przymusu” w sprawach religijnych, obejmując nim również fałszywe kulty. Jako wyjątek od tej zasady przedstawia się kryterium „słusznych wymagań porządku publicznego”. O ile ono nie jest naruszone, także innowiercom ma rzekomo przysługiwać „prawo” do publicznego kultu i szerzenia swoich błędów w społeczeństwie. Nie byłoby więc możliwe ograniczanie ich działalności (nie mówiąc o zakazaniu) przez katolicką władzę publiczną z tego tylko powodu, iż są fałszywe i stanowią zagrożenie dla zbawienia dusz innych obywateli. Takie ujęcie sprawy jest spójne ze światopoglądem wolnomularskim i liberalnym, który w świetle tradycyjnego Magisterium jest absolutnie niemożliwy do przyjęcia przez katolików.

Artykuł pt. O katolickich zasadach tolerancji religijnej według kard. Ottavianiego

w zasadniczej części powstał na bazie następującego podręcznika:

Alfredo kard. Ottaviani, Compendium iuris publici ecclesiastici, Drukarnia Poliglotyczna (Watykańska), 1954, Imprimatur: Wikariat Państwa Watykańskiego, s. 304 – 314;

„Gdy Izrael jest królem” – o żydowskich rządach na Węgrzech

Idź do oryginalnego materiału