Nvidia: Ból, Cierpienie i Biliony Dolarów

3 tygodni temu
Zdjęcie: Recenzja na stronę INE (2)


W erze sztucznej inteligencji Nvidia jawi się jako niekwestionowany hegemon, technologiczny kolos, którego sukces wydaje się równie nagły, co nieunikniony. Jednak książka „Nvidia. Droga do sukcesu. Jak Jensen Huang stworzył technologicznego giganta”, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Prześwity , zrywa z tym uproszczonym obrazem. Autor, Tae Kim, kreśli fascynującą sagę o ponad trzech dekadach walki, która swój początek miała nie w sterylnym laboratorium, a przy lepiącym się stoliku w tanim barze Denny’s.

Opowieść Kima wciąga niczym najlepszy thriller biznesowy. W jej centrum stoi Jensen Huang, założyciel i CEO firmy, sportretowany nie jako chłodny strateg, ale jako człowiek napędzany niemal panicznym lękiem przed porażką i stagnacją. Ta obsesja, jak przekonuje autor, ma swoje źródło w realnej traumie. Książka nie oszczędza czytelnikowi szczegółów katastrofalnych porażek pierwszych produktów firmy – chipów NV1 i NV2 – które niemal doprowadziły ją do bankructwa. To właśnie te doświadczenia bliskie śmierci wykuły w Nvidii bezwzględną kulturę pracy i nauczyły ją, iż aby przetrwać, trzeba nieustannie wyprzedzać przyszłość. Z tego strachu zrodził się też jeden z najśmielszych zakładów w historii biznesu: postawienie wszystkiego na sztuczną inteligencję, na dekadę zanim świat w ogóle zrozumiał jej potencjał.

Jednakże, mimo iż lektura jest pasjonująca, w trakcie czytania nie opuszcza nas jedno, kłopotliwe pytanie. Czytamy historię prawdziwą, czy starannie wyreżyserowaną legendę? Największa siła książki – bezprecedensowy dostęp autora do Jensena Huanga i jego najbliższego otoczenia – okazuje się jej największą słabością. Opowieść, choć bogata w detale, jest filtrowana przez perspektywę samego bohatera. Momentami przypomina nie obiektywną analizę, a pomnik wzniesiony na cześć prezesa.

Najbardziej jaskrawym dowodem tej stronniczości jest to, co autor postanowił przemilczeć. Choć książka barwnie opisuje wczesne porażki, które idealnie pasują do narracji o budowaniu odporności, to próżno w niej szukać pogłębionej analizy bardziej współczesnych potknięć czy strategicznych błędów. Czytelnik odnosi wrażenie, iż niewygodne fakty, które mogłyby zakłócić obraz nieomylnego wizjonera, zostały dyskretnie zamiecione pod dywan.

Co więcej, książka, gloryfikując sukces, zdaje się nie dostrzegać jego ludzkiego kosztu. Huang jest przedstawiany jako człowiek o „maniakalnych nawykach pracy” , a jego styl zarządzania jest bezpośrednim przeniesieniem tej obsesji na całą organizację. Kultura Nvidii wymaga od pracowników „niemal nadludzkiego wysiłku i odporności psychicznej”. To środowisko, w którym panuje ogromna presja, a Huang nie waha się publicznie zawstydzić pracownika, jeżeli uzna, iż ten spowalnia firmę. Choć prowadzi to do niesamowitej efektywności, książka traktuje ten aspekt powierzchownie, przedstawiając go głównie jako element budujący wielkość firmy, a nie jako potencjalnie toksyczne środowisko pracy.

Mimo tych poważnych zarzutów, „Nvidia. Droga do sukcesu” to wciąż lektura fascynująca i ważna. Przede wszystkim, oferuje bezcenny wgląd w sposób myślenia człowieka, który dziś rozdaje karty w świecie technologii. Jest to także mistrzowska lekcja długoterminowej strategii, pokazująca, jak upór i gotowość do podejmowania ryzyka mogą zdefiniować całą branżę. Wreszcie, to po prostu obowiązkowa pozycja dla wszystkich, kto chce zrozumieć DNA firmy, która w tak fundamentalny sposób kształtuje naszą przyszłość.

Idź do oryginalnego materiału