Od 1 września w MKiDN działa Departament Współpracy Międzynarodowej i Polskiego Dziedzictwa za Granicą, odpowiedzialny za resortowe poszukiwania i ekshumacje. Reorganizacja ma przyspieszyć identyfikację ofiar zbrodni wołyńskiej. Dla Polski sprawdzianem będą jednak odnalezione szczątki, godne pochówki i trwałe upamiętnienie, a nie sama zmiana urzędowej struktury.
Jeden ośrodek odpowiedzialności
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poinformowało we wtorek o utworzeniu nowego Departamentu Współpracy Międzynarodowej i Polskiego Dziedzictwa za Granicą. Jednostka działa od 1 września i ma odpowiadać za wszystkie procesy prowadzone przez resort w sprawach poszukiwań oraz ekshumacji. Według ministerstwa reorganizacja wiąże się z intensyfikacją prac nad odnajdywaniem, wydobywaniem i identyfikacją ofiar zbrodni wołyńskiej.
Skupienie odpowiedzialności w jednym departamencie może uporządkować działania, które mają znaczenie dla polskiej pamięci państwowej. Nie wolno jednak mylić sprawności organizacyjnej z osiągnięciem celu. Miarą skuteczności będą konkretne prace w terenie, identyfikacje oraz pogrzeby, takie jak pochówek 55 polskich ofiar w Ostrówkach.
Państwo ma obowiązek wobec pomordowanych
Ekshumacja nie jest technicznym dodatkiem do dyplomacji. To podstawowy obowiązek wobec zamordowanych i ich rodzin. Polskie państwo powinno konsekwentnie zabiegać o ustalenie miejsc pochówku, przeprowadzenie badań oraz godne upamiętnienie ofiar. Bez tego słowa o pojednaniu pozostają zawieszone nad bezimiennymi mogiłami.
Nowy departament otrzymuje więc zadanie wykraczające poza bieżącą administrację. Musi łączyć współpracę zagraniczną z obroną polskiej racji historycznej. W tej sprawie nie chodzi o wrogość wobec współczesnych Ukraińców. Chodzi o prawdę o zbrodni, prawo rodzin do grobów oraz elementarną ciągłość państwa, które nie porzuca własnych obywateli choćby po dziesięcioleciach.
W ostatnich miesiącach temat prac poszukiwawczych wracał wielokrotnie, między innymi przy ekshumacjach w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Utworzenie osobnej jednostki może pomóc, o ile za nazwą pójdą zasoby, sprawne decyzje i konsekwentne rozmowy z partnerami na Ukrainie. Źródło nie podaje jednak ani liczebności departamentu, ani budżetu, ani harmonogramu kolejnych prac. Tych konkretów trzeba teraz wymagać.
Liczą się wyniki, nie szyld
Polska pamięć historyczna zbyt długo zależała od doraźnej woli politycznej i tempa zagranicznych uzgodnień. Departament powinien zapewnić ciągłość działań bez względu na zmianę politycznej koniunktury. Potrzebne są jasne cele, regularna informacja publiczna oraz kooperacja instytucji państwowych.
Samo powołanie jednostki jest krokiem organizacyjnym, nie finałem sprawy. Dla Polaków stawką jest odzyskanie imion ofiar, godne groby i prawda wpisana w relacje z Ukrainą. Resort będzie oceniany po tym, ilu pomordowanych uda się odnaleźć i pochować, a nie po liczbie nowych tabliczek na ministerialnych drzwiach.
Źródło: Kresy.pl
Źródło: Kresy.pl















