Bruksela szykuje rewolucję, która bezlitośnie uderzy w domowe budżety milionów Europejczyków. Choć nowy podatek klimatyczny ETS2 formalnie obciąży koncerny paliwowe, rzeczywisty rachunek wyląduje w skrzynkach właścicieli nieruchomości i kierowców. Dla części gospodarstw roczne koszty wystrzelą choćby o kilkanaście tysięcy złotych, a o skali podwyżki przesądzi jedna cecha budynku. Zobacz, kto zapłaci najwięcej i dlaczego rządy walczą o zablokowanie reformy!
Flaga Unii Europejskiej powiewająca przed siedzibą wspólnoty. | Fot. Shutterstock.ETS2 bez litości dla węgla i gazu. choćby 13 tysięcy złotych kary za stary dom
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji wkracza na zupełnie nowy poziom. Od 2028 roku w życie ma wejść mechanizm ETS2, który obejmie paliwa kopalne wykorzystywane w transporcie drogowym oraz do ogrzewania budynków. Chociaż formalnie opłatę za każdą wyemitowaną tonę dwutlenku węgla wniosą importerzy i dostawcy paliw, analitycy nie mają złudzeń – cały koszt zostanie w 100 procentach przerzucony na odbiorców końcowych w cenach gazu, oleju opałowego, węgla oraz paliw na stacjach.
Skalę nadchodzącego szoku cenowego obnażyły wyliczenia Instytutu Polityk Cyfrowych i Regionalnych ze Słowacji, cytowane przez portal Pravda.sk. Wysokość dodatkowego rachunku będzie uzależniona od rynkowej ceny uprawnień (w wariantach 45 euro oraz 85 euro za tonę CO2) oraz efektywności energetycznej nieruchomości:
- Mieszkanie 80 m kw. z własnym piecem gazowym – dopłata wyniesie około 200 euro (ok. 860 zł) rocznie przy droższym wariancie uprawnień.
- Ocieplony dom 150 m kw. – roczny koszt wzrośnie od 280 euro (przy cenie 45 euro) do około 523 euro (przy 85 euro za tonę).
- Stary dom bez termomodernizacji (150 m kw.) – rachunki za gaz skoczą od 380–580 euro aż do 713 euro rocznie.
- Duży, nieocieplony dom 250 m kw. (klasa G) – w najbardziej pesymistycznym wariancie właściciel zapłaci dodatkowo niemal 2,9 tysiąca euro rocznie, co oznacza gigantyczny wydatek sięgający kilkunastu tysięcy złotych!
Widmo energetycznego ubóstwa sprawiło, iż państwa Grupy Wyszehradzkiej (w tym Polska), wspierane przez Włochy i Grecję, podjęły dyplomatyczną ofensywę, żądając odroczenia wdrożenia ETS2 co najmniej do 2030 roku. Bruksela na razie pozostaje jednak głucha na te apele.
Kto uniknie klimatycznej daniny? Pompy ciepła i sieci miejskie poza radarem
Nowe regulacje nie uderzą we wszystkich po równo. Unijny bat finansowy ominie gospodarstwa, które zdążyły przeprowadzić zieloną transformację. Z bezpośrednich opłat w ramach ETS2 zwolnieni będą właściciele domów ogrzewanych energią elektryczną, w tym pompami ciepła połączonymi z fotowoltaiką.
Kary nie odczują również mieszkańcy bloków i osiedli podłączonych do scentralizowanych sieci ciepłowniczych, o ile ciepło dostarczają duże elektrociepłownie o mocy powyżej 20 MW (te obiekty rozliczają się już w ramach starszego systemu ETS1). W pułapce znajdą się natomiast mieszkańcy mniejszych miejscowości i osiedli ogrzewanych przez małe, lokalne kotłownie gazowe – tam podwyżki uderzą w czynsze z pełną mocą.
Drożyzna wjedzie na stacje paliw. Kolejne setki euro z kieszeni kierowców
Koszty ogrzewania to dopiero połowa problemu. Równolegle z rachunkami za gaz i węgiel w górę wystrzelą ceny na stacjach benzynowych. Według prognoz analityków, przy cenie uprawnień na poziomie 45 euro litr benzyny zdrożeje o 12–13 eurocentów, a oleju napędowego o 14–15 eurocentów z VAT, co oznacza droższe tankowanie 50-litrowego baku o około 30 złotych.
Gdy giełdowa cena emisji wzrośnie do 85 euro, napełnienie baku będzie droższe aż o 50–60 zł (11–14 euro). W skali roku kierowca miejskiego auta benzynowego pokonujący 10 tysięcy kilometrów dopłaci około 170 euro (ponad 730 zł). Prawdziwy dramat czeka jednak właścicieli większych pojazdów spalinowych – przy intensywnej jeździe dużym SUV-em (50 tys. km rocznie) unijna opłata wyciągnie z portfela choćby 2,8 tysiąca euro (ponad 12 tys. zł). Eksperci banku VUB alarmują, iż samo wprowadzenie ETS2 podbije inflację w regionie o 0,5–1 punkt procentowy.
Zimny prysznic w Warszawie: stare kamienice w Śródmieściu, domy na Woli i Mokotowie
Perspektywa wejścia w życie ETS2 wywołuje rosnący niepokój w Warszawie, gdzie zróżnicowanie substancji mieszkaniowej obnaża potężne nierówności w kosztach ogrzewania.
W stołecznym Śródmieściu problem dotknie setek zabytkowych kamienic z indywidualnymi piecami gazowymi, które ze względu na restrykcje konserwatorskie nie zostały poddane głębokiej termomodernizacji – ich mieszkańcy zapłacą drastycznie wyższe rachunki. Z kolei na Woli wyższe opłaty uderzą w starsze budynki komunalne oraz zmotoryzowanych mieszkańców codziennie stojących w korkach na głównych trasach tranzytowych. Na Mokotowie koszmar ETS2 najsilniej odczują właściciele rozległych, nieocieplonych willi i domów jednorodzinnych z lat 70. i 80., gdzie roczna dopłata do gazu może sięgnąć pułapu kilkunastu tysięcy złotych. W realiach Śródmieścia, Woli i Mokotowa czas na ocieplenie ścian i wymianę pieców kurczy się w zastraszającym tempie.
Podsumowanie założeń nowego unijnego systemu ETS2
Zobacz zestawienie najważniejszych faktów o nadchodzącym podatku emisyjnym:
- Start od 2028 roku – nowy system obejmie paliwa kopalne w budynkach oraz transporcie.
- Do kilkunastu tysięcy złotych kary – roczny koszt dla dużego, nieocieplonego domu może wynieść choćby 2,9 tys. euro.
- Gaz i węgiel na cenzurowanym – piec gazowy w mieszkaniu podniesie koszty o ok. 200 euro rocznie.
- Droższe tankowanie – litr benzyny i diesla zdrożeje choćby o kilkadziesiąt groszy (do 14 eurocentów z VAT).
- Pompy ciepła bezpieczne – prąd i duże sieci ciepłownicze (powyżej 20 MW) nie zapłacą ETS2.
- Bunt państw regionu – Polska, Słowacja, Czechy, Węgry, Włochy i Grecja chcą opóźnienia reformy do 2030 r.
- Wyzwanie dla Śródmieścia, Woli i Mokotowa – starsze kamienice i domy w Warszawie wymagają natychmiastowych inwestycji.
Źródło: businessinsider

1 godzina temu














