Noworosyjsk pod ogniem. Uderzenie w Admirała Makarowa i flotę Putina

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Noworosyjsk pod ogniem. Uderzenie w Admirała Makarowa i flotę Putina


Ukraiński atak z nocy 11 na 12 sierpnia uderzył w rosyjski port wojenny w Noworosyjsku i jednostki Floty Czarnomorskiej. Źródła mówią o co najmniej czterech uszkodzonych okrętach, w tym fregacie Admirał Makarow; analizy zdjęć wskazują możliwe szkody choćby w siedmiu. To osłabia rosyjską projekcję siły na Morzu Czarnym.

Rosja przeniosła część ciężaru Floty Czarnomorskiej do Noworosyjska, gdy Krym przestał być dla niej bezpiecznym zapleczem. Teraz także ten port znalazł się pod ogniem. Jak podała Wirtualna Polska, nowe materiały pokazują uderzenie w fregatę Admirał Makarow, jeden z najważniejszych rosyjskich okrętów na Morzu Czarnym.

Cios w zaplecze Floty Czarnomorskiej

Według Defence24, atak z 12 sierpnia został przeprowadzony przy użyciu bezzałogowców, a zdjęcia satelitarne potwierdzają trafienia w rosyjskie jednostki. Naval News pisał o uszkodzeniu co najmniej czterech okrętów nawodnych, w tym dwóch fregat projektu 11356R: Admirał Makarow i Admirał Essen. Maritime Executive wskazywał ten sam zestaw celów: dwie fregaty, mały okręt rakietowy typu Bujan-M i patrolowiec typu Wasilij Bykow.

Skala jest dla Moskwy bolesna choćby przy ostrożnym liczeniu. Cztery jednostki to nie jest incydent na marginesie wojny. To uderzenie w narzędzia, którymi Rosja straszyła region, odpalała pociski manewrujące i próbowała utrzymywać blokadę polityczno-wojskową Morza Czarnego.

Admirał Makarow znów w centrum uwagi

Admirał Makarow ma znaczenie większe niż jego tonaż. Po zatopieniu krążownika Moskwa w 2022 roku to właśnie fregaty tej klasy należały do najcenniejszych okrętów rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Dlatego każde trafienie w taką jednostkę jest komunikatem wojskowym i politycznym: ukraińskie zdolności uderzeniowe sięgają głębiej, niż Kreml chciałby przyznać.

Nie chodzi wyłącznie o obraz płonącego portu. Chodzi o zmianę rachunku ryzyka. Rosyjskie dowództwo musi osłaniać bazy, rozpraszać okręty, przenosić logistykę i liczyć się z tym, iż kolejne miejsce uznane za bezpieczne staje się celem. To samo widać w szerszej kampanii wymierzonej w zaplecze wojny, także w uderzeniach na rosyjską infrastrukturę paliwową.

Port, zboże i ropa

Noworosyjsk to nie tylko baza marynarki. To także wielki port handlowy, element eksportu ropy i zboża oraz istotny punkt rosyjskiej logistyki. Associated Press relacjonowała, iż nocny atak objął portową infrastrukturę, obronę przeciwlotniczą i nabrzeża, a rosyjskie władze mówiły o ofiarach cywilnych oraz szkodach w zabudowie. Przy takich danych trzeba zachować powagę. Wojna uderza także w ludzi, a odpowiedzialność za jej trwanie spada na państwo, które ją rozpoczęło.

Dla Polski lekcja jest prosta. Rosja rozumie wyłącznie koszt, siłę i konsekwencję. o ile jej flota traci swobodę działania, spada presja na szlaki Morza Czarnego i maleje zdolność Kremla do szantażu. W interesie Warszawy leży, by agresor płacił za wojnę coraz wyższą cenę, a nie by Europa wracała do wygodnych złudzeń o partnerstwie z Moskwą.

Polska perspektywa bezpieczeństwa

Każdy trafiony rosyjski okręt to mniej pewna ręka Kremla na południowym odcinku wojny. Nie oznacza to końca zagrożenia. Oznacza jednak, iż konsekwentna obrona na Ukrainie i techniczna pomysłowość mogą realnie kruszyć rosyjską przewagę. To ważne również dla nas, bo bezpieczeństwo Polski nie zaczyna się dopiero na Bugu.

Twardy realizm nakazuje widzieć dwie rzeczy naraz: Rosja przez cały czas ma ogromne zasoby, ale nie jest nietykalna. Noworosyjsk pokazuje, iż imperium można zmuszać do odwrotu metodą koszt po koszcie. Właśnie taki język Moskwa rozumie najlepiej.

Źródło: WP Wiadomości, Defence24, Naval News, Associated Press, Maritime Executive.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału