Wybory parlamentarne odbędą się dopiero za półtora roku i chociaż w polityce czas biegnie szybciej, to jedno warto mieć na uwadze. W tym okresie publikowane sondaże usiłują wykreować polityczne preferencje, zamiast je odzwierciedlać. Druga istotna kwestia jest taka, iż około 10 proc. wyborców tu i teraz nie potrafi wskazać na jaką partię odda głos. Tylko z tych dwóch powodów najbliższe wybory mogą zaskoczyć wynikiem niejedną partię, zresztą nigdy się jeszcze nie zdarzyło tak, aby jakikolwiek sondaż sprzed półtora roku odzwierciedlał ostateczne poparcie dla wszystkich partii.
Jeśli weźmiemy pod uwagę te oczywiste korekty, to zarysowane w sondażach trendy niekoniecznie muszą mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Pierwszy trend dotyczy spadków największej partii opozycyjnej i tutaj wątpliwości wiele nie ma, poza skalą spadków. Nie ulega wątpliwości, iż PiS jest w kryzysie, a spadki sondażowe w pewnym stopniu zostały potwierdzone wyborami. Z 44 proc. poparcia, jakie PiS osiągnęło w 2019 roku, pozostało 29 proc., co potwierdził wynik wyborczy Karola Nawrockiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Tyle tylko, iż w sondażowej bańce widzieliśmy już wyniki PiS na poziomie 20%, co nie wydaje się ani prawdziwe, ani prawdopodobne. Podobny kryzys przechodziła Platforma Obywatelska, ale nigdy nie spadła do tak niskiego poziomu i być może nie jest to precyzyjna analogia, niemniej jednak zdecydowanie przedwcześnie konkurencja polityczna rozwiesza klepsydry PiS.
Drugi trend, tym razem wzrostowy, jest napędzany kolejnymi sensacjami, skandalami i ekscesami lidera ugrupowania, które występuje w roli czarnego konia. Do tej krótkiej charakterystyki pasuje tylko jeden polityk i tylko jedna partia. Oczywiście chodzi o Grzegorza Brauna i Konfederację Korony Polskiej. Po pierwszej turze wyborów prezydenckich ogłoszono wielki sukces Brauna i jest to o tyle dziwne, iż Braun uzyskał zaledwie 6 proc. poparcia, czyli 1 proc. więcej niż Szymon Hołownia uznany za wielkiego przegranego. Na tej całkowicie nieuzasadnionej euforii i nieustannie podgrzewanej sensacji, zbudowana jest sondażowa oraz polityczna atrakcja partii Brauna. Liczne procesy sądowe transmitowane na żywo przez media „prawdziwej prawicy”, przeplatane kuriozalnymi spotkaniami bilateralnymi z Hindusami i irańskimi islamistami, to kadry tego samego spektaklu, uzupełniane nowymi aktorami.
Grzegorz Braun jest bezdyskusyjnym liderem Konfederacji Korony Polskiej, ale choćby tak „wybitna” postać sama list wyborczych nie wypełni. O tym, iż partia Brauna nie zbudowała żadnych struktur i bazuje tylko na wyczynach swojego szefa, wiadomo nie od dziś, a czas nagli. Dlatego ostatnio mnożą się akty kadrowej desperacji! Niemałe zamieszanie wywołały spotkania Brauna z recydywistami: Olszańskim i Sadowskim, głośno było o Ryszardzie Czarneckim, który kilkukrotnie towarzyszył Grzegorzowi Braunowi i organizował słynne spotkanie z Hindusami. W listopadzie 2025 roku Janusz Palikot twierdził, iż dostał zaproszenie do rozmów od Grzegorza Brauna, ale przy tak niskiej wiarygodności jednego i drugiego polityka, nie sposób rozstrzygnąć ile w tym prawdy. Pewne natomiast jest, iż do Konfederacji Korony Polskiej dołączy inny skandalizujący polityk, choć największe skandale z jego udziałem miały miejsce ponad 30 lat temu.
W Kanele Zero pojawił się Stan Tymiński, przyszedł bez słynnej czarnej teczki i straszliwie nudził, również prowadzącego Krzysztofa Stanowskiego. Ożywienie nastąpiło dopiero wówczas, gdy Tymiński oświadczył, iż zamierza startować z senackiej listy Konfederacji Korony Polskiej. Tym sposobem wokół tej niszowej partyjki znów zrobiło się głośno i takim właśnie „sensacjami” podbijany jest sondażowy bębenek. Jak długo tą metodą da się utrzymać uwagę „sondażowi” i przede wszystkim wyborców? Praktyka polityczna podpowiada, iż żywot partii „antysystemowych” opartych na skandalizujących liderach i członkach, to góra 4 lata, z tym, iż okres szczytowy przypada na pierwsze dwa lata. W 2027 roku Konfederacja Korony Polskiej będzie dwuipółrocznym samodzielnym bytem na polskiej scenie politycznej i mnie też dwa lata od „sukcesu” wyborczego Grzegorza Brauna, wtedy nastąpi weryfikacja sondaży i może to być bardzo brutalna weryfikacja.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

1 dzień temu








