Nowy cios w OMZRiK. Jaczejka „zleciała” z tPay

50 minut temu

Wygląda na to, iż dla Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych nadchodzą ciężkie czasy. Organizacja przestępcy Gawła i oskarżonego Konrada D., która przez lata tropiła wszelkie przejawy „mowy nienawiści” na prawicy, sama ma coraz poważniejsze problemy z przestrzeganiem prawa. Zaczyna też doświadczać sytuacji, w której różnego rodzaju podmioty najwyraźniej nie mają już ochoty z nią współpracować. Tym razem problem pojawił się na kolejnym froncie – OMZRiK wypadł z systemu tPay, a więc operatora, za pośrednictwem którego można było obsługiwać internetowe płatności i zbiórki.

Dla OMZRiK, czyli fundacji utrzymującej się (jak sama deklaruje) z wpłat swoich sympatyków nie jest to szczególnie komfortowa wiadomość, zwłaszcza iż nie jest to pierwszy przypadek, gdy kolejne platformy dochodzą do wniosku, iż bezpieczniej jest żyć bez obecności OMZRiK w swoim systemie. Wcześniej problemy pojawiły się na Zrzutka.pl, gdzie zniknęły publiczne zbiórki organizacji, a następnie na Buycoffee i Patronite, które również zakończyły współpracę z jaczejką. Tylko na profilu w serwisie Patronite Gaweł i D. otrzymywali około 10 tys. zł miesięcznie od 300 patronów.

Tutaj na scenę ponownie wkracza mecenas Jarosław Litwin, który postanowił udowodnić, iż walka z OMZRiK nie musi polegać na wielogodzinnym przekrzykiwaniu się z aktywistami w Internecie oraz tłumaczeniu się z niebycia wielbłądem w sądach, w obliczu ich donosów. Może wyglądać znacznie prościej: wystarczy zebrać dokumenty sądowe i urzędowe i ruszyć z kontratakiem, przedstawiając je odpowiednim podmiotom, a następnie pozwolić im samodzielnie zdecydować, czy chcą mieć z taką organizacją cokolwiek wspólnego. Wynik takiej weryfikacji jest dla Gawła i D. nokautująca – ich zbiórki znikają z kolejnych serwisów.

Wokół finansów OMZRiK od dawna pojawiają się pytania, na które opinia publiczna ma prawo oczekiwać konkretnych odpowiedzi. W publikowanych m.in. przez kanał ZERO analizach zwracano uwagę między innymi na relację pomiędzy środkami pozyskiwanymi przez fundację a wydatkami na działalność statutową, a także na wynagrodzenia osób związanych z organizacją. W innych materiałach pojawiały się pytania o to, gdzie adekwatnie trafiają pieniądze wpłacane przez ludzi przekonanych, które nie finansują działań statutowych.

W 2026 roku Konrad D., oficjalny prezes OMZRiK, do starych zarzutów stawianych przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku (chodzi m.in. o wyłudzenie pieniędzy z oddziału Polskiego Radia) usłyszał nowe, dotyczące działalności zarządzanych przez siebie fundacji, obejmujące kwoty przekraczającej łącznie 1,65 mln zł. Według nieoficjalnych informacji, pieniądze te miały zostać wytransferowane do Norwegii i posłużyły do sfinansowania przez Gawła piekarni Var Bakeri. Trudno oczekiwać, iż informacja o postępowaniu dotyczącym tak znaczących kwot nie będzie interesowała serwisów, na których zostały zebrane.

Co szczególnie bulwersujące, OMZRiK cały czas występuje w roli moralnego arbitra, który z niezwykłą gorliwością wskazuje innym, kto jest „dobry”, kto jest „zły”, kto łamie prawo, zasługuje na napiętnowanie i kto powinien zostać poddany internetowej egzekucji. Teraz okazuje się, iż również organizacja stawiająca się w roli strażnika standardów musi sama odpowiadać na pytania dotyczących własnej działalności. Po raz kolejny okazuje się, iż najciemniej pod latarnią, a lewicowy aktywizm jest zwykle budowany na hipokryzji i zakłamaniu.

W Internecie można bardzo długo budować wizerunek wszechpotężnego strażnika cudzej moralności, można organizować kampanie, wysyłać donosy, zarabiać na nich i przedstawiać się jako instytucja stojąca na straży najwyższych wartości. Na końcu zawsze pozostają jednak twarde dokumenty, akty oskarżenia i podmioty, które bez wątpienia mają prawo powiedzieć: „dziękujemy, ale wam nie chcemy już świadczyć tej usługi”.

Zrzutka.pl, Buycoffee, Patronite, a teraz tPay. jeżeli tak dalej pójdzie, OMZRiK będzie musiał chyba stworzyć własną wersję WOŚP z lewakami żebrzącymi na ulicach o wpłaty do puszek. Od razu damy Gawłowi i D. dobrą radę – wolontariuszom przydałby się jakis dobry regulamin. Najlepiej taki, który będzie zaczynał się od słów: „wszyscy są mile widziani, pod warunkiem, iż nie zadają zbyt wielu pytań”.

Bo jak wiadomo, pytania są dobre, ale tylko wtedy, gdy zadaje je OMZRiK.

Polecamy również: O co chodzi z murzynami w reklamach i atakach na białych mężczyzn

Idź do oryginalnego materiału